Po debacie prezydenckiej. Wciąż najważniejsza dziura w drodze
Co wiemy po pierwszej debacie kandydatów na prezydenta? Na razie tylko tyle, że Marek Lasota jest marzycielem i chce oprzeć miasto na społeczeństwie, Sławomir Ptaszkiewicz stawia na futurystyczne rozwiązania w komunikacji miejskiej oraz start-upy, Łukasz Gibała chce wzmocnić branżę kreatywną, a Jacek Majchrowski mocno trzyma się kursu, który obrał kilka lat temu, a który to kurs Tomasz Leśniak najchętniej obróciłby o 180 stopni. Marta Patena natomiast z kartki przeczytała swoją receptę na dobrą markę Krakowa.
Mimo że tematem był wizerunek Krakowa (w domyśle zewnętrzny), to został on zmieniony na dyskusję o tym, jak nasze miasto powinno wyglądać i jakie powinno być dla swoich mieszkańców. Kandydaci rozmawiali o planach miejscowego zagospodarowania przestrzennego, pozwoleniach na budowę, administracji czy w końcu o dziurawych drogach i niewyremontowanych chodnikach na osiedlach. Choć zaczynało się obiecująco.
Gibała kreatywnie
Łukasz Gibała wytknął prezydentowi Majchrowskiemu rozproszenie promocyjne. Chodziło o to, że tym zadaniem dzieli się kilka podmiotów m.in. KBF czy wydział promocji UMK. – Dlatego mamy do czynienia z chaosem, bo zajmują się tym urzędnicy, a nie profesjonaliści – stwierdził poseł, który skrytykował dwie kampanie kierowane do absolwentów szkół średnich spoza Krakowa oraz zmianę identyfikacji wizualnej.
Gibała powiedział również, że Kraków jest postrzegany jako centrum taniej rozrywki, a absolwenci wyższych szkół są traktowani jako siła robocza w centrach outsourcingowych. – Nasze miasto powinno być reklamowane jako miejsce przyjazne branży kreatywnej. A druga rzecz to to, że powinno być miastem wygodnym do życia, studiowania i pracy.
Inspirować, nie administrować
Kandydat zjednoczonej prawicy, Marek Lasota rozpoczął od rozmyślań, czy Krakowowi w ogóle jakakolwiek promocja jest potrzebna, z racji tego, że nasze miasto „rozwija się i tworzy coś niepowtarzalnego na skalę światową od ponad 700 lat”. – Jest celem dla kilku milionów turystów rocznie. Co tu jeszcze promować? – pytał.
Szef krakowskiego IPN-u zauważył jednak, że marka i wartość Krakowa powinna opierać się na jego mieszkańcach. – Wartością dodaną są obywatele miasta, którzy będą swoich gości witać chętnie, ale też stawiać im wymagania, bo Kraków to miejsce święte dla Polaków i tej części Europy – powiedział. Według Lasoty, potencjał naukowy czy kulturotwórczy to rzeczy, które mogą przyciągać do Krakowa.
Leśniak krytykuje
Lider Krakowa Przeciw Igrzyskom stwierdził natomiast, że turystycznie nasze miasto odnosi sukces, ale należy ściągać przedsiębiorców spoza Krakowa i skupić się przede wszystkim na tym, by absolwenci wyższych szkół osiedlali się w mieście. Jednak potrzeba zmienić politykę miejską i wprowadzić wzór skandynawski – uważa Tomasz Leśniak. – Najlepszym PR jest dobra jakość życia mieszkańców i to ona się będzie przekładała na dobry wizerunek Krakowa – zakończył lider ruchu społecznego.
Media krakowskie działają na szkodę miasta?
Prezydent Jacek Majchrowski musiał odpowiedzieć na wszystkie zarzuty przedmówców, co zresztą zdominowało dalszą część debaty, która zamieniła się w dyskusję o tym, jakie miasto jest, a jakie być powinno lub nie. – Wizerunek Krakowa jest dwojaki. Wewnątrz kształtowany jest przez media krakowskie. Dla przykładu, badania pokazują, że 90% obywateli czuje się bezpiecznie w swojej okolicy, a o tym, że jest niebezpiecznie dowiadują się z gazet – stwierdził. Na zarzuty, że Kraków jest nieprzyjazny dla biznesu, przypomniał tylko artykuł z Financial Tmes, w którym dziennikarz napisał, że nasze miasto jest jednym z najlepszych dla przedsiębiorców. – Ale może bzdury napisali, bo się nie znają – ironizował prezydent.
Majchrowski przypomniał również, że na początku jego kadencji Kraków odwiedziło 4 mln turystów, a obecnie jest ich 9 mln. W kwestii promocji, prezydent uważa, że billboardy oraz spoty reklamowe się nie sprawdzają. Lepsze jest polecanie naszego miasta, co robi, według badań, 65% osób, które odwiedziły Kraków. – Dodatkowo 85% odwiedzających deklaruje, że przyjedzie raz jeszcze. Dla nich trzeba zmieniać miasto. Stąd muzeum pod Rynkiem Głównym czy Muzeum Schindlera – dodał gospodarz Krakowa.
Zdaniem prezydenta, pośrednio na promocję miasta wpływa branża filmowa. – Kilka filmów i seriali zostało zrealizowanych w Krakowie, dodatkowo współpracujemy z Bollywoodem. Tam jeden film ogląda 20 mln osób w samych Indiach – zachwalał działania miasta Majchrowski.
Wyższość krakowian nad innymi
Kandydatka Platformy Obywatelskiej oceniła, że krakowianie jednocześnie patrzą z góry na mieszkańców innych miasta, a w tym samym czasie uważają, że te miasta rozwijają się lepiej niż Kraków. Marta Patena mówiła, że „wizerunek biesiadny Krakowa był pomyłką”. – Elementami nowoczesnego wizerunku miasta może być awangardowa architektura, udane rewitalizacje, unikalne w skali kraju założenia parkowe. Chcielibyśmy, aby było to miasto nowego krajobrazu miejskiego i intelektualnej przygody, aby ludzie mieszkający w Krakowie mieli pewność, że są w miejscu wyjątkowym. Kraków musi wyznaczać trendy – opowiadała radna.
Start-upy i design Ptaszkiewicza
– Kraków jest piękny i wszyscy go kochają – to dobra baza. Myślę, że największe wyzwanie to zarządzanie miastem i pytanie, czy my panujemy nad turystyką. Prezydent miasta musi pilnować porządku, tego, co wypada, a co nie – wydał diagnozę Sławomir Ptaszkiewicz. – Przy dużych inwestycjach trzeba patrzeć nie tylko na jedno miejsce, ale odnawiać całe kwartały. Należy inwestować w miejsce dla start-upów, centra designu i zwiększyć liczbę zagranicznych studentów na krakowskich uczelniach. To wszystko podniesie dynamikę, a jest opór przed nowym. Kraków musi mieć jedną markę – stwierdził Ptaszkiewicz.