Pierwsze rysy na wizerunku. Mateusz Dróżdż mierzy się z krytyką po problemach Cracovii w ekstraklasie
Pozycja drużyny Dawida Kroczka nie jest zła. Rok temu o tej porze wszyscy przyjęliby szóste miejsce z pocałowaniem ręki. Teraz jednak sytuacja się zmieniła, bo jesienią zespół sporo wygrał i zaczynał wiosnę z niewielką stratą do podium. Czas nieubłaganie płynie i piątkowy mecz z Koroną Kielce był już piątym z rzędu zremisowanym, a siódmym bez zwycięstwa. Dziś strata krakowian do trzeciej lokaty wynosi już sześć punktów, Pasy czują na plecach oddech innych rywali.
Obejmując rok temu stery w Cracovii, Mateusz Dróżdż i jego współpracownicy jak mantrę powtarzali hasło "Cracovia od nowa", z którego potem się wycofali. Kibice odbierali nowego prezesa bardzo dobrze, bo dawał im nadzieje na nowe otwarcie, profesjonalne zarządzanie. Rzeczywiście, nowa ekipa wiele rzeczy zmieniła, ale kibice mówią teraz "sprawdzam", chcąc po niespodziewanie bardzo dobrej jesieni emocjonować się walką o wyższe cele do końca sezonu.
Obecnie na to się nie zanosi, a nowi sponsorzy, wymienione ławki rezerwowych czy pomalowany korytarz na stadionie nie będą dla nich ważniejsze od tego, co widzą na boisku i w tabeli. Mówić, że gra się o medale, a grać o medale – to dwie różne sprawy. Najlepszy marketing ostatecznie robią wyniki sportowe.