Posłuchał kolegi i zagrał w chybił-trafił z policją. Trafił. Ale do więzienia

Niecodzienna sytuacja na komisariacie policji w Wojniczu pod Tarnowem. Mężczyzna chciał sprawdzić, czy ma czystą kartotekę. Efekt? Z posterunku trafił wprost do więzienia.

A wszystko rozegrało się z końcem ubiegłego tygodnia. Zaczęło się od tego, że pewien mężczyzna poinformował swojego kolegę, że najprawdopodobniej jest poszukiwany przez policję. Zarzekał się bowiem, że widział jego zdjęcie w galerii osób poszukiwanych.

Jednak 32-latek, bo to on jest bohaterem opowieści, nie za bardzo dowierzał kompanowi. Był święcie przekonany, że ma czyste sumienie.

By się jednak o tym upewnić, poszedł wieczorową porą na ul. Tarnowską 71, gdzie mieści się wojnicki posterunek policji. Grzecznie się wylegitymował i wyłuszczył mundurowym cel swojej wizyty.

Ci „wrzucili go na bęben”. Okazało się, że lampki komputerów niemal natychmiast zaczęły migać na czerwono. W istocie bowiem mężczyzna aniołkiem nie był. Mało tego, poszukiwany był listem gończym, wydanym przez sąd.

Posterunek policyjny w Wojniczu
Posterunek policyjny w Wojniczu
KMP Tarnów

– Poszukiwanie miało związek z popełnionym przestępstwem z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Tłumacząc na polski, mężczyzna w trakcie działań policji posiadał przy sobie pewną ilość środków odurzających lub psychotropowych – wyjaśnia asp. sztab. Kamil Wójcik, rzecznik tarnowskiej policji.

Niezapomniany weekend

Mężczyzna komisariatu w Wojniczu już nie opuścił. Spędził w nim kolejne godziny. Stamtąd został odwieziony do zakładu karnego, w którym odpokutuje za swoje czyny. Za kratkami spędzi trzy miesiące.

Czy młodzieniec naprawdę mógł nie zdawać sobie sprawy, że rozesłany jest za nim list gończy?

Tego typu sytuacje mogą się zdarzać. Na przykład wówczas, gdy osoba poszukiwana zmienia miejsce zamieszkania i nie informuje o tym właściwych instytucji, nie odbiera korespondencji sądowej lub podała błędny adres w dokumentach urzędowych
asp. sztab. Kamil Wójcik

– W takich przypadkach doręczenie wezwania do stawienia się w zakładzie karnym staje się nieskuteczne, co w konsekwencji może prowadzić do wydania listu gończego i wszczęcia formalnych poszukiwań – wyjaśnia aspirant Wójcik.