„Porwanie” przyszłego pana młodego. Wielu policjantów postawionych na nogi
W ostatnich dniach oficer dyżurny krakowskiej policji odebrał niepokojące zgłoszenie od przechodnia, który poinformował, że przebywa w rejonie Starego Miasta, gdzie jest najprawdopodobniej świadkiem porwania. Według jego relacji sytuacja wyglądała dramatycznie: grupa osób w kominiarkach goniła mężczyznę, złapała go, a następnie wsadziła do samochodu i pospiesznie odjechała.
W stan gotowości postawiono policjantów z Komisariatu Policji I w Krakowie, którzy natychmiast pojechali na miejsce, rozmawiali ze świadkami zdarzenia, przeglądali zapisy z kamer monitoringu oraz wykonali szereg operacyjnych ustaleń. Sprawdzili dane pojazdu, którym odjechali domniemani sprawcy porwania. Jak się okazało, trop prowadził do województwa podkarpackiego, więc pod jeden z wytypowanych adresów skierowani zostali rzeszowscy policjanci. Funkcjonariusze ustalili personalia właściciela pojazdu i jego dane kontaktowe. Kiedy policjanci zadzwonili do mężczyzny okazało się, że… bawi się na wieczorze kawalerskim w Krakowie, a porwanie, które tak zaniepokoiło przechodnia, było „zabawą”, zorganizowaną przez jego kolegów.
Z pozoru niewinny wybryk postawił w stan gotowości wielu policjantów, którzy w tym samym czasie mogli nieść realną pomoc innym osobom. „Dlatego też apelujemy o rozwagę do wszystkich osób, które organizują bądź biorą udział w podobnych wydarzeniach. Gdyby „porwanie” przyszłego pana młodego zostało wcześniej zgłoszone oficerowi dyżurnemu, nie byłoby policyjnej akcji i niepotrzebnego angażowania służb w czynności poszukiwawcze” – twierdzi Bartosz Izdebski z biura prasowego KWP w Krakowie.