Po tylu latach potrzebna była modernizacja. Co nowego na Plantach?

Remont placu zabaw przy ul. św. Gertrudy zakończony. „Dzikie Planty” zyskały nową nawierzchnię i odświeżone zabawki.

– Zakończyliśmy remont placu zabaw znajdującego się przy ul. św. Gertrudy na Krakowskich Plantach. W tym roku przeprowadziliśmy modernizację jednego z dwóch placów zabaw zlokalizowanych w tej zabytkowej części miasta – poinformował Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie.

Co udało się zrobić?

W ramach modernizacji odświeżono zabawki i zamontowano bezpieczniejszą nawierzchnię. Choć z odnowionych atrakcji można już korzystać, na ostateczny efekt trzeba poczekać do wiosny, kiedy wzejdzie świeżo wysiana trawa.

Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
ZZM Kraków

Plac zabaw otwarty lata temu

„Dzikie Planty” to plac zabaw oddany do użytku w 2017 roku w ramach zagospodarowania w zabytkowej przestrzeni Plant Krakowskich. Obiekt wyróżnia się wykorzystaniem naturalnych materiałów oraz tematyką nawiązującą do zbiorów pobliskiego Muzeum Etnograficznego. Zamiast standardowych konstrukcji, zamontowano tu urządzenia w kształcie sów, ślimaków czy grzybów. Pełnią one funkcje użytkowe, takie jak kiwaki, karuzele, drabinki oraz równoważnie.

Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
ZZM Kraków

Nie było to takie proste

W 2017 r. razem z placem zabaw „Dzikie Planty” oddano też do użytku „Plantusia”, który powstał na dziedzińcu na tyłach Muzeum Archeologicznego, niedaleko budynku seminarium duchownego. Koszt stworzenia obu placów zabaw wyniósł 1,7 mln zł.

Jak mówił przed laty ówczesny dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Piotr Kempf, „Plantuś” był droższy, ale ze względu na to, że nie leży bezpośrednio na terenie Plant, jego utworzenie było mniej problematyczne. O wiele więcej uzgodnień trzeba było uzyskać w drugim przypadku

Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
Dzikie Planty przy ul. Gertrudy znów dostępne
ZZM Kraków

– Nie mogliśmy w żaden sposób ingerować w podłoże, dlatego cała konstrukcja została zainstalowana na dotychczasowej nawierzchni. Trzeba było zmodyfikować układ elementów, na wniosek konserwatora zmieniliśmy też kolorystykę na bardziej stonowaną – wyliczał wówczas dyrektor ZZM.