Polak zabił Czeszkę w Chicago. Osądzić go chcą Amerykanie
Ta sprawa ma międzynarodowy charakter. Podejrzanym, który zresztą przyznał się do swego czynu, jest Mateusz Z., obecnie mieszkający w Krakowie. Za swoją zbrodnię chce odpowiedzieć, ale w kraju. Śledczy ze Stanów Zjednoczonych jednak nie odpuszczają i domagają się ekstradycji.
24 czerwca 2013 roku, Chicago, blok przy ulicy West Addison. 25-letni Mateusz Z., według amerykańskich funkcjonariuszy ma dusić i w końcu zadać kilkanaście ciosów nożem 24-letniej Czeszce – jego znajomej. Policja znajduje jej ciało około godziny 22. Chicago Tribune na drugi dzień informuje o tym, że mimo wytypowanego podejrzanego, policja nikogo nie zatrzymała. Sprawa wyjaśniła się dopiero później.
W obronie koniecznej
Do zbrodni doszło, według podejrzanego, z winy kobiety. Miała wyważyć drzwi do mieszkania i zachowywać się agresywnie. Mateusz stwierdził, że zabił w obronie koniecznej. Na drugi dzień po morderstwie był już w Krakowie. Policjanci bardzo szybko wpadli na jego trop. W lipcu 2013 roku spotkali się z Mateuszem w Krakowie, pobrali odciski palców oraz inne ślady biologiczne. Został również przesłuchany. Całość została zarejestrowana za pomocą kamery.
Tamtejszy Sąd Okręgowy w oparciu o dowody przywiezione z Polski oraz te zebrane na miejscu zdarzenia, nakazał aresztowanie podejrzanego pod zarzutem zabójstwa pierwszego stopnia. W USA za taki czyn grozi do 60 lat więzienia.
Jakiś czas po zbrodni w jednej z chicagowskich gazet ukazuje się artykuł, w którym Z. przyznaje się do winy i opowiada o tym, jak bardzo był zżyty z Sarą. Czeszka miała pomagać Mateuszowi, gdy ten przyjechał do Stanów. Z. twierdzi, że chciał odebrać sobie życie i żałuje, że sam nie zginął.
Ekstradycja
Aby móc osądzić Polaka, strona amerykańska musiała wystąpić o jego ekstradycję. O tym fakcie została powiadomiona prokuratura i Z. został zatrzymany w kwietniu 2014 roku. Decyzją sądu nie trafił do aresztu, wystarczyło poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. złotych.
Jak podają media, dwa lata później Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że ekstradycja jest dopuszczalna, podobnie stwierdził minister sprawiedliwości. Ale Mateusz Z. chciał być sądzony w kraju. Obrońca Polaka twierdzi, że przesłuchanie z 2013 roku było nielegalne. Mecenas Maciej Lis uważa, że nagrana rozmowa w hotelu odbyła się bez pouczenia, udziału obrońcy oraz powiadomienia polskich władz o tym fakcie – przytacza słowa obrońcy serwis wp.pl.
W kwietniu 2016 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie postanowił o powtórzeniu procesu dotyczącego ekstradycji. Sędzia Barbara Nita-Światłowska w pisemnym uzasadnieniu stwierdziła m.in., że, „utrzymanie w mocy zaskarżonego postanowienia byłoby rażąco niesprawiedliwe”.
Kolejna rozprawa miała odbyć się w zeszłym tygodniu. Jak zauważył sąd, poszukiwany nie stawił się na sali, a jego obrońca zawnioskował o wyłączenie jawności, tłumacząc się dobrem swojego klienta. Sąd przystał na ten wniosek. Ostatecznie rozprawa został przerwana, ponieważ do Polski mają trafić dodatkowe dokumenty ze Stanów Zjednoczonych. Rozprawa będzie kontynuowana 22 listopada.