PO realizuje pomysł Nowej Prawicy. Chcą likwidacji opłaty targowej

3 mln złotych wpływa rocznie do kasy miasta z opłat targowych. Przedsiębiorcy, którzy sprzedają różnego rodzaju asortyment, chcieliby zupełnego zniesienia tejże opłaty. Argumentują to tym, że ceny produktów byłyby niższe, dzięki czemu zwiększyłaby się liczba klientów. Ich żądanie chce zrealizować krakowska Platforma Obywatelska.

Obecnie kupcy, w zależności od tego czym i w czym handlują, muszą zapłacić za każdy metr kwadratowy ustaloną przez radę miasta stawkę. Ci, którzy sprzedają z ziemi, stołów czy straganów, płacą od 1 zł (za np. warzywa, owoce czy artykuły spożywcze) do nawet 5 złotych (np. za sprzęt RTV).

Warto też dodać, że najwyższe stawki mają ci, którzy działają w ramach I grupy, czyli m.in. na Rynku Głównym, Hali Targowej czy Starym Kleparzu. Za sprzedaż z samochodu (w zależności od tonażu) kupcy uiszczają opłatę od 5 do 20 złotych. Zaś za handel w obiektach budowlanych od 3 do 7 zł za mkw.

Stały dochód

Nasze miasto od pięciu lat notuje stałe dochody z tytułu opłaty targowej. W 2011 roku kupcy zapłacili ponad 3,3 mln złotych. Rok później było to 2,9 mln złotych. 2012 i 2014 rok to dochody na poziomie przekraczającym 3 mln złotych. W 2015 roku uzbierało się 2,8 mln złotych. – Dla miasta każdy dodatkowy dochód jest ważny. Natomiast do projektu będziemy się odnosić, jak już wpłynie (o ile wpłynie) – komentował w grudniu Jan Machowski z biura prasowego krakowskiego magistratu.

Decyzję o zwolnieniu kupców handlujących na targowiskach z opłaty targowej podjęli radni m.in. Warszawy, Poznania czy Gdańska.  Radni chcieliby, aby prezydent zniósł opłatę najlepiej do końca maja i nie później niż do początku 2017 roku.

Zmiana zdania

Andrzej Hawranek, szef klubu radnych PO, był sceptyczny co do tego pomysłu. Jednak na najbliższej sesji rady miasta przedłożony zostanie projekt uchwały kierunkowej dla prezydenta Majchrowskiego autorstwa pięciu radnych, w tym Hawranka. Ma się w niej znaleźć postulat zlikwidowania opłaty targowej.

Samorządowiec kilka miesięcy temu uważał, że trzeba znaleźć gdzie indziej te 3 mln złotych. Nie był przekonany co do tego, że kupcy obniżą ceny produktów oraz że sytuacja finansowa miasta jest napięta. Teraz zmienił zdanie.

– Jak to powiedział ktoś mądry, refleksja jest domeną ludzi rozsądnych – mówi Hawranek. – Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że jest więcej korzyści niż strat. I stąd mój podpis pod uchwałą – dodaje.

Radny twierdzi, że potencjalny dochód miasta dzięki zwiększonym podatkom od kupców, których według założenia ma być więcej, przewyższy te 3 mln złotych strat. – Zwłaszcza, że ok. 20% tej kwoty to różnego rodzaju koszty administracyjne – mówi Andrzej Hawranek.

Szef klubu PO w radzie miasta uważa, że uda się przekonać do tego radnych Platformy oraz z klubu prezydenta.

Są zadowoleni

– Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni takim obrotem sytuacji. Być może nasza akcja do tego zainspirowała – komentuje Norbert Czarnek z Kongresu Nowej Prawicy, który zapoczątkował inicjatywę.