Problem dyskryminacji osób otyłych istnieje również w Polsce
Polskie dzieci tyją na potęgę. Według raportu przygotowanego przez UNICEF, nasze pociechy przybierają na wadze najszybciej w całej Europie. Otyłość to groźna choroba przewlekła i nieleczona prowadzi do rozwoju m.in. cukrzycy typu 2, chorób układu krążenia oraz zaburzeń hormonalnych. Niestety, w dalszym ciągu obecny w społeczeństwie stereotyp każe sądzić, że osoby otyłe są same sobie winne, ponieważ do choroby doprowadził je nadmierny apetyt.
Polacy zmagają się nie tylko z nadprogramowymi kilogramami, ale również dyskryminacją, która ich dotyka. Chorzy stają się obiektem drwin, obelg, szykan i niedyskretnych, pogardliwych spojrzeń. Czasem dochodzi nawet do przemocy fizycznej.
Dane zatrważają
– Zgodnie z danymi „Eurostatu" i Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce na nadwagę i otyłość choruje już 64 proc. mężczyzn i 46 proc. kobiet. Z raportu UNICEF pt. „Warunki i jakość życia w państwach rozwiniętych" wynika, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie – alarmuje Magdalena Gajda, prezes Fundacji Osób Chorych na Otyłość OD-WAGA, a także społeczny rzecznik ich praw oraz przedstawiciel Polski w Europejskiej Radzie Pacjentów Chorych na Otyłość przy EASO. – Nadwagę ma u nas aż 17 proc. dzieci w wieku 11, 13 i 15 lat. Tak duży wzrost jak w Polsce - w ciągu ostatniej dekady liczba dzieci z nadwagą podwoiła się - nie nastąpił w żadnym z 29 przebadanych przez UNICEF krajów – zaznacza.
Reklama
Liczba chorych na otyłość skrajnie olbrzymią z BMI 50+ nie jest znana. Zwykle dowiadujemy się o takich osobach w skrajnych sytuacjach, gdy wzywane są do nich służby ratownicze i konieczne okazuje się przewiezienie takiego pacjenta do szpitala.
Krzywdzące stereotypy
W dalszym ciągu w społeczeństwie funkcjonuje krzywdzący stereotyp. Zgodnie z nim osoby cierpiące na otyłość są leniwe, nieaktywne, pozbawione silnej woli itp. Z tego powodu chorzy nie spotykają się ze zrozumieniem i szacunkiem. – Co więcej, wszelkie formy tzw. weightismu, czyli dyskryminacji z powodu nadwagi i otyłości, odbywają się w naszym kraju za ogólnym przyzwoleniem. Chorzy są bezkarnie publicznie ośmieszani i prześladowani, obrzucani wyzwiskami, obrażani w sklepach, na ulicy, w mediach, filmach i reklamach, traktowani jako gorsi m.in. w placówkach medycznych i na rynku pracy – zaznacza Gajda.
– Nie ma żadnych danych dotyczących skali dyskryminacji, bo dopiero od ubiegłego roku wskazujemy na istnienie takiego zjawiska. Jednak biorąc pod uwagę nastawienie społeczne i brak wiedzy, że nawet tak pozornie niewinne określenie jak „size plus" jest formą stygmatyzacji człowieka, wydaje mi się jak najbardziej realne stwierdzenie, że każdy chory na nadwagę lub otyłość doświadczył w swoim życiu jakieś formy dyskryminacji, np. stał się obiektem drwin, obelg, szykan, upokarzających spojrzeń, a nawet agresji fizycznej – dodaje.
Dyskryminacja osób otyłych w Polsce
– Osoby chore dopiero zaczynają rozumieć, że mają prawa jako ludzie, pacjenci, obywatele i mogą się skarżyć, gdy ktoś je łamie. Ale te skargi są jeszcze bardzo nieśmiałe. W sumie od czerwca 2014 roku, kiedy Fundacja Osób Chorych na Otyłość OD-WAGA zaczęła swoją działalność, przysłano do nas około 500 e-maili. Jednak głównie były to listy z podziękowaniem, że jest organizacja, że jest człowiek - ich własny rzecznik - któremu można się zwierzyć i opisać swoje doświadczenia – wyjaśnia Magdalena Gajda. – Mieliśmy też około 20 próśb o interwencję w sprawie pomocy dla osób chorych na otyłość skrajnie olbrzymią. O szczegółach tych spraw nie informujemy opinii publicznej ze względu na dobro chorych i ich bliskich. Kilka razy interweniowaliśmy - z sukcesem - w sprawie usunięcia z mediów publikacji zawierających treści dyskryminujące chorych na otyłość – dodaje.
Prosty eksperyment
Osobom, które mają problem z zaakceptowaniem ludzi o większym rozmiarze, Magdalena Gajda proponuje eksperyment. – Proszę zamiast słowa „otyłość" wstawić w tym pytaniu nazwę jakiejkolwiek innej choroby, np. nowotworu, nadciśnienia tętniczego lub migreny – zachęca i wskazuje na kuriozalność sytuacji.
– Jest jasne, że każda choroba jest czymś, co należy leczyć, a nie akceptować. Należy więc leczyć chorobę otyłości. A jako społeczeństwo powinniśmy dążyć do akceptacji chorych, tak samo jak akceptujemy innych. Jedyne, co różni chorych na nadwagę lub otyłość od ludzi zdrowych, to grubość tkanki tłuszczowej – zaznacza Magdalena Gajda.
Reklama