Piłkarz bez układu nerwowego przyszłością reprezentacji?
Niedawno Bartosz Kapustka nie miał prawa jazdy i mieszkał w małym pokoju w siedzibie Cracovii. Teraz mówi się o nim jako o przyszłości polskiej piłki. Być może niedługo zadebiutuje w seniorskiej reprezentacji. Dostał powołania na spotkania eliminacyjne Euro 2016 z Niemcami (4 września) i Gibraltarem (7 września).
Piłkarz bez układu nerwowego
– To człowiek bez układu nerwowego. Mimo młodego wieku, jest bardzo silny psychicznie – mówił w marcu 2014 roku Wojciech Stawowy, ówczesny szkoleniowiec Cracovii. Dziś może się cieszyć, bo zawodnika, który u niego debiutował, w ekstraklasie, zauważył selekcjoner reprezentacji i powołał go do kadry na dwa bardzo ważne spotkania. Nie boi się również, że niespełna 19-letniemu Kapustce woda sodowa uderzy do głowy. – To skromny i poukładany chłopak, który jest ukierunkowany na piłkarski rozwój. Wie, że przed nim jeszcze dużo pracy – podkreśla Stawowy.
Kapustka pracy się nie boi. Kiedy rozgrywał pierwsze mecze w dorosłej piłce, wręcz odbijał się od postawniejszych przeciwników. Jego głównym zadaniem było wzmocnienie się fizycznie, czego małe efekty już widać. Dziś pomocnik nie boi się kontaktu z rywalem, a świetna technika, dzięki której jego boiskowe poczynania charakteryzują się niezwykłą lekkością, pomaga mu zostawiać ich w tyle.
Czesław Michniewicz, dziś trener Pogoni Szczecin, przyszłego reprezentanta Polski widział w innym piłkarzu Cracovii – Marcinie Budzińskim. Sześć lat starszy zawodnik miewa jednak częstsze wahania formy od Kapustki. Dziś bliżej więc do kadry młodzianowi, który zaliczył jedno (!) spotkanie w młodzieżowej reprezentacji, niż 25-letniemu Budzińskiemu, który potrafi zagrać wspaniały mecz, a następnie w kilku kolejnych być zupełnie niewidocznym.
Szanse na to, że Kapustka przez kilka lat będzie „kadrowiczem z Cracovii”, maleją z każdym jego dobrym występem. Pasy rozmawiają z piłkarzem o przedłużeniu wygasającej w przyszłym roku umowy, ale nie są to łatwe negocjacje, bo interesują się nim zachodnie kluby. Gdy tylko na stole pojawi się zadowalająca Cracovię kwota, Kapustka szybko zmieni ligę. Na razie jednak krakowianie czekają na dobre oferty, bo odrzucili propozycję belgijskiego Standardu Liege.
Odejście piłkarza to jednak melodia bliższej lub dalszej przyszłości. Teraz przy ulicy Kałuży cieszą się, że dobrze grający pod wodzą Jacka Zielińskiego zespół, doczekał się człowieka w kadrze. – To dla nas ogromny splendor. Oczywiście nikt nie mówi, że zagra z Niemcami. Może trener uda się z Gibraltarem. W piłce nożnej, jak i w innych dziedzinach życia hierarchia obowiązuje. Trzeba trochę poterminować, żartując nieco - trochę toreb sportowych ponosić – uśmiecha się Zieliński.
Pracuś z Wisły Kraków
Nie zapominajmy jednak o innym reprezentancie krakowskiego klubu, Krzysztofie Mączyńskim z Wisły. To dziś gwiazda Wisły. Nie strzela pięknych goli, nie popisuje się sztuczkami technicznymi, ale trudno sobie wyobrazić drużynę Kazimierza Moskala bez defensywnego pomocnika. – To ogromny pracuś. Jego powrót do Wisły jest strzałem w dziesiątkę. Wielu krytykowało Adama Nawałkę, że powołuje go i wystawia w pierwszym składzie. Mączyński nie jest wirtuozem, ale selekcjoner buduje autorską kadrę i na razie wyniki go bronią – ocenia Maciej Murawski, były piłkarz, ekspert nc+.