Podaje się za żołnierza, chce pieniędzy. Kobiety czują się zagrożone

Do naszej redakcji napisały trzy kobiety, które miały styczność z pewnym mężczyzną. Najpierw chciał pieniędzy, by pojechać do Gdańska. Gdy zaczepione odmawiały, stawał się agresywny. – Wyzywał mnie, stwierdził że mnie „zerżnie i zabije” – mówi jedna z nich. I dodaje, że mimo zgłoszeń, policja nic z tym nie robi. Tymczasem małopolscy policjanci twierdzą, że nie dostali żadnego zgłoszenia. Z naszych ustaleń wynika, że ów mężczyzna ma potawionych 69 zarzutów przez prokurature rejonową w Lublinie.

Wspomniany mężczyzna pojawia się zazwyczaj w centrum miasta, a konkretnie w okolicy sklepu Jubilat i Wawelu. Kobiety, które miały z nim styczność opowiadają, że jest otyły i wysoki. Na serwisie wykop.pl wciąż trwa dyskusja na jego temat, a z relacji wynika, że scenariusz jest zawsze ten sam.

– Zaczął mówić do mnie, że jest żołnierzem i potrzebuje 100 zł na powrót do Gdańska pociągiem Pendolino. Gdy odmówiłam, zaczął wyciągać z portfela karty, dowód osobisty. Ponowie powiedziałam, że nie mam pieniędzy, bo wyszłam z psem na spacer. Zaczął być agresywny, wyzywał mnie, stwierdził że mnie „zerżnie i zabije” – relacjonuje Marta. Kobieta twierdzi też, że zaczepiał inne młode dziewczyny. Chciała powiadomić policję, ale człowiek zniknął.

– Był wielokrotnie zgłaszany na policję, ale bez skutku. Funkcjonariusze powinni coś z tym zrobić, bo on jest niebezpieczny. Nie wiem dlaczego, skoro wszystko o nim wiadomo – zastanawia się Kamila, która została zaczepiona na placu Wolnica.

Nie było zgłoszeń

Przesłaliśmy do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie opis sytuacji oraz zdjęcie rzekomego dowodu osobistego, którym się posługuje mężczyzna. – Do Komisariatu Policji I w Krakowie, zarówno w  2014,  jak i 2015 roku nie wpłynęła żadna skarga pochodząca od osób pokrzywdzonych czy świadków opisanych zdarzeń – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy KWP w Krakowie.

Policjant odniósł się też do zdarzenia na placu Wolnica.  – Ze względu na fakt, że jest to miejsce gromadzenia się osób bezdomnych, jest codziennie kontrolowany zarówno przez służby patrolowe, jak i dzielnicowego w ramach obchodu rejonu służbowego – twierdzi Ciarka.

Funkcjonariusze tylko tam przeprowadzili 210 interwencji, zatrzymali 15 przestępców i nałożyli 15 mandatów karnych. – W Komisariacie Policji I w Krakowie nie były prowadzone żadne postępowania wobec mężczyzny o nazwisku Przemysław Ch., którego to kopia dowodu osobistego została załączona w treści wiadomości – tłumaczy Mariusz Ciarka.

Patrole poinformowane

Rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej przypuszcza, że tak jak w przypadku bezdomnych i żebraków, ludzie po prostu nie zgłaszają takich rzeczy. – Wszystkim przeszkadzają, ale w praktyce rzadko otrzymujemy zgłoszenia – dodaje.

Ponownie skontaktowaliśmy się z dziewczynami, które były zaczepiane przez mężczyznę. Jedna z nich stwierdziła, że wybierze się na komisariat. Mariusz Ciarka natomiast poinformował Komisariat I Policji w Krakowie, by policjanci na patrolu zwracali uwagę na mężczyznę o podanym przez kobiety rysopisie.

Z zarzutami w Lublinie

Co ciekawe, Przemysław Ch., został złapany przez lubelskich policjantów w kwietniu tego roku. Tamtejsza prokuratura postawiła mu 13 zarzutów i groziło mu osiem lat pozbawienia wolności. 36-latek jest mieszkańcem regionu oświęcimskiego. W momencie zatrzymania miał przy sobie ok. 3 tys. złotych. Jak to się stało, że znalazł się w Krakowie?

Okazuje się, że sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ. Jak informuje nas rzecznik PO w Lublinie, Beata Syk-Jankowska, obecnie Przemysław Ch., ma postawione 69 zarzutów z całej Polski. Nie został jednak aresztowany. – Otrzymał dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 5 tys. zł. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, choć twierdził, że faktycznie pożyczał na transport do domu z zamiarem oddania pieniędzy. Dlaczego nie oddawał – tego nie potrafił wytłumaczyć – mówi Syk-Jankowska.

Podejrzany od jakiegoś czasu przestał stawiać się na wezwania prokuratury. – Na razie go szukamy, nie wykluczamy wydania listu gończego – dodaje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Beata Syk-Jankowska dodaje również, że PO w Lublinie najprawdopodobniej skontaktuje się w tej sprawie z małopolską policją.

Dlatego jeśli ktoś "pożyczył" pieniądze opisywanemu mężczyźnie i ich nie odzyskał, może to zgłosić policji.