PO wie, jak rozbudzić turystycznie Kraków

Mimo że stolica Małopolski jest najchętniej odwiedzanym miastem w Polsce, branża turystyczna oraz lokalni działacze Platformy Obywatelskiej nie są do końca zadowoleni z tego, jak działają miejscy urzędnicy z działu Turystyki, informacji i promocji miasta. Krakowska PO na czele z Aleksandrem Miszalskim podsuwa pomysły, jak pobudzić ten sektor gospodarki. Na poniedziałkowej konferencji została przedstawiona analiza, czy raczej - diagnoza tegoż zagadnienia. Wyniki są zaskakujące.

Na promocję wydajemy najmniej w Polsce…

Kraków znalazł się na ostatnim miejscu wśród najważniejszych miast Polski pod względem wydatków na promocję miasta. W 2012 roku Warszawa wydała ponad 52 miliony złotych na ten cel, Kraków – około 7 milionów złotych.  – A jako jedyne miasto żyjemy z turystyki – podkreślał Aleksander Miszalski, członek Krakowskiej Izby Turystyki, radny dzielnicowy PO.

I , jak pokazują dane, ma rację, bowiem Kraków w zeszłym roku odwiedziło ponad dziewięć milionów osób, w tym ponad dwa miliony zza granicy, zostawiając 3,5 mld złotych. To tyle, ile wynosi cały budżet Krakowa. Jednak i to, według PO, jest problemem.

Od wielu lat prawie nie wzrasta liczba turystów zagranicznych, a jeśli już, to ten wzrost jest minimalny, na granicy błędu statystycznego – ocenia Miszalski.  – A przecież to zagraniczni goście wydają najwięcej, co przekłada się na dochód miasta – dodaje. I wie, gdzie leży problem – Kraków jest praktycznie nieobecny na promocyjnych targach zagranicznych i mało widoczny na krajowych. Jako przykład Miszalski podał zeszłoroczne targi w Poznaniu, o których więcej można przeczytać TUTAJ. Krakowska PO chce kłaść większy nacisk na promocję naszego miast właśnie zagranicą.

… a na pracowników zajmujących się promocją – najwięcej

Kolejnym, jeśli nie kuriozum, to bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności jest fakt, że Kraków wydaje najwięcej na pracowników zajmujących się turystyką i promocją miasta. Z danych wynika, że płacę pracowników zajmują prawie połowę budżetu na promocję miasta w ogóle!

Dla porównania: Warszawa wydała w 2013 roku 650 tys. zł, Poznań 289 tys. zł, a Kraków… ponad 3 mln złotych. Jednak jak zastrzega Aleksander Miszalski, poszczególne urzędy mogą w różny sposób liczyć wydatki i jeśli coś się nie zgadza, prosi urzędników o sprostowanie.

Kolejnym problem z jakim boryka się Kraków, jest bardzo mała liczba sprzedanych miejsc noclegowych w ciągu roku. Pod tym względem jesteśmy daleko w tyle, (42. miejsce wg badań Komisji Europejskiej) za takimi miastami, jak: Hamburg, Dublin, Cork, Galway, Kolonia, Lyon, Sewilla, Kopenhaga, Dusseldorf, Walencja, Drezno, Oslo, Helsinki, Stuttgart. – Jesteśmy daleko za miastami, które nie mogę się równać z Krakowem pod względem turystycznym – mówi Miszalski.

Aby wydane pieniądze nie poszły w błoto

Miszalski zauważył, że od kilku lat Kraków nie prowadzi żadnej kampanii promocyjnej w zagranicznych mediach. Wszystko skończyło się na spotach emitowanych w CNN w 2009 roku.

W 2010 UMK wymyślił akcję, mającą na celu pokazać Kraków z lotu ptaka, a konkretniej mówiąc – gołębia. Tę akcję pozytywnie ocenia Miszalski, jednak ma pewne zastrzeżenia. – Nie wiemy, czy złotówka wydana na tę akcję w jakikolwiek sposób się zwróciła.

Jeżeli już Kraków się gdzieś promuje, to nie wiadomo, czy przekłada się to na liczbę przyjezdnych gości oraz czy samo miasto coś zyskuje, choćby wizerunkowo, ponieważ nie ma żadnych badań skuteczności tychże działań. – Nie wiemy, jak postrzegają nas potencjalni turyści – ludzie, którzy jeszcze do nas nie przyjechali, jak wyglądamy na tle innych miast w Polsce, tego wszystkiego brakuje – ocenia Miszalski.

PO chcę rozpoczęcia profesjonalnego kreowania marki naszego miasta oraz stworzenia strategii promocyjnej, poprzedzonej gruntownymi badaniami.

Social leży

Kraków ma najmniejszą liczbą fanów na różnych portalach społecznościowych. A obecnie jest to jedno z najtańszych i jednocześnie najskuteczniejszych narzędzi marketingowych. Nasze miasto ma w sumie 33 372 fanów bądź widzów (na takich portalach jak: Facebook, Youtube, NK.pl, Google +) a, Wrocław – najbardziej „socialowe” miasto w Polsce –  ma ich blisko 187 tysięcy.

Zdaniem Miszalskiego, należy położyć większy nacisk na promocję w Internecie przy użyciu marketingu wirusowego oraz mediów społecznościowych.

Jako przykład został podany filmik norweskich studentów „Krakow Gangnam Style”, który został wyświetlony ponad 850 tysięcy razy. Dla porównania licznik wyświetleń przy wcześniej wspomnianym już spocie dla CNN pokazuje ok 40 tys.

Co więc stoi na przeszkodzie?

Skoro PO, która ma większość w Radzie Miasta, zdiagnozowała problemy, to  co stoi na przeszkodzi, aby przeznaczyć więcej pieniędzy na promocje miasta? – Niech urzędnicy wymyślą, co zrobić, by bardziej promować miasto i ściągać do nas zagranicznych turystów, a my zapewnimy środki na to – twierdzi Bogusław Kośmider, przewodniczący Rady Miasta, szef krakowskiej PO.

Komunikat polityków kierowany do urzędników jest więc jasny: wymyślcie coś, niech to będzie poprzedzone badaniami i analizami, a my zastanowimy się, o ile zwiększyć budżet na promocję Krakowa. A gra idzie o dużą stawkę, bo o wpływy z podatków oraz o miejsca pracy. – Mamy kryzys? No to trzeba zrobić tak, aby więcej osób do nas przyjeżdżało i zostawiało więcej pieniędzy – podkreślił Bogusław Kośmider.

 

*

Diagnozę w zakresie: Turystyka, informacja i promocja miasta przygotowali: Aleksander Miszalski, przy współpracy z Katarzyną Gajus-Wyrwicz, Markiem Roweckim, Adamem Wroną i Zbigniewem Kwiatkowskim.