Podwyżka obniżki podwyżki. Zamieszanie wokół cen biletów i zarzuty o złamaną obietnicę
Osiem dni temu prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przyznał, że w sprawie podwyżek cen biletów popełniono błędy. Zapowiedział korektę.
W zeszłym tygodniu Urząd Miasta Krakowa opublikował nowy cennik. I choć prezydent zapowiadał „wielką korektę”, część cen nie tylko nie spadła do zapowiadanych poziomów, ale okazała się wyższa niż wynikało z wcześniejszych deklaracji.
Obrona podwyżki, potem korekta
Jeszcze niedawno Aleksander Miszalski bronił podwyżek. W Radiu Kraków przekonywał, że zmiana nie jest dotkliwa, a różnica w cenie biletu to „cena piwa w knajpie w Krakowie”.
Kiedy jednak ruszyła zbiórka podpisów pod referendum w sprawie jego odwołania, ton się zmienił. Prezydent ogłosił korektę i przyznał, że w procesie wprowadzania podwyżek popełniono błędy komunikacyjne i merytoryczne.
Najbardziej medialna zmiana dotyczyła biletu miesięcznego dla osób odprowadzających podatki w Krakowie. Od marca kosztuje 99 zł.
Metropolitalne drożeją
Zamieszanie dotyczy jednak także biletów metropolitalnych.
Z wcześniejszych zapowiedzi wynikało, że bilet metropolitalny miesięczny na I strefę po korekcie miał kosztować 175 zł. Tymczasem w opublikowanym cenniku widnieje kwota 193 zł.
Podobnie jest w przypadku innych wariantów: ceny wróciły do poziomów pierwotnie zapowiadanych w ramach podwyżki.
Sprawę nagłośnili w niedzielę eksperci Platformy Komunikacyjnej Krakowa.
„Zamieszanie z podwyżką obniżki podwyżki cen biletów jest jeszcze większe. Po cichu wycofano się z obniżek cen wszystkich biletów metropolitalnych, w tym również tych na I strefę” – napisali.
Zwrócili uwagę, że z miejskich stron zniknęły wcześniejsze, obniżone cenniki, ale internauci zachowali ich kopie. Według nich wszystkie bilety metropolitalne wróciły do stawek zapowiadanych przed korektą.
Zmiany dotykają nie tylko mieszkańców Krakowa, ale także osób dojeżdżających koleją czy pracujących w gminach ościennych – m.in. w Zabierzowie, Skawinie czy Niepołomicach.
„Ludzie czują się oszukani”
Opozycja mówi wprost o złamanej obietnicy.
– Sprawdziłem to i rzeczywiście prezydent złamał obietnicę, którą dał raptem dwa tygodnie wcześniej.Z siedmiu pozycji skorygował tak naprawdę jedną. Pozostałe sześć pozostawił, mimo że wcześniej padały konkretne kwoty. Dzisiaj mieszkańcy czują się oszukani – mówi Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z Prawa i Sprawiedliwości.
Jego zdaniem skala zmian jest większa, niż wynikałoby to z komunikatów miasta.
– Takiego braku szacunku dla mieszkańców nie widziałem. Dwa tygodnie temu prezydent coś obiecywał, dziś te kwoty zniknęły ze strony miasta i mieszkańcy muszą płacić więcej – dodaje.