Porażka Cracovii w pojedynku beniaminków
Cracovia w wyjątkowo słaby sposób zainaugurowała rundę wiosenną T-Mobile Ekstraklasy. W 22 kolejce przegrała u siebie z Zawiszą Bydgoszcz 0:2. Skuteczność, którą drużyna Wojciecha Stawowego zaprezentowała w dzisiejszym meczu, nie daje możliwości walki o czołowe lokaty w lidzie. Napastnicy powinni jak najszybciej wybudzić się z zimowego snu.
Nowa runda to też nowe plany oraz nadzieje. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ten był w Krakowie wyjątkowo rozbudzony po doskonałej pierwszej części sezonu. Ekipa Stawowego przezimowała przerwę miedzy rozgrywkami na świetnej siódmej pozycji. Niepoprawni optymiści mogli już widzieć swoich ulubieńców w europejskich pucharach. Po dzisiejszym meczu widać, że droga do tego celu jest bardzo daleka.
Punktualnie o godzinie 13 pan Paweł Raczkowski rozpoczął spotkanie na stadionie przy ulicy Kałuży. Początek to badanie potencjału, którym dysponują oba zespoły. Zarówno Cracovia, jak i Zawisza wymieniały w bezpieczny sposób piłkę. W poczynaniach obu jedenastek można było zobaczyć ostrożność oraz asekurację. Widać było, że przeciwnicy nie chcą się skrzywdzić.
Prawdziwe emocje zaczęły się po dwóch kwadransach gry. Anemicznie grająca Cracovia nagle przyspieszyła, zaczęła atakować. Bydgoszczanie, którzy do tego momentu dotrzymywali kroku krakowianom, a nawet czasami przeważali, nagle stanęli. Pasy jednak nie potrafiły udokumentować swojej przewagi. Świetne sytuacje zmarnowali Krzysztof Nykiel oraz Vladimir Boljević. Na przerwę zawodnicy schodzili przy bezbramkowym remisie.
Drugie 45 minut rozpoczęło się od doskonałej akcji Zawiszy. Jednak przez następne minuty to Cracovia konstruowała ataki oraz próbowała zagrozić bramce strzeżonej przez Wojciecha Kaczmarka. Opiekun Pasów mógł być zadowolony z gry swoich podopiecznych. Momentami jego futboliści klepali aż miło. Niestety, brakowało skuteczności.
Co nie udało się Cracovii, zrobił Zawisza. W ostatnich 15 minutach podopieczni Ryszarda Tarasiewicza dwukrotnie skrzywdzili zespół z Krakowa. Pierwszy raz uczynił to Kamil Drygas, a decydujący cios zadał z rzutu karnego Bernardo Vasconcelos.
Z rangi spotkania doskonale zdawał sobie sprawę trener Cracovii, Wojciech Stawowy. – Przegraliśmy bardzo ważne spotkanie. Graliśmy z zespołem, z którym przed tym meczem sąsiadowaliśmy w tabeli, a do zakończenia tej fazy rozgrywek zostało niewiele pojedynków – stwierdził na pomeczowej konferencji.
Wyraźnie widać, że w grze Cracovii wiele należy poprawić. Zawodnikom często zdarzały się proste techniczne błędy, a skuteczność na pewno na dzień dzisiejszy nie jest przyjacielem zespołu. Istnieje natomiast baza, która daje nadzieję na lepsze jutro. Dynamiczne, grane na jeden kontakt akcje wciąż są znakiem firmowym Pasów. Należy jeszcze je dopracować oraz sprawić, aby były powtarzalne. Wtedy Cracovia znowu będzie zachwycać nas w lidze.
Cracovia– Zawisza Bydgoszcz 0:2 (0:0)
Drygas73', Vasconcelos 86' (karny)
Cracovia: Perdijić - Nykiel, Żytko, Dąbrowski, Marciniak - Danielewicz (87' Kita), Szeliga (67' Bernhardt), Štraus - Ntibazonkiza, Boljević, Steblecki (56' Dudzic).
Zawisza: Kaczmarek - Drygas, Dudek, Lewczuk, Masłowski (90. Hermes), Andre, Skrzyński, Vasconcelos, Wójcicki (80' Wojciechowski), Ziajka, Eneas (90' Petasz).
Żółte kartki: Steblecki, Żytko - Masłowski.
Sędziował: Paweł Raczkowski
Widzów: 8000