Prawie 2,5 mln zł na zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków

Krakowskie przedszkola samorządowe dostaną w listopadzie 2,4 mln złotych na zajęcia dodatkowe – taka decyzja zapadła podczas spotkania krakowskich radnych PO z prezydentem miasta, Jackiem Majchrowskim. Początkowo subwencja miała być prawie dwa razy większa. Okazało się, że to... za dużo.

Wznowienie zajęć dodatkowych rozpocznie się 1 listopada. Pieniądze zostaną rozdzielone między wszystkie przedszkola samorządowe w mieście. Problem występuje jedynie wśród dużych placówek. – Tu przyznawane są pieniądze, które mogą wchodzić ustawowo w zamówieniach publicznych – mówi Grzegorz Stawowy, przewodniczący krakowskiego klubu Platformy Obywatelskiej.

Te pieniądze wystarczą do końca roku

Podczas spotkania radnych Platformy Obywatelskiej i członków Komisji Edukacji Klubu PO z wiceprezydentem ds. edukacji Tadeuszem Matuszem radni ustalili, że 4,7 mln zł subwencji przeznaczonej na wydatki bieżące zostanie wykorzystane na zajęcia dodatkowe dla krakowskich przedszkolaków.

Konieczne było jednak spotkanie z Jackiem Majchrowskim, ponieważ to przedsięwzięcie wymaga zmian w budżecie Krakowa, a z inicjatywą zmiany może wyjść tylko prezydent miasta. W wyniku dyskusji, początkowa kwota została skorygowana do 2,4 mln złotych. – Okazało się, że na listopad i grudzień tyle pieniędzy wystarczy – informuje Grzegorz Stawowy.

Decyzja w rękach głównych zainteresowanych

Pierwotne założenie było takie, by miasto zorganizowało przetarg na finansowanie zajęć dodatkowych w krakowskich przedszkolach. Radni wyszli jednak z inicjatywą, żeby o lekcjach dla dzieci zadecydowali rodzice i władze placówek. – Namawialiśmy panów Matusza i Majchrowskiego do tego, aby nie było jakiegoś dużego przetargu, tylko aby pieniądze dostali dyrektorzy przedszkoli i – według uznania, w porozumieniu z rodzicami – te środki wydali na zajęcia dodatkowe – tłumaczy w rozmowie z LoveKraków.pl radny PO.

Według Stawowego, to posunięcie jest najbardziej korzystnym rozwiązaniem ze względu na indywidualne preferencje przedszkoli. – Gmina mogłaby zorganizować przetarg na przykład na zajęcia dodatkowe z języka angielskiego, ale niewykluczone, że w jakimś przedszkolu wolą język chiński – przekonuje. – Dlaczego my mamy o tym decydować? Niech rodzice z dyrekcją przedszkola sami podejmą decyzję.

Na przekór MEN

Proponowane było też rozwiązanie, aby rodzice podpisywali umowy z firmami, które zorganizują dla dzieci zajęcia dodatkowe, a przedszkola zobowiązane będą jedynie do udostępnienia sali lekcyjnej. Pomysł okazał się niemożliwy do realizacji. Ministerstwo Edukacji Narodowej postawiło warunek, że sfinansuje zajęcia, jeśli będą odbywać się po zakończeniu pracy placówek. W przeciwnym razie za lekcje musi zapłacić gmina.

Radni wyszli z propozycją do Tadeusza Matusza, aby wymyślił taką formułę prawną, według której zajęcia dodatkowe będą mogły odbywać się w trakcie pracy przedszkola, a nie wieczorami. – Szczerze mówiąc, średnio nas interesuje jakieś zarządzenie urzędnika z Warszawy – stwierdza radny PO. – Dla nas najważniejsze jest to, aby dzieciaki dostały te zajęcia i aby było to jak najszybciej.

Według radnych uczestniczących w spotkaniu z wiceprezydentem ds. edukacji, Urząd Miasta niepotrzebnie upiera się przy paragrafach, a finansowanie dodatkowych zajęć już dawno powinno zostać uruchomione. Tadeusz Matusz zgodził się z radnymi. Wspólnie ustalono, że wiceprezydent zajmie się formalnościami, dzięki którym uda się to zadanie przeprowadzić. Prezydent Krakowa również poparł ten pomysł – musiał znaleźć w budżecie miasta potrzebne na zorganizowanie zajęć dodatkowych 2,4 mln złotych, które w styczniu zostaną zwrócone. – Prezydent Majchrowski potwierdził, że zgadza się na takie rozwiązanie i uruchamiamy pieniądze – mówi Grzegorz Stawowy.

Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Krakowa prezydent ma wnieść tę zmianę w postaci autopoprawki do projektu uchwał – Jeśli tego nie zrobi, to zadecydowaliśmy wspólnie, że przesunie zarządzenie – informuje Grzegorz Stawowy.