PKP zastopowane przez radnych. Wielki projekt ma jeden mankament
PKP powróciło do koncepcji „miasta w mieście” przy krakowskim Dworcu Głównym. Wniosek o Zintegrowany Plan Inwestycyjny (ZPI) dotyczy terenu o powierzchni 1,5 ha, na którym mają powstać dwa zespoły biurowo-usługowe o łącznej powierzchni 35 tys. mkw.
Projekt zakłada intensywną zabudowę o wysokości do 25 metrów. Zieleń (20 proc.) zaplanowano głównie na dachach i tarasach. Obiekty historyczne, takie jak wieża ciśnień, mają zostać zaadaptowane pod nadzorem konserwatora zabytków. W ramach umowy urbanistycznej PKP oferuje miastu 80 miejsc parkingowych o wartości szacowanej przez inwestora na 7,5 mln zł.
Brak planu na układ komunikacyjny
Radni z komisji głównej nie zgodzili się jednak na dalsze prace nad wnioskiem. Ich opinia jest negatywna, mimo że ZPI jest zgodny z wytycznymi studium. Swoją decyzję uzasadniają faktem, że wnioskodawca – spółka Projekt Bosacka – nie uwzględnił w projekcie „planu rozbudowy układu komunikacyjnego dróg publicznych, w tym ulic Bosackiej i Topolowej”.
Zdaniem radnych jest to konieczne ze względu na planowaną liczbę miejsc postojowych na terenie objętym ZPI. Z wniosku wynika, że szacunki sięgają 1,3 tys. miejsc parkingowych. Wydaje się zatem, że dopiero poprawiony dokument ma szansę zyskać uznanie w oczach samorządowców.
Co na to radni?
Jakub Kosek (KO), przewodniczący rady miasta i komisji głównej, doprecyzowuje, że projekt negatywnej opinii przygotował urząd. Przyznaje, że w takich okolicznościach nie chce tracić czasu na zapoznawanie się z wadliwymi projektami ZPI.
– Natomiast ważne dla mnie jest na tym początkowym etapie, aby charakter proponowanej zabudowy korespondował z okolicą, a wskaźniki, np. terenów biologicznie czynnych, nie były zaniżane. O reszcie możemy rozmawiać w dalszych etapach – stwierdza Kosek.
Wiceprzewodniczący komisji głównej, Łukasz Maślona (KdM), jest przede wszystkim zaskoczony tym, że wnioskodawca nie skorzystał z możliwości wcześniejszych konsultacji z miastem, tylko od razu wszedł na oficjalną ścieżkę.
Sam projekt budzi mieszane odczucia. – Intensywność zabudowy jest tak duża, że aż poraża. To większa zabudowa niż biurowce wzdłuż ulicy Pawiej. Jednocześnie teren ten jest odpowiednim na lokalizację usług. Pytanie tylko, czy o takiej skali – zastanawia się radny.
Skomunikowanie tego obszaru jest jednak dla Łukasza Maślony kluczową rzeczą. – Zawsze można tłumaczyć, że jest komunikacja miejska i pociągi, ale przecież wiemy doskonale, jakie są problemy w centrum miasta z korkami – tłumaczy.
Według radnego rozwiązanie tego problemu będzie bardzo ważne dla przyszłości dalszych rozmów z wnioskodawcą, choć – jego zdaniem – trzeba ostrożnie podejść do tego tematu.
– Mieliśmy kiedyś projekt Nowego Miasta, a skończyło się tym, że wyrosła wielka galeria, a reszta terenów została sprzedana prywatnej firmie – dodaje.
– Obszar przy Bosackiej to jest ruina, więc w jakiejś perspektywie dobrze byłoby go zagospodarować. Pytanie tylko o formę – komentuje Michał Drewnicki (PiS).

Kim jest wnioskodawca?
Projekt przy ulicy Bosackiej w Krakowie to inwestycja realizowana w modelu współpracy między państwową spółką PKP a prywatnym deweloperem. W tym układzie PKP wnosi do projektu grunt w centrum miasta.
Początkowo partnerem prywatnym była firma GD&K Investment, która miała odpowiadać za finansowanie, przygotowanie i realizację inwestycji (szacowanej dekadę temu na 55 mln euro). Spółka Projekt Bosacka jest podmiotem zależnym od GD&K. Pod koniec 2025 roku PKP i deweloper otrzymali zgodę od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na stworzenie wspólnej spółki, która ma zająć się realizacją tego przedsięwzięcia.
W Krakowie firma GD&K Investment była zaangażowana m.in. w budowę kompleksu Unity Centre przy rondzie Mogilskim (powstałego w wyniku przebudowy słynnego „Szkieletora”), a także w projekty biurowe takie jak M65 Meduza, Carpathia Office House czy Zabłocie Business Park.