Prezes Warty broni chamskiego zachowania męża i żąda… przeprosin od Garbarni

Nie tylko piłkarska Polska jest zbulwersowana zachowaniem Jakuba Pyżalskiego, męża Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej, prezes Warty Poznań, podczas drugiego meczu barażowego o II ligę. Prezes postanowiła skomentować zamieszanie i zamiast przeprosić, dolała oliwy do ognia. – Przeprosić to powinni najpierw oni mnie i zawodników Warty – pisze na swoim blogu Łukomska-Pyżalska.

Rynsztokowy język

Od kilku dni w internecie krąży kilkuminutowy filmik z „popisem” Jakuba Pyżalskiego opublikowany przez portal Weszło. W rewanżowym meczu barażowym o II ligę sponsor Warty Poznań (razem z żoną prowadzą firmę budowlaną Family House) wyzywał zawodników krakowskiego klubu oraz ich rodziny. Był w amoku. Z jego ust padały słowa, które nie nadają się do cytowania. Na meczu były jego dzieci. Do godziny publikacji tego tekstu video zobaczyło prawie 800 tysięcy użytkowników.

Kilka godzin po tym, jak nagranie ujrzało światło dzienne, Łukomska-Pyżalska dodała na twittera zdjęcie z mężem, opatrzone podpisem: „Pozdrawiamy wszystkich kibiców Warty Poznań! 30 lipca zagramy już w II lidze!!!”. W środę wieczorem na portalu naTemat, gdzie jest blogerką, skomentowała ostatnią medialną burzę. Jeżeli ktoś liczył na skruchę i słowo „przepraszam”, bardzo się rozczarował.

Twierdzi, że kto nie był na meczu, a obejrzał tylko kilkuminutowy filmik, w ogóle nie powinien w sprawie wydarzeń podczas meczu Warta-Garbarnia zabierać głosu. Pisze, że piłkarze z Krakowa wyzywali ją, jej męża, dzieci, zawodników Warty oraz sędziów. „Nie musicie mi wierzyć, ale te wyzwiska były jeszcze oryginalniejsze niż te, które na słynnym już filmiku wykrzykuje mój mąż. Niestety nie nagrywałam ich telefonem, byłam zbyt skupiona na samym meczu” – tłumaczy Łukomska-Pyżalska.

Zawodnicy Garbarni „zachowali się jak prawdziwi sportowcy”

Tymczasem sędzia Łukasz Bednarek, który gwizdał w tamtym spotkaniu, w rozmowie z portalem Weszło mówi tak: – Z takim chamstwem nie spotkałem się nigdy, na żadnym meczu. Mam wielki szacunek dla piłkarzy Garbarni, że wytrzymali. Zachowali się jak prawdziwi sportowcy.

Łukomska-Pyżalska podkreśla, że Jakub Pyżalski obrażając piłkarzy drużyny przeciwnej bronił ją i jej rodzinę. „Dlatego też nie zamierzam - ani ja, ani mój mąż - przepraszać za te słowa skierowane tylko i wyłącznie do kilku zawodników Garbarni Kraków. Przeprosić to powinni najpierw oni mnie i zawodników Warty. Tendencyjne filmiki opublikowanie przez Garbarnię, bez opublikowania epitetów z ust własnych zawodników z Krakowa zostawię bez komentarza” – pisze prezes na swoim blogu.

Komisja sprawdza i czeka

Garbarnia sprawy nie nagłaśniała, ale przygotowała pismo do Komisji Dyscyplinarnej PZPN. Datowane jest na 20 czerwca, czyli pięć dni po meczu w Poznaniu. Komisja na razie nie chce sprawy komentować. Jej przewodniczący Mikołaj Bednarz potwierdza jedynie, że „sprawie został nadany bieg”, a Warta została poproszona o wyjaśnienia. Garbarnia za bardzo nie chce udzielać się w mediach. Czeka na reakcję Polskiego Związku Piłki Nożnej. O sprawie wie prezes Zbigniew Boniek.

Kibic czy prezes?

Co ciekawe, Łukomska-Pyżalska twierdzi, że jej mąż nie pełni w klubie żadnej funkcji, jest jedynie kibicem. Krakowski klub w piśmie do Komisji Dyscyplinarnej pisze jednak tak: „W oficjalnym mailu przesłanym do Garbarni 9 czerwca br., a proszącym o bezpłatne wejściówki dla zarządu na mecz w Krakowie figuruje jako prezes Warty Poznań S.A.” Klub ma również pretensje do sędziego, że nie reagował na zachowanie Pyżalskiego.