Producent tramwajów dla Krakowa powinien dostarczać pojazdy co 2 dni
Nie kończy się telenowela z dostawą dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego 36 tramwajów. Producent pojazdów deklarował, że drugi pojazd zostanie dostarczony do Krakowa jeszcze w sierpniu. Dalej jednak nie ma tego egzemplarza w naszym mieście. Jeśli Pesa chce wyrobić się z kontraktem dla Krakowa do połowy listopada, powinna przywozić do miasta po jednym tramwaju.
Z Bydgoszczy wyjechał już drugi tramwaj dla Krakowa. Jednak egzemplarz według kilkukrotnych deklaracji przedstawiciela producenta miał być w naszym mieście w sierpniu. Termin nie został dotrzymany. „Krakowiak” pojawi się w stolicy Małopolski prawdopodobnie w sobotę nad ranem.
– Deklarowałem rzeczywiście wcześniej, że będzie drugi tramwaj do końca sierpnia. Jednak określone uwarunkowania produkcyjne sprawiły, że będzie nieco później – wyjaśnia w rozmowie z LoveKraków.pl Michał Żurowski, rzecznik Pesa. Przedstawiciel producenta nie chce jednak zdradzić, co kryje się pod pojęciem „określone uwarunkowania produkcyjne”.
Prawdą jest, że zakład w Bydgoszczy przyjął masę zamówień ws. dostarczenia nowych tramwajów, pociągów oraz modernizacji składów dla kolei. – Końcówki czy początki perspektyw unijnych to jest nawarstwienie się takich zobowiązań – tłumaczył opóźnienia pracownik spółki.
Będą tramwaje do końca listopada?
Władze Pesy ostatnimi dniami składały również publiczną deklarację, że wszystkie 36 tramwajów pojawi się w naszym mieście do połowy listopada. Z naszych wyliczeń wynika, że jeśli producent chciałby wywiązać się z zapewnień, to musiałby maksymalnie co dwa dni dostarczać do Krakowa po egzemplarzu „Krakowiaka”.
– Wcale nie znaczy to, że co dwa dni mamy dostarczać jeden pojazd – twierdzi Żurowski. – Może się tak zdarzyć, że będzie ich w określonym terminie przywiezionych kilka. Po drugie robimy wszystko, aby była to połowa listopada. Priorytetem dla nas jest dostarczenie tramwajów w takim terminie, aby Kraków mógł rozliczyć dotacje – dodaje rzecznik Pesy.
Dobra mina do złej gry
Zgodnie z wymogami ministerstwa infrastruktury i rozwoju Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, jako zamawiający, do końca tego roku musi przedłożyć dokumenty, że przetarg został zrealizowany w pełnym zakresie. Inaczej przewoźnik straci dofinansowanie z Unii Europejskiej, które wynosi 171 mln złotych i stanowi prawie 59 procent wartości całego kontraktu.
Oficjalnie, krakowskie MPK przekonuje, że wierzy w zapewniania producenta dotyczące pojawienia się w Krakowie wszystkich 36 zamówionych egzemplarzy. Jednak w obliczu zagrożenia i widma straty dotacji, zarząd przewoźnika przekonał pracowników, aby wzięli urlop bezpłatny w MPK. W zamian pracują w Bydgoszczy i pobierają wynagrodzenie z firmy Pesa. Ich podstawowym zadaniem jest pomoc w produkcji tramwajów dla pierwszego pracodawcy.