Progi na ulicy w centrum skrócone. Sąsiedzi prosili o inne
W sąsiedztwie wielkiej zmiany
Ulica Blich była w ostatnich latach świadkiem epokowej zmiany. Wcześniej szczelnie oddzielona od Starego Miasta XIX-wiecznym nasypem, dziś przebiega wzdłuż ogromnej estakady, pod którą można swobodnie przejść na przeciwną stronę linii kolejowej.
Choć sama nie przechodziła większej przebudowy, uczestniczyła w tych zmianach. Przez długie miesiące była zamknięta, obsługując ruch pojazdów budowy. Z czasem ruch wrócił, ale dopiero niedawno, wraz z zakończeniem prac przy parku Kolejowym, okres robót w tym rejonie się zakończył.
Krótka satysfakcja
Po tym, jak ta okolica zaczęła już normalnie funkcjonować, grupa mieszkańców sąsiednich kamienic zaczęła starać się o montaż szerokich progów zwalniających, podobnych jak na al. Daszyńskiego, dochodząc do wniosku, że ulica w obecnym kształcie stała się niebezpieczna.
Starania trwały długo i wiązały się z wymianą wielu pism, w inicjatywę włączyła się rada dzielnicy, a w sierpniu progi zostały zamontowane.
Wkrótce decyzja została jednak zmodyfikowana. Progi pozostały, ale zostały skrócone w taki sposób, by istniała możliwość ominięcia ich rowerem. Tymczasem wnioskodawcom chodziło w dużej mierze właśnie o zjeżdżających w stronę ul. Grzegórzeckiej rowerzystów.
Ul. Blich to ważne rowerowe połączenie. Przebiega pomiędzy dwiema popularnymi trasami, prowadzącymi wzdłuż ul. Kopernika i Grzegórzeckiej. Niedawne otwarcie parku Kolejowego zwiększyło dodatkowo liczbę pieszych w tym rejonie. Pierwotny plan zakładał uwzględnienie infrastruktury rowerowej w parku, ale ostatecznie zdecydowano, że lepszym rozwiązaniem będzie poprowadzenie ruchu rowerowego ulicą, gdzie zachowana jest lepsza widoczność i mniejsze jest ryzyko kolizji z pieszymi.
Zaskoczeni decyzją
Mieszkańcy zdążyli nawet wysłać podziękowanie za montaż progów, teraz natomiast czują się pominięci i zaskoczeni samą zmianą i tym, jak szybko nastąpiła.
Sąsiedzi podkreślają przy tym, że nie są przeciwnikami rowerzystów. – My tu nie jesteśmy przeciwko rowerom jako takim. Koleżanka jest wyczynowym kolarzem, naprawdę wszyscy tu korzystamy z rowerów – tłumaczą.
Kurierzy największym zagrożeniem
Poza problemami z koordynacją pomiędzy różnymi miejskimi instytucjami odpowiedzialnymi za ruch w mieście, sprawa pokazuje też, jak mocno na wizerunek rowerzystów wpływają kurierzy z jedzeniem, poruszający się często podrasowanymi elektrycznymi pseudorowerami, z dużą prędkością, często bez poszanowania przepisów i bezpieczeństwa pieszych.
Problem nie jest lokalny, lecz ogólnopolski, a statystyki wypadków pokazują jego nasilenie.
To ich zachowania budzą wśród mieszkańców największy niepokój. Kiedy obserwujemy wspólnie to miejsce, duża część rowerzystów i tak zwalnia w sąsiedztwie progów, by zmieścić się pomiędzy gumowym elementem a krawężnikiem. Jak mówią mieszkańcy, problem jest bardziej widoczny w godzinach, kiedy ludzie częściej zamawiają jedzenie – w porze lunchu i wieczorem.
– Otwarcie drzwi jako pasażer albo wyjmując zakupy z auta to ryzyko. Musimy mieć oczy naokoło głowy, bo w każdej chwili może pojawić się jadący z góry szybko rowerzysta – relacjonują.
– Jesteśmy rozżaleni faktem, że komuś nie przyszło do głowy, żeby wziąć pod uwagę punkt widzenia mieszkańców – mówią. – Chodzi o to, żeby spowolnić ten ruch. Także wśród rowerzystów. Jeżeli kierowca musi zwolnić, to dlaczego rowerzysta nie może? – pytają.
Miasto: progi dostosowane do standardów
Urząd Miasta Krakowa w odpowiedzi na nasze pytania wyjaśnia, że zmiany na ul. Blich wynikają z obowiązujących w mieście przepisów.
Dokument określa wymagania techniczne, jakim powinna odpowiadać infrastruktura drogowa przeznaczona do ruchu dla rowerów w Krakowie.
– W ocenie miasta obecnie istniejące rozwiązania odpowiadają na postulat mieszkańców dotyczący uspokojenia ruchu na ul. Blich, jednocześnie umożliwiają bezpieczne poruszanie się po tej ulicy przez użytkowników m.in. rowerów – dodaje przedstawiciel urzędu.
Miasto zaznacza też, że obecne rozwiązanie należy traktować jako docelowe, choć nie oznacza to braku możliwości korekty w przyszłości.
– Każda nowa organizacja ruchu wymaga pewnego okresu asymilacyjnego. Dopiero po upływie czasu można określić jej efektywność, działanie i wpływ na wszystkie grupy uczestników ruchu drogowego – wyjaśniają urzędnicy.
– Dlatego nie można wykluczać wprowadzania w przyszłości zmian, które mogą wynikać z konieczności poprawy funkcjonalności, ale także, w dalszej perspektywie czasowej, np. ze zmian natężenia ruchu w obrębie przyległego układu drogowego, zmiany sposobu zagospodarowania lub funkcji terenów przyległych, jak również ze zmiany preferencji i przyzwyczajeń poszczególnych grup lub ogółu użytkowników dróg – zapowiada miasto.