Policja pręży muskuły. Pokazali, kto rządzi w Krakowie?

Na piątkowym meczu dało się zauważyć sporą grupę policjantów pilnujących najbliższą okolicę stadionu. Czy była to demonstracja sił i próba pokazania, że to nie kibice Wisły ani nie Cracovii, tylko policja rządzi w Krakowie?

Jak informuje nadkomisarz Katarzyna Cisło z małopolskiej policji, piątkowy mecz zabezpieczało około 700 policjantów. Przypomnijmy, że przy derbach z Cracovią, czyli meczu podwyższonego ryzyka, funkcjonariuszy było ok. 1500. Oprócz zwiększonych sił wokół stadionu, patrole policyjne były obecne co kilkaset metrów wzdłuż Błoń od strony al. 3. Maja. – 700 to suma wszystkich funkcjonariuszy biorących udział w zabezpieczaniu porządku  publicznego w Krakowie podczas tej imprezy masowej – tłumaczy Cisło. Oprócz tego, policjanci byli obecni na krakowskich osiedlach czy w miejscach „gromadzenie się kibiców”.

W jednym z wywiadów, komendant Mariusz Dąbek zapowiedział, że sytuacja z wstrzeleniem rac na stadion już się nie powtórzy. Wydawać by się mogło, że policja szykuje się na prawdziwą wojnę. Kibice dziwili się, po co tyle służb mundurowych, samochodów operacyjnych i ci przed stadonem robiła polewaczka, skoro nieobecni byli kibice gości. Można tylko snuć teorie – czy to była demonstracja sił i próba pokazania, kto rządzi w Krakowie, czy może policja dostała informacje o potencjalnym zagrożeniu ze strony… kibiców Wisły, którzy mecz zbojkotowali. Niestety, na te pytania nie dostaliśmy odpowiedzi.