Prezes MPO o ograniczeniu sprzątania miasta: To mało korzystne dla krakowian
Sezon zimowy dla MPO rozpoczął się formalnie 15 października zeszłego roku i kosztował już 50,1 mln złotych, z czego najwięcej pieniędzy pochłonęła praca ludzi i sprzętu w styczniu (ponad 20 mln złotych) i lutym (ponad 18,6 mln złotych).
Już 50 mln złotych
Prezes MPO Henryk Kultys mówił, że przez ok. 10 lat zimowe oczyszczanie miasta nie pochłaniało tak rekordowych sum. Podał, że odśnieżanie w sezonie 2019/2020 kosztowało 8,4 mln złotych. Na bieżący sezon zarząd spółki założył wydatki na poziomie 13,6 mln złotych. – Niestety akcja wyniosła w sumie 50 mln złotych. Niedobór pieniędzy na tę chwilę wynosi ponad 33,3 mln złotych – stwierdził.
Spółka na całoroczne działania zarezerwowała 59 mln złotych, z czego 46 mln złotych chciała przeznaczyć na letnie sprzątanie Krakowa. Szef miejskiej firmy tłumaczył, że ze względu na posiadanie mniejszych środków musiał ograniczyć zakres utrzymania czystości w niektórych przypadkach nawet o połowę.
– Są prace, które musimy wykonywać przez cały czas i nie da się ich zatrzymać. Takimi zadaniem jest opróżnianie koszy. Jeśli tego nie zrobimy, to mamy natychmiast interwencje od mieszkańców. Podobnie jest z terenami zielonymi, bo chyba wszyscy nie wyobrażamy sobie, aby zalegały tam odpady – tłumaczył Henryk Kultys.
Cięcia w utrzymaniu dróg i chodników
Podczas tegorocznej akcji letniego sprzątania Krakowa służby MPO o ponad 1/3 (w porównaniu do zeszłego roku) mają ograniczyć prace związaną z oczyszczaniem chodników i jezdni. – To jest zjawisko mało korzystne i mało komfortowe dla mieszkańców Krakowa, bo wprost odnosi się do zapylenia powietrza – dodał prezes MPO.
Zarząd spółki liczy, że budżet na letnie utrzymanie uda się jeszcze zwiększyć. W tym przesłali do prezydenta Krakowa wniosek opiewający na kwotę 32,6 mln złotych. Pieniądze mają w części zrekompensować wydatki na tegoroczne zimowe utrzymanie dróg i chodników.