Podgórzanie zajęli się swoim rynkiem
To ambitna wizja i co najważniejsze możliwa do spełnienia. Plan renowacji dawnego targu jest już znany: serce Podgórza zobaczymy w nowej odsłonie starej kompozycji. Nowa płyta, fontanna w otoczeniu lip, trawniki, bulwarowe chodniczki i odnowiony szalet miejski. Remontowany plac czeka świetlana przyszłość. O zgodność koncepcji rynku dbali sami podgórzanie, składając uwagi co do jej ostatecznej wersji.
– Nowy rynek będzie zgodny z pierwotną kompozycją. To przestrzeń otwarta, w tzw. układzie scenicznym. Co ciekawe, oś rynku celuje dokładnie w Rynek Główny – wyjaśnia profesor Zbigniew Myczkowski, współautor pomysłu. – Projekt pokazuje rynek przyszłości: płaska płyta ze studnią w formie fontanny, otoczona lipami. W parterze trawniki oddzielą płyty od uliczek. Za uliczkami zobaczymy układ bulwarowy. Poprzesuwamy jezdnie nieznacznie w kierunku rynku uzyskując charakterystyczne chodniczki, za nimi natomiast postawimy drzewa. Rynek okalają klasycystyczne pierzeje tworzące ściany tego pięknego miejsca – wylicza Myczkowski. – Mniej więcej około 10 drzew zostanie wyciętych na potrzeby projektu . Podkreślam, nie mówimy o wycince, bowiem niektóre drzewa będzie można przesadzić. Nie miejmy tak morderczych tonacji – dodaje profesor.
Po konsultacjach
W projekcie zostało zakwestionowane ograniczenie zieleni. Pojawił się również problem braku ścieżek rowerowych na terenie podgórskiego rynku. Dyrektor ZIKiT sprzeciwia się pomysłowi trasy rowerowej argumentując, że odrzucili go oficerowie rowerowi, podważając jego praktyczność. Tematem dyskusji wciąż pozostają budki lęgowe, przeniesione z rynku do parku Bednarskiego. Zdaniem mieszkańców w niektórych budkach zamieszkały ptaki. Ich zdjęcie było motywowane właśnie ich rzekomą bezużytecznością.
Dotychczasową współpracę urzędników z mieszkańcami krytykuje Marek Bartnik, mieszkaniec Podgórza. – Jesteśmy zaskoczeni, że urzędnicy sami podejmują decyzje, kiedy kończą się konsultacje społeczne. Odbyło się jedno spotkanie, na którym przedstawiono projekt, nie ukazując go w internecie wcześniej – skarży się Bartnik. – Wszystkie uwagi wysłaliśmy po przemyśleniach. A przemyśleń było sporo. Pozytywem było, że w trakcie dyskusji mogliśmy się bliżej poznać – kończy obywatel. Pan Marek Podkreśla, że rynek jest wyjątkowy. – To nie pustynia, to żywa tkanka miejska. Miejsce spotkań, w którym toczy się normalne życie. Kto tam nie mieszka może nie rozumieć naszych wątpliwości – dodaje Bartnik.
W nieco łagodniejszym tonie mówi Ewa Krzakleska, również mieszkanka Podgórza, która podkreśla problemy z komunikacją między stronami. – Choć ucieszyłam się, że uwagi zostały rozpatrzone, to sam proces i dobijanie się o informacje były długotrwałe, nie było nigdzie oficjalnych ogłoszeń. Brakowało wytyczonych ścieżek w dialogu. Trzeba było pukać i szukać. Informację o konsultacjach zamieszczono w internecie, ale zabrakło ogłoszeń na domach czy sklepach. Nie ma choćby i plakatów, które można by powiesić na zagrodzeniu od budowy rynku. Osoby starsze często nie mają dostępu do internetu. Warto byłoby zorganizować otwarte spotkanie, aby i oni zobaczyli ostateczny projekt – komentuje Krzakleska.
W tym roku, jak zapewnia dyrektor ZIKiT Jerzy Marcinko, będzie wybudowana płyta główna, w następnym zaś ruszą kolejne elementy. Na tegoroczne wydatki przeznaczono 5 milionów złotych z 8,5 dostępnych. Rosnąca afera wokół Rynku Podgórskiego powoli cichnie. Marcinko zaznaczył, że w ciągu tygodnia ZIKiT odpowie na zbiorowe uwagi mieszkańców.