Policja wciąż nie wie, co się stało na Zakrzówku
22 lutego kilka minut przed godziną 17 na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna z prośbą o pomoc. Poinformował służby, że druga osoba – 23-letnia kobieta, z którą był na Zakrzówku, została raniona kamieniem w głowę.
Okazało się, że poszkodowana jest na półce skalnej od północnej strony zalewu. Na miejsce przybyła więc Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego z JRG-3.
– Dojście do miejsca zdarzenia odbywało się ścieżką w trudnym terenie po stromym zboczu – zrelacjonowali później interwencję na swojej stronie internetowej krakowscy strażacy.
Gdy udało im się dotrzeć do poszkodowanej, stwierdzili u 23-latki obrażenia głowy, podejrzenie urazu kręgosłupa i stan wychłodzenia. Przytomną kobietę umieszczono w noszach i wyciągnięto za pomocą około 40-metrowej poręczówki.
Na wyjaśnienie poczekamy
Tuż po zdarzeniu policjanci zapowiedzieli, że będą wyjaśniać okoliczności zdarzenia i to, czy osoby, które potrzebowały pomocy, były na tym terenie leganie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Zakrzówek jest teraz miejscem robót i na siatkach wiszą plakietki z zakazem wchodzenia na plac budowy. Wiadomo też, że do wypadku doszło tam, gdzie nie ma siatek zabezpieczających przed obrywami skalnymi.
Po blisko dwóch i pół tygodnia od tego zdarzenia nadal nic nie wiadomo. – Z uwagi na stan zdrowia poszkodowanej, nie było możliwe przeprowadzenie czynności z jej udziałem – mówi Anna Wolak-Gromala z komendy miejskiej policji.
Policja nie podaje szczegółów dotyczących urazu kobiety. Nie może. – Sprawa jest w toku. Jak tylko będzie taka możliwość, policjanci będą z nią rozmawiać – dodaje przedstawicielka krakowskiej policji.