Policja znów „poluje” na przechodniów?

– Problemem, jaki zrodził się jakiś czas temu, są - jak ja to nazywam - "łapanki" przeprowadzane przez policję na pieszych przechodzących na świetle czerwonym lub poza obszarem wyznaczonego dla nich przejścia – pisze do nas Czytelnik dodając, że sposób, w jaki policjanci czyhają na popełniających wykroczenia pozostawia wiele do życzenia. Policjanci tłumaczą, że to niekonwencjonalne działania.

Nasz Czytelnik zaznacza również, że nie pochwala zachowania łamiących prawo, jednak bardziej nie podoba mu się działanie stróżów prawa. – Policjanci zazwyczaj ukrywają się w pewnych miejscach, "łowiąc" taką osobę, i przeprowadzają postępowanie mandatowe. W moim, a także wielu innych osób mniemaniu, jest to nabijanie statystyk wpływów z mandatów w najprostszy sposób. Taki pieszy nie ucieknie, podaje się wprost "na tacy" nieświadom tego, kto czeka na niego za rogiem – twierdzi.

Według niego funkcjonariusze łamią prawo. – Dzisiejsza sytuacja miała miejsce pod Politechniką Krakowską przy ul. Warszawskiej. Patrol w nieoznakowanym radiowozie, oczekując na światło zielone dla ruchu pojazdów, dostrzegł młodą dziewczynę, która weszła na przejście na sygnale czerwonym, prawdopodobnie chcąc zdążyć na autobus – relacjonuje Czytelnik.

Z opowieści wynika, że kobieta została zatrzymana w dość dziwny sposób. Policjanci mieli zajechać jej drogę na przejściu dla pieszych samochodem nieoznakowanym, bez sygnału pojazdów uprzywilejowanych. Auto miało następnie przejechać kawałek i zatrzymać się na zakazie. – Działania takie można często zaobserwować, czasem w opisanym dziś miejscu, czasem przy skrzyżowaniu Starowiślna–Dietla i w kilku innych miejscach miasta. Często asystuje przy tym schowany za murem radiowóz (blokujący chodnik, również bez włączonych sygnałów) – kończy.

To była akcja „Pieszy”

– W Krakowie miała miejsce policyjna akcja „Pieszy”, podczas której policjanci byli ukierunkowani na szczególne zwracanie uwagi na wykroczenia popełniane przez pieszych – tłumaczy Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. Funkcjonariusze przypominają, że ponad połowa ofiar wypadków i innych zdarzeń drogowych to niechronieni użytkownicy ruchu drogowego – piesi.

– Osoby wchodzące bez zastanowienia na czerwonym świetle wprost pod nadjeżdżający pojazd muszą liczyć się z konsekwencjami. Mam na myśli nie tylko konsekwencje prawne, ale przede wszystkim pamiętajmy, że taka osoba może stracić życie - dobro największe, niemożliwe do odtworzenia – podkreśla Ciarka. – Stąd zapowiadamy nasze zdecydowane i nawet niekonwencjonalne działania mające na celu uświadamianie użytkowników dróg, w tym pieszych, a w uzasadnionych przypadkach pouczanie i karanie.