Polityczny gest Kracika bez znaczenia przy wyborach
Stanisław Kracik, który jeszcze nie zdecydował, czy będzie radnym w sejmiku wojewódzkim czy pozostanie na stanowisku dyrektora szpitala psychiatrycznego, poparł – wbrew zaleceniom „dowództwa” Platformy Obywatelskiej – Marka Lasotę, kandydata PiS. Senator Janusz Sepioł w niezbyt eleganckich słowach wyraził dezaprobatę wobec tego ruchu, za co później przeprosił.
„Piękno w różnorodności”?
Decyzja Stanisława Kracika, który cztery lata temu sam walczył z Jackiem Majchrowskim o fotel prezydenta, wywołała burzę nie tylko w Krakowie. Dyrektor szpitala im. Józefa Babińskiego tłumaczy, że nie godzi się na odgórne narzucanie zdania w pewnych sprawach. Tym samym zbuntował się przeciwko deklaracji politycznej Andrzeja Biernata, sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej, który 20 listopada wskazał, kogo powinni popierać członkowie partii Ewy Kopacz. Sam Marek Lasota był zadowolony z takiego obrotu sprawy.
Bogusław Kośmider, były przewodniczący rady miasta oraz członek zarządu powiatu PO, pół-żartem, pół-serio mówi, że piękno w różnorodności, ale decyzja Kracika została podjęta na jego własny rachunek. – Stanowisko Platformy zostało przedstawione kilka dni temu. Kiedyś obaj panowie mieli okazję się potykać i myślę, że jest to właśnie pokłosie tej potyczki – uważa Kośmider.
Zdaniem radnego, nie pomoże to jednak samemu Lasocie. – Stanisław Kracik zawsze był postrzegany jako świetny samorządowiec, ale co zrobią ludzie, ciężko przewidzieć. Raczej będzie to neutralne dla ostatecznych wyników – przewiduje.
„Zna konsekwencje”
Jeden z wysoko postawionych polityków PO nazywa całą sytuację mianem „niebywałej” i wskazuje, że za to odpowiedzialne są władze Platformy w regionie. Grzegorz Lipiec, szef małopolskiej PO, twierdzi, że decyzja Kracika nie wpłynie na morale partii. – Morale nam urosły po zwycięstwie do sejmiku, a to, że panowie się znają z bractwa od wielu lat i te zażyłości zdecydowały o udzieleniu poparcia… – mówi Lipiec. Czy jako przewodniczący Platformy w regionie będzie wyciągał jakieś konsekwencje? – Nie będę się nad tym w ogóle zastanawiał, to prywatna opinia Kracika jako samorządowca, który nawet nie głosuje w Krakowie. Stanisław zna tego konsekwencje – tłumaczy.
Żadna niespodzianka
Dr hab. Artur Wołek z Instytutu Politologii Akademii Ignatianum w Krakowie twierdzi, że taki ruch to żadna niespodzianka. – Niespodziewanym ruchem było poparcie Majchrowskiego przez PO. Partia jest od kilku dobrych lat podzielona i sojusz z obecnym prezydentem miasta był ciągle kontestowany przez sporą część polityków – mówi dr Wołek.
Naukowiec uważa, że Stanisław Kracik ma jak najgorsze doświadczenia z partią i jest to jeden z „ostatnich wolnych ludzi”. – Powiedział to, co myślał. Podobnie może być w przypadku wielu członków partii oraz wyborców. W tym sensie niespodziewane to nie jest.
Pytanie jest jeszcze jedno: czy cały ten szum może coś zmienić? – Nie jestem przekonany, bo Kracik zniknął z polityki na cztery lata. Jest dobrze rozpoznawalny przez ludzi aktywnych politycznie, ale przez przeciętnych raczej nie. Może to przynieść trochę głosów Lasocie, ale wiele nie zmieni. Istotne jest jednak też coś innego - może to przejaw oporu wobec arogancji dowództwa partii – komentuje dr Artur Wołek.