Prezydent Krakowa: Nie będzie ostrego cięcia w inwestycjach
Prezydent nie określił, co dokładnie składa się na tą sumę. Można się jedynie domyślać, że Kraków otrzyma mniej pieniędzy z podatków dochodowych od osób fizycznych. – Spodziewamy się najniższych dochodów w maju i czerwcu – podkreślił.
Zaznaczył, że Kraków ma linię kredytową w wysokości 200 mln złotych, z której nie było potrzeby korzystania.
Nie będzie dużego cięcia inwestycji
Polityk zdradził, że oszczędności będzie szukał w wydatkach bieżących oraz majątkowych. – Jeśli chodzi o inwestycyjne, to przyjęliśmy zasadę, że wszystkie inwestycje, które są na jakimś etapie (…) ich nie wstrzymujemy. Na razie nie rozpoczynamy przetargów z nowymi inwestycjami – dodał.
Podkreślił, że inwestycje nie będą mocno ograniczane. – Proces inwestycyjny daje zatrudnienie dużej liczbie osób. Po drugie daje stabilizację firmom, a po trzecie firmy płacą podatki, więc nam na tym zależy – stwierdził.
Koniec z „fanaberiami mieszkańców”
Prezydent oszczędności ma zamiar szukać w wydatkach bieżących. Część zadań, które wykonywało miasto, określił jako „fanaberie mieszkańców”. Uszczegółowił, że miał na myśli zadania, które nie są obowiązkowe.
Zamrożenia swoich pensji muszą spodziewać się pracownicy Urzędu Miasta Krakowa, którzy w maju mieli otrzymać podwyżki. – Nie widzę powodu, aby w urzędzie obniżać pensje, które na tle sektora prywatnego są stosunkowo niewielkie – powiedział Jacek Majchrowski.
Część urzędników powinna zacząć martwić się o miejsce pracy. Władze urzędu będą rozwiązywać umowy osobom, które mają już świadczenia emerytalne lub świadczyły usługi dla magistratu na podstawie umowy cywilnoprawnej. To ma spowodować „odchudzenie” urzędu o ok. sto osób.