Ponad 40 fałszywych alarmów w miesiąc. Winny był… samochód
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w Krakowie rozwiązali sprawę, która przez kilka tygodni dezorganizowała pracę ratowników. W ciągu dwóch dni ustalili źródło problemu i zakończyli serię niepotrzebnych interwencji.
Zgłoszenia trafiały do Centrum Powiadamiania Ratunkowego od początku lutego. Były nietypowe – nikt nie odpowiadał na próby oddzwonienia, a system nie pozwalał ustalić ani danych zgłaszającego, ani dokładnej lokalizacji. Mimo to służby były wysyłane w teren, gdzie nie znajdowały żadnego zagrożenia.
Nietypowe zgłoszenia z jednego źródła
Policjanci szybko ustalili, że wszystkie alarmy mają wspólny mianownik. Trop zaprowadził ich do systemu eCall zamontowanego w konkretnym modelu samochodu. Pojazd zlokalizowano w jednej z miejscowości pod Krakowem.
Na miejscu okazało się, że właściciel auta nie miał nic wspólnego z alarmami. – Okazało się, że auto zostało wyprodukowane przed 2018 rokiem, pochodzi z importu i nie ma fizycznego ani cyfrowego przycisku, mogącego wywoływać alarm SOS. Dalsze ustalenia w sprawie potwierdziły, że samochód posiadał wersję oprogramowania z fabrycznym błędem, który powodował samoistne wywoływanie funkcji ratowniczych, mimo braku jakiegokolwiek zagrożenia i ingerencji użytkownika – opisuje w komunikacie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Auto trafiło do autoryzowanego serwisu, gdzie usterkę usunięto. Tym samym zakończyła się seria fałszywych zgłoszeń. Za sprawne działania funkcjonariuszom podziękował wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.
System, który ma ratować życie
eCall to europejski system bezpieczeństwa montowany w samochodach. W razie wypadku automatycznie łączy się z numerem 112 i przekazuje dane o lokalizacji oraz liczbie pasażerów. Ma pomagać wtedy, gdy kierowca nie jest w stanie sam wezwać pomocy.
Ten przypadek pokazuje jednak, że nawet systemy ratujące życie mogą zawodzić i powodować realne problemy dla służb.
Fałszywe alarmy to poważny problem
Policja przypomina, że celowe wywoływanie niepotrzebnych interwencji jest wykroczeniem. Zgodnie z przepisami grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna do 1500 zł.