Po odwołaniu Miszalskiego. Konfederacja wystawia Bocheńczaka

Konfederacja jako pierwsza wskazuje kandydata na prezydenta Krakowa po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Partia stawia na Bartosza Bocheńczaka.

Lider Konfederacji: wynik był do przewidzenia

Piotr Bartosz, jeden z liderów Konfederacji w Krakowie, przyznaje, że rezultat referendum nie był dla niego zaskoczeniem. 

– Spodziewałem się takiej decyzji krakowian. Było to widać po licznych głosach niezadowolenia, ale działania pana prezydenta w ostatnich dwóch tygodniach były jedynie kontynuacją wcześniejszych błędnych decyzji. Ludzie od PR prezydenta bardzo zawiedli – momentami można było odnieść wrażenie, że jakby ktoś podmienił doradców, a może nawet, że w tym otoczeniu pojawili się polityczni przeciwnicy, którzy bardziej szkodzili niż pomagali – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl.

„Kwiaty u seniorki” i kampania w ostatniej chwili

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Bartosz ostro ocenia też sposób prowadzenia kampanii w końcówce kadencji. Jako przykład podaje akcję sadzenia kwiatów u seniorki.

– Akcja sadzenia kwiatów u seniorki mogłaby wyglądać dobrze jako element długofalowej narracji, ale na końcu kadencji sprawiała wrażenie desperackiej, nieautentycznej i kompletnie oderwanej od realnych problemów mieszkańców – uważa polityk.

Jego zdaniem na kampanię wizerunkową magistratu złożyły się „bardzo słaba kampania PR, chaotyczne komunikaty, reakcje spóźnione o kilka tygodni, brak spójnej opowieści o tym, po co w ogóle prezydent ubiega się o dalszy mandat”.

– Wzmożona aktywność władz miasta w ostatniej chwili była w oczywisty sposób podyktowana strachem, a zapowiadane konsultacje w sprawie strefy czystego transportu, pewnie po wygranym referendum nie odbyłyby się. Ważniejsze było wrażenie, że „coś robimy”, niż faktyczne wsłuchanie się w opinie krakowian – twierdzi.

Bocheńczak kandydatem, rotacja w 2029 roku

Po referendum Konfederacja przeszła do decyzji personalnych.

Teraz naszym kandydatem na prezydenta będzie Bartosz Bocheńczak. Podeszliśmy do ustalenia kandydata na prezydenta na zasadzie negocjacji, dziś naszym kandydatem będzie Bartosz Bocheńczak z Nowej Nadziei, a w 2029 roku będzie to człowiek z Ruchu Narodowego – wyjaśnia Piotr Bartosz.

W ten sposób środowiska wchodzące w skład Konfederacji próbują podzielić się odpowiedzialnością za kolejne kampanie, przy zachowaniu wspólnego szyldu w Krakowie.

„Nie chcemy być statystami w radzie miasta”

Konfederacja zapowiada, że nie zamierza ograniczać się tylko do walki o fotel prezydenta. – Mnie zależy na tym, aby ludzie Konfederacji znaleźli się w radzie miasta – nie po to, by pełnić rolę statystów, ale by realnie wpływać na decyzje zapadające w Krakowie – podkreśla Bartosz.

Jak zaznacza, bez reprezentacji w radzie nawet dobry wynik kandydata na prezydenta nie przełoży się na realną zmianę sposobu zarządzania miastem.

„Bocheńczak potrafi walczyć o elektorat”

Lider Konfederacji przekonuje, że Bocheńczak ma potencjał, by poprowadzić kampanię w przedterminowych wyborach.

– Bartosz Bocheńczak, moim zdaniem, jest w stanie nauczyć się bardzo wielu rzeczy. Jest sprawny organizacyjnie, potrafi się zaangażować, a kampania Sławomira Mentzena pokazała, że potrafi skutecznie walczyć o elektorat – mówi.

– Będziemy składać kolejne propozycje dla Krakowa – nie po to, by jedynie komentować decyzje innych, ale by krok po kroku budować alternatywę dla dotychczasowego sposobu rządzenia miastem – zapowiada.