Poseł skarży Strefę Czystego Transportu do sądu. "Ta uchwała w praktyce staje się podatkiem od niezamożności"
Skarga została złożona w środę, 27 sierpnia. Adamczyk podkreśla, że działa nie tylko w swoim imieniu, ale także na prośbę mieszkańców Krakowa oraz powiatów krakowskiego, miechowskiego i olkuskiego.
Przypomnijmy, że uchwała o SCT została przyjęta przez radnych w czerwcu i zakłada istotne ograniczenia w poruszaniu się po mieście pojazdami niespełniającymi określonych norm emisji spalin. Zdaniem posła, dokument w obecnym kształcie nie spełnia wymogów proporcjonalności i narusza podstawowe zasady prawa.
Zarzuty wobec uchwały
Parlamentarzysta zarzuca władzom miasta wprowadzenie nadmiernych ograniczeń, które dotkną przede wszystkim osoby starsze, niezamożne i prowadzące działalność gospodarczą. Według niego mieszkańcy, którzy nie mogą pozwolić sobie na zakup nowoczesnych aut, zostaną de facto wykluczeni z dużej części Krakowa.
– Dyskryminuje nie tylko mieszkańców Krakowa, ale przede wszystkim osoby mieszkające w całej aglomeracji krakowskiej. Ogranicza również możliwość przyjazdu do Krakowa po 1 stycznia 2026 roku wszystkim Polakom, którzy chcą odwiedzić nasze miasto, a także gościom z zagranicy i turystom. Taka uchwała powinna zostać usunięta z polskiego porządku prawnego – stwierdził w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej poseł Andrzej Adamczyk.
Wskazuje, że uchwała faworyzuje zamożniejszych mieszkańców, podczas gdy osoby o niższym statusie majątkowym zostają pozbawione realnej możliwości korzystania z transportu indywidualnego.
– Ta uchwała w praktyce staje się podatkiem od niezamożności, a w wielu przypadkach wręcz podatkiem od biedy. Nie ma zgody na działania, które dzielą Polaków na lepszych i gorszych. Autorem tych rozwiązań są radni Koalicji Obywatelskiej oraz prezydent Krakowa Aleksander Miszalski – stwierdził w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej poseł Andrzej Adamczyk.
Wątpliwości prawne i organizacyjne
Radny PiS Maciej Michałowski, podkreśla natomiast, że konsultacje społeczne miały charakter pozorny. – Sam uczestniczyłem w spotkaniach, podczas których aż 99 procent osób było przeciwnych przyjętym rozwiązaniom. Te głosy zostały całkowicie zignorowane. Można więc powiedzieć, że konsultacje były jedynie pozorne i nie miały żadnego wpływu na ostateczny kształt dokumentu – stwierdził.
Skarga porusza również kwestie definicyjne. Michałowski twierdzi, że uchwała błędnie utożsamia mieszkańca Krakowa z osobą zameldowaną, a nie faktycznie zamieszkującą w mieście. Taki zapis stoi – jak zauważa – w sprzeczności z wcześniejszym wyrokiem WSA w Krakowie z 2019 roku, w którym wskazano, że kluczowe jest faktyczne miejsce zamieszkania.
– W efekcie osoby, które chciałyby kupić samochód niespełniający norm, nie mogą tego zrobić, mimo że formalnie są mieszkańcami Krakowa – dodaje.
Zastrzeżenia dotyczą także funkcjonowania strefy w praktyce. Samorządowiec zwraca uwagę na brak jasno sprecyzowanych zasad współpracy z placówkami ochrony zdrowia, które miałyby weryfikować pacjentów uprawnionych do wjazdu. Taki mechanizm, jego zdaniem, rodzi ryzyko faworyzowania wybranych podmiotów.
– Nie wiadomo, do którego szpitala osoby spoza Krakowa mogłyby zostać przyjęte w sytuacjach nagłych. Dodatkowo wjazd do miasta w takich przypadkach wymaga zgłoszenia z wyprzedzeniem, a jego rozpatrzenie może trwać nawet 14 dni. To absurd – nikt przecież nie może czekać dwa tygodnie ze złamaną nogą czy zawałem serca – wymienia Michałowski.
Krytykuje też brak właściwego oznakowania granic strefy – tablice mają być ustawione przy wjeździe do Krakowa, a nie w rzeczywistych miejscach rozpoczęcia obowiązywania zakazów.
Michałowski wskazuje ponadto na nierówne traktowanie urzędów. – Wyłączono z ograniczeń jedynie organy jednoosobowe, jak komendant wojewódzki straży pożarnej czy policji, natomiast pozostali urzędnicy nie zostali objęci takim zwolnieniem. To ewidentny przykład nierówności – podkreśla.
Radny podnosi także problem dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami. Osoby z niepełnosprawnościami mogą zgłosić do zwolnienia tylko jeden samochód, podczas gdy mieszkańcy Krakowa mogli wcześniej rejestrować dowolną ich liczbę. Dyskryminowane są także osoby pracujące – możliwość korzystania z pojazdów służbowych dotyczy wyłącznie osób zatrudnionych na umowę o pracę, natomiast umowy cywilnoprawne, jak zlecenie czy dzieło, nie są honorowane – zaznacza.
Kwestionuje także tryb wejścia w życie przepisów. Uchwała zaczęła obowiązywać po zaledwie siedmiu dniach od ogłoszenia, co w jego ocenie nie pozwoliło mieszkańcom na dostosowanie się do nowych wymagań.
Wpływ na przedsiębiorców i turystów
Skarżący alarmują, że nowe przepisy uderzą w przedsiębiorców z Krakowa i gmin ościennych. Rolnicy, handlowcy czy firmy remontowo-budowlane będą zmuszone do wymiany floty, co przełoży się na wzrost cen usług, a w skrajnych przypadkach na likwidację działalności. Michałowski podkreśla też, że miasto przygotowało jedynie dwa parkingi P+R – Górka Narodowa i Mydlniki Wapiennik – co jest jego zdaniem absolutnie niewystarczające wobec codziennego napływu samochodów.
Zastrzeżenia budzą również zapisy dotyczące pojazdów zarejestrowanych za granicą. Turyści, by wjechać do strefy, muszą przedkładać szczegółowe dane i dokumenty, w tym świadectwa zgodności lub homologację, co – jak ocenia radny – skutecznie zniechęci przyjezdnych i utrudni rozwój turystyki.
Unieważnienie w części
Poseł Adamczyk wnosi o stwierdzenie nieważności uchwały w całości – z wyjątkiem zapisów formalnie uchylających wcześniejsze regulacje.
– Nie skarżymy całości uchwały. Wyłączamy z niej dwa paragrafy – jeden dotyczący uchylenia wcześniejszych dokumentów, które chcemy, aby zostały unieważnione, oraz drugi, w którym wykonanie uchwały powierza się prezydentowi miasta Krakowa. Jeżeli sąd przyzna nam rację, prezydent i tak będzie musiał przygotować nowe, zgodne z prawem rozwiązanie – podkreśla Maciej Michałowski.