Piłkarz Cracovii marzy o powołaniu do reprezentacji. „Robię swoje”
Bardzo dobry sezon
Choć w ostatnim spotkaniu z Piastem Gliwice (2:3) Krakowianie stracili trzy gole, a Oskar Wójcik sprokurował rzut karny, nadal aktualne jest, że Cracovia ma jedną z najlepszych defensyw w lidze, a Wójcik jednym z czołowych środkowych obrońców.
Zadebiutował w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, ale odważnie postawił na niego dopiero Luka Elsner. Zawodnik pokonał bardzo krętą drogę, miał m.in. roczny rozbrat z piłką po poważnej kontuzji.
Zimą mógł zmienić klub. Zawodnik potwierdza, że informacje o ofercie przejście do Brondby z ligi duńskiej była prawdziwa.
– Dodano trochę informacji, że byłem już dogadany. Od początku mówiłem, że chcę zostać w Cracovii, powalczyć o najwyższe miejsca. Nie byłem przekonany do tego transferu – podkreśla.
Drogą Klicha i Kapustki
Chciałby zagrać w jednej z najlepszych lig Europy, ale wcześniej odnieść sukces z Pasami. Najlepiej sięgnąć po mistrzostwo Polski, na które klub czeka od 1948 roku.
Od dziecka jego celem była Cracovia. Pierwszą koszulkę dostał od wujka. Treningi zaczynał w Rylowej, potem przeniósł się do Tarnovii. Z tego klubu do Krakowa przeszli przed nim Mateusz Klich i Bartosz Kapustka.
Marzy o powołaniu
Dwójka starszych kolegów ma na koncie mecze w reprezentacji Polski. Pierwsza kadra jest także celem Wójcika.
– To marzenie każdego piłkarza. Ja daję z siebie maksimum na każdym meczu i treningu, żeby się tam znaleźć, ale to zależy wyłącznie od selekcjonera. O niczym nie wiem, nikt się ze mną nie kontaktował. Robię swoje i mam nadzieję, że kiedyś to powołanie przyjdzie – mówi 23-latek.
W niedzielę o godz. 20:15 Wójcik wraz z Cracovią zagrają przeciwko Legii na stadionie w Warszawie.