Prezydent o pracownicach Bagateli: Przekazałem nazwiska, ale dyrektor znał je wcześniej
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, prezydent nie spotkał się ponownie z dyrektorem Bagateli. Jego wyjaśnienia zostały przekazane do prokuratury. – Pan dyrektor zaprzeczał oskarżeniom. Jest na urlopie, z prośbą, żeby się nie kontaktował z pracownikami teatru i nie był w teatrze – mówił Jacek Majchrowski. Mowa o ok. 56 dniach urlopu.
Jacek Majchrowski sam też bronił się przed zarzutami, że ujawnił listę nazwisk pracownic dyrektorowi teatru. W rozmowach z mediami dawały do zrozumienia, że czuły się w ten sposób zdradzone, że nadużyto ich zaufania. – Ja przekazałem panu dyrektorowi to pismo, które panie złożyły, z ich podpisami – przyznał Majchrowski. – Ale on znał nazwiska wcześniej, z wyjątkiem jednego. Kiedy te panie zaczęły akcję, informacja doszła do niego – stwierdził.
Co dalej?
Urząd miasta stoi na stanowisku, że przepisy nie pozwalają prezydentowi na natychmiastowe zwolnienie dyrektora. Wiele teraz zależy od dalszych kroków prokuratury.
Pytany o własną opinię, prezydent przypomniał, że zawsze w takich sytuacjach stał na stanowisku, że istnieje w polskim prawie domniemanie niewinności – Dopóki sąd nie da prawomocnego wyroku, to należy osobę traktować jako niewinną. Aczkolwiek w tym przypadku, gdyby to była jedna, dwie, trzy panie, to mógłbym uważać, że to jest jakaś zmowa czy spisek. A tych pań było dziewięć, a z tego co wiem, to przybywają następne – skomentował. Jak mówił, nie będzie oponował, jeśli dyrektor sam wyjdzie z inicjatywą odwołania z funkcji.