Prezydent miasta: PiS i Majchrowski grabarzami krakowskich finansów
Prezydent Krakowa na nadzwyczajnej sesji rady miasta zaprezentował stan krakowskich finansów i wytłumaczył samorządowcom, dlaczego pod koniec roku dług wyniesie około 7,9 mld złotych.
W 2023 roku deficyt operacyjny wynosił 740 mln złotych. Rok później wyniósł 261 mln złotych, a obecnie jest na poziomie 84 mln złotych. To zdaniem Miszalskiego dobry znak.
Inna sprawa jest z długiem. Ten cały czas rośnie. Jak zaznaczył prezydent, największy skok zanotowano w latach 2022-2023, kiedy to z 4,6 mld złotych urósł w ciągu roku do 6 mld.
Dług odziedziczony
Prezydent dodał, że stan finansów nieco się poprawia. Przynajmniej lepsze są wskaźniki. – Dwa lata temu relacja długu do dochodów wynosiła 89 proc. Obecnie jest to 83 proc. Oczywiście nie twierdzę, że ten poziom jest optymalny, ale odziedziczyłem go po poprzedniku – wskazał Miszalski pierwszego z winowajców. Dodał też informację o wzroście wydatków bieżących w latach 2019-2020.
Trzeba jednak nadmienić, że przez wiele lat Krakowem rządził Jacek Majchrowski w koalicji z Platformą Obywatelską. Była to skomplikowana relacja.
Drugim winowajcą jest byt abstrakcyjny w postaci wysokich stóp procentowych, jednak ich wysokość zależy od decyzji Rady Polityki Pieniężnej Narodowego Banku Polskiego. Co roku miasto płaci 400 mln złotych z tytułu kosztów obsługi długu.
– Może rada miasta mogłaby do NBP skierować rezolucję o obniżenie stóp. Wtedy koszt spadnie – zaproponował prezydent, nawiązując do rezolucji klubu PiS, by rząd przekazał środki, których rzekomo brakuje, na pensje dla nauczycieli.
A jeśli jesteśmy już przy szkołach. 36 proc. budżetu miasta jest wydawane na edukację, a potrzeby ciągle rosną. Subwencja z budżetu centralnego nie pokrywa jej kosztów. Miasto musi więc ze swoich środków zasypywać tę lukę. Obecnie jest ona na poziomie 1,5 mld złotych.
1,7 mld złotych strat na Polskim Ładzie
Kolejnym grabarzem krakowskich finansów był Polski Ład, wprowadzony przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Urząd policzył, że przez dwa lata Kraków stracił na dochodach z PIT-u 2,3 mld zł, zyskał 600 mln zł rekompensaty, a więc ostatecznie jest na minusie 1,7 mld złotych. – To dwa budżety inwestycyjne. O tyle mielibyśmy teraz mniej długu – skomentował prezydent.
Aleksander Miszalski odniósł się również do zarzutów, że miasto nie zdobywa środków zewnętrznych, np. z KPO. Odpowiedział, że miasto zyskało właśnie mniej więcej tyle, ile straciło przez Polski Ład.
Zwolnienie wszystkich urzędników nic nie da
– Potrzebujemy nie tylko nadwyżki operacyjnej, ale w wysokości aż miliarda rocznie, aby można było z niej inwestować – mówił prezydent. Tylko skąd wziąć te środki?
Jak już zostało napisane, edukacja to 36 proc., transport i łączność pochłania 16,5 proc. budżetu, gospodarka komunalna i środowisko kosztuje miliard rocznie, a administracja publiczna 750 mln złotych.
– Nawet gdybyśmy pozbyli się wszystkich urzędników, to nie załatamy tej dziury – zaznaczył Aleksander Miszalski, odpowiadając na postulat radnego Łukasza Gibały, który tam w pierwszej kolejności szukałby oszczędności.
Według danych urzędu średnio mieszkaniec Krakowa płaci 930 złotych na urzędnika. To plasuje nas na trzecim miejscu w kraju pod tym względem.
– Inne miasta pokazują, że da się mniej. Tylko pytanie, czy jesteśmy jak inne miasta? Nasz transport, kultura, edukacja są na najwyższym poziomie w Polsce. Dostarczamy najlepszej jakości usługi, a to wiąże się z większymi wydatkami na administrację. Ta natomiast jest wysoko oceniona przez mieszkańców. Tylko 4 proc. pytanych w Barometrze ocenia obsługę urzędu negatywnie – podkreślił Miszalski.
Nie będzie cięcia w jakości usług i inwestycjach
Prezydent Krakowa dodał, że administracja nie zamierza oszczędzać na jakości usług oraz na inwestycjach. – Miasto musi się rozwijać. Mamy plan i realizujemy go. Widać efekty po tym, jak deficyt operacyjny maleje – stwierdził.
Zaznaczył też, że obiecane podwyżki dla urzędników – w sumie 250 mln zł – znajdą się w przyszłym budżecie. – Oszczędności znajdziemy gdzie indziej – powiedział Aleksander Miszalski.
Na koniec wierutnymi bzdurami nazwał kolportowane przez radnych opozycji informacje, jakoby nie było pieniędzy dla nauczycieli oraz motorniczych z MPK.
Cała prezentacja wraz ze szczegółowymi liczbami i wyliczeniami jest dostępna TUTAJ.