Plusy, minusy i 6 zł na mieszkańca. „Stocznia” podsumowała krakowski BO

Średnio 6 złotych przypadało na jednego mieszkańca Krakowa w ubiegłorocznej edycji budżetu obywatelskiego. Jeśli zaś chodzi o poszczególne dzielnice, najmniej miały do wydania osoby z Prądnika Białego – tylko 1,4 złotego. Jednak sama inicjatywa została pozytywnie podsumowana przez Pracownię Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” i dobrze oceniona przez samych mieszkańców.

Pieniądze najważniejsze

Nie uciekniemy od porównań. Dlatego warto wspomnieć, że mieliśmy do wydania 4,5 miliona złotych. To najmniej wśród większych miast, które również organizowały budżet obywatelski. Najwięcej wydała Łódź (40 milionów), połowę mniej dał Wrocław.

Jeśli zaś chodzi o poszczególne dzielnice, to średnia kwota na mieszkańca została wyliczona na podstawie ich liczby. I tak najwięcej środków mieli do rozdysponowania zamieszkujący Łagiewniki-Borek Fałęcki. Najmniej zaś obywatele dużych dzielnic, jak Dębniki, czy gęsto zaludnionych, jak Prądnik Biały (1,5 i 1,4 złotego). Wcześniej pisaliśmy, że radni PO chcą zwiększyć kwotę przeznaczoną na BO z proponowanych 6,5 milionów przez prezydenta do około 20 milionów złotych. Jaka będzie ostateczna kwota dowiemy się już 28 stycznia.

Jak wyszło?

Podsumowanie zostało sporządzone w oparciu o ankiety, jakie były udostępnione mieszkańcom poszczególnych dzielnic oraz rozmowy telefoniczne. Autorzy raportu wyznaczyli cele, jakie miały zostać osiągnięte. I tak między innymi mieszkańcy powinni poczuć się bardziej związani z miejscem zamieszkania, zainteresować się sprawami dzielnicy czy być aktywniejszymi społecznie. Zaś urząd miasta miał poprawić jakość zarządzania Krakowem. Po analizie ankiet wychodzi na to, że cele zostały w większości spełnione.

Autorzy podsumowania pozytywnie wyrażają się o liczbie osób, które były zaangażowane w tworzenie oraz promocję wniosków. – Średnio każdemu wnioskodawcy w tworzeniu projektu pomagały trzy inne osoby. Średnio jednemu wnioskodawcy w promocji projektu pomagało pięć innych osób – czytamy w raporcie. Cieszy też liczba samych zgłoszeń (ponad 450).

Problemem była niska frekwencja, ale jak się okazuje, nie odbiegamy znacząco od innych miast w Polsce. – Poznań również miał 10% frekwencję, a należy zauważyć, że środki mieli większe (10 milionów) oraz nie była to pierwsza edycja w tymi mieście – podkreśla radna Małgorzata Jantos, jedna z pomysłodawczyń budżetu obywatelskiego w Krakowie. Co ciekawe, aż 76% respondentów słyszało o budżecie obywatelskim.

Przeszkodziło ZIO, potrzebne zmiany

W promocji BO przeszkodziły dwie naprawdę ważne rzeczy: majowe referendum ws. Zimowych Igrzysk Olimpijskich oraz kampania przed wyborami samorządowymi. „Oba przykuły uwagę mediów i opinii publicznej i przesłoniły informacyjnie wprowadzenie BO”. Nie można jednak tylko tym tłumaczyć (relatywnie) niskiej frekwencji. Zastrzeżenia pojawiają się co do formy reklamy, bowiem przekaz ten o uwagę ludzi musiał konkurować z komercyjnymi plakatami i ulotkami.

Te funkcję w przeprowadzonej kampanii miały pełnić rady dzielnic (…). Nie zawsze jednak okazało się to być prawdą - część radnych podeszła do BO z nieufnością, widząc w nim zagrożenie dla własnej pozycji – czytamy w raporcie. Jak to zmienić?

Małgorzata Jantos (PO) twierdzi, że należy po prostu oddać więcej pieniędzy dzielnicom, a zupełnie zlikwidować część ogólnomiejską. – To pomoże w zaangażowaniu się radnych dzielnicowych w projekt – mówi radna. Podobnego zdania jest Michał Drewnicki (PiS). – Uważam, że należałoby zlikwidować ogólnomiejski i zwiększyć budżety dzielnicowe.

Kiedy te wszystkie uwagi, wnioski i apele zostaną wprowadzone w życie? Radni podkreślają, że ta edycja miała przede wszystkim wymiar edukacyjny. Na żywym organizmie został przeprowadzony eksperyment. Wyszło nieźle, poprawki są niezbędne.