Problemy przez ekskluzywne ciuszki

Ekskluzywna odzież w największych krakowskich galeriach handlowych miała zapewnić zyski. Okazało się jednak, że plan nie wypalił, a pieniądze przepadły. Przed krakowskim sądem toczy się rozprawa Krystyny K., oskarżonej o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości 800 tysięcy złotych.

Firma prowadzona przez K. otworzyła w 2010 roku trzy sklepy. Dwa w Bonarce i jeden w Galerii Krakowskiej. Butiki były adresowane do zamożnej klienteli. Skusić ich miały niedostępne nigdzie indziej w Krakowie ubrania prosto w Włoch. Krystyna K. była odpowiedzialna za dwa sklepy w Bonarce. Nie działały one długo. W marcu 2011 roku władze centrum handlowego zamknęły je z powodu niepłacenia czynszu. Jeden z nich był prowadzony pod marką Guess by Marciano, drugi pod marką Marella.

Problem jednak w tym, że firma Krystyny K. nie miała środków, aby sklepy mogły wystartować. Znalazła więc wspólników, małżeństwo C., które przelało w czterech transzach w sumie 800 tysięcy złotych na towar, który trafił do butików. Pieniędzy nie odzyskali, dlatego postanowili pójść do sądu. Teraz Krystynie K. grozi od pół roku do nawet 8 lat pozbawienia wolności.

Coś poszło nie tak

We wtorek zeznawali kolejni świadkowie, byli pracownicy zatrudnieni przez Krystynę K. W tym Elżbieta S,. która pracowała w jednym ze sklepów od sierpnia 2010 roku do marca 2011 jako sprzedawca. Jak przyznaje, na początku faktycznie wzbudzał on zainteresowanie, jednak po pewnym czasie „towar się opatrzył”, a klientów było coraz mniej. – To był koniec lata, a my mieliśmy letnią kolekcję. Klientki chciały kupować już coś na jesień-zimę – zeznała.

Magdalena S. była pracownicą drugiego butiku. Przed sądem wspominała, że sprzedaż od samego początku była kiepska. – Mało osób wchodziło do salonu. Dzienny utarg nie przekraczał 1–2 tysięcy złotych, a przecież jedna rzecz tam mogła kosztować nawet 3 tysiące złotych – powiedziała kobieta. – Nie było tajemnicą, że sklep sobie nie radził – dodała. Sprawa jest w toku.