Przeciwko spekulantom i PRS-om. Radny wyłożył karty na stół
Czym jest plan ogólny i po co nam strategia?
Plan ogólny zastąpi studium – obecnie trwają prace na szczeblu krajowym, by stało się to pod koniec sierpnia, a nie jak pierwotnie zapowiadano wraz z końcem czerwca 2026 roku. Oznacza to, że na jego zapisach opierać się będzie dalsze planowanie miasta: uchwalanie brakujących planów miejscowych oraz zmiany już istniejących (w tym Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych).
W skrócie i uproszczeniu: to, czy na danej działce, która do tej pory stała pusta, będzie można postawić dom, wybudować osiedle, czy co najwyżej posadzić drzewa, zależy właśnie od tego dokumentu.
Strategia rozwoju miasta jest jeszcze obszerniejszym dokumentem i wskazuje kierunki rozwoju Krakowa aż do 2050 roku. Urzędnicy i władze podejmujący decyzje będą z niej korzystać jak z podręcznika – podobnie jak inwestorzy i mieszkańcy.
Zakładnicy
Projekty już dawno powinny zostać upublicznione. Przed referendum władze twierdziły, że nie chcą, aby stały się one zakładnikami referendum i że nadal nie są gotowe do upublicznienia. Dlaczego więc nie pojawiły się w skrzynkach radnych miejskich?
Opozycja domagała się opublikowania dokumentów i przejścia do fazy konsultacji społecznych. W tym celu powstała rezolucja, mająca jednak charakter symboliczny.
Radny Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców) ganił radnych KO i Nowej Lewicy za styl pracy nad najważniejszymi dokumentami, nietrzymanie się własnego harmonogramu i decyzje polityczne, które doprowadziły do tego, że Kraków nadal nie upublicznił projektów.
– Chciałbym, aby mieszkańcy wiedzieli, kto ponosi polityczną odpowiedzialność za to, w którym miejscu jesteśmy – stwierdził, domagając się jednocześnie pokazania stanu prac nad projektem strategii miasta i planu ogólnego do 29 maja.
22 problemy
Sekretarz miasta Antoni Fryczek zapowiedział, że przedstawi sprawę z punktu widzenia urzędu. Podkreślił, że prezydent Stanisław Kracik – nie mając bezpośredniego mandatu od społeczeństwa – nie chce samodzielnie rozstrzygać kwestii wymagających dużej wrażliwości społecznej. Dlatego zaprosił radnych do wspólnej pracy nad obszarami, które wciąż wymagają decyzji. Jako przykład podał kwestię lokalizacji obiektów wielkopowierzchniowych.
Zapewnił, że po wypracowaniu rozwiązań dokumenty zostaną opublikowane. Zapowiedział też, że konieczne będzie stworzenie nowego harmonogramu prac. Fryczek wyraził troskę o jakość dokumentów i nadzieję, że plan oraz strategia zostaną opublikowane najszybciej jak to możliwe, oraz zaprosił radnych do pracy nad 22 problematycznymi obszarami.
Na te słowa ostro zareagował radny Michał Starobrat. – Pan nas nie musi zapraszać do pracy. Jako radni Krakowa dla Mieszkańców (KdM) i PiS prosiliśmy o to, abyście umożliwili nam pracę nad tymi dokumentami. To radni Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy zbojkotowali te działania – stwierdził.
– Nie ma naszej zgody na to, by nie poddać całości dokumentów publicznej dyskusji, bo nie wiadomo, co zdecydowano wcześniej. Wam zależy na tym, aby pewne tematy po prostu przyklepać i przepchnąć – zarzucił Starobrat.
Zwrócił też uwagę, że 22 maja wiceprezydent Stanisław Mazur opublikował zdjęcie na X, na którym sugerował, że przekazał Aleksandrowi Miszalskiemu gotową wersję strategii, pod którą sam się podpisał.
– Zgodzimy się na pracę, ale tylko pod warunkiem, że wszystko zostanie upublicznione. Chowacie te dokumenty, bo trwa kampania wyborcza. I gdzie w ogóle jest prezydent Kracik? Specjalnie przesunęliście ten punkt obrad na sam koniec – dopytywał radny.
– Co pan właściwie widział? Pierwszą stronę strategii z adnotacją „przekazano”, ale komu, gdzie i czy w całości? Pan tego nie wie. Zobaczycie wszystko, ale dopiero po rozstrzygnięciu tych 22 spraw. Jeśli chcecie to zobaczyć, pomóżcie nam i zrobimy to szybko. Ale wam chyba obecnie wcale o to nie chodzi – podsumował sekretarz.
Niespodziewana merytoryka i kulisy prac nad planem
Po słownej przepychance głos zabrali urzędnicy zajmujący się pracami nad planem i strategią. Celem było zarówno pokazanie tego, na jakim etapie są prace, jak i przekazanie, jak skomplikowane pod względem formalnym i prawnym jest to przedsięwzięcie.
Głos w dyskusji zabrał następnie Marceli Łasocha, główny projektant planu ogólnego Krakowa, który przedstawił kulisy prac. Zapewnił, że Kraków przygotowuje dokument niezwykle kompleksowy – zawierający zarówno elementy ustawowo obowiązkowe, jak i fakultatywne, z których wiele innych gmin rezygnuje.
Plan ma uwzględniać niemal wszystkie możliwe strefy planistyczne (z wyjątkiem strefy zagrodowej) oraz precyzyjne standardy dostępności infrastruktury społecznej. Łasocha zauważył, że nie każde miasto decyduje się na taki krok, podając jako przykład Warszawę.
Projektant podkreślił, że kluczem do zrozumienia planu przez radnych i mieszkańców będzie jego „namacalne” uzasadnienie. Zespół projektowy opiera się na 10 fundamentalnych zasadach rozwoju Krakowa.
– Chcemy czarno na białym wykazać, co i dlaczego zmieniają w przestrzeni miasta – stwierdził Marceli Łasocha.
Poważnym wyzwaniem, z którym musieli zmierzyć się projektanci, są ramy narzucone przez ustawodawcę. Prawo zmusza planistów m.in. do szczegółowego wyliczenia realnego zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową. W przypadku Krakowa algorytm wskazał zapotrzebowanie dla około 300 tysięcy nowych mieszkańców.
Urząd przygotowuje również trójwymiarowe wizualizacje. Dzięki modelom 3D każdy mieszkaniec będzie mógł zobaczyć, jak w przyszłości zmieni się dana przestrzeń.
Dylematy planistów i bariery techniczne
Choć prace projektowe są już na ukończeniu, urbaniści wciąż mierzą się z dylematami, które wymagają decyzji politycznych. O tym właśnie wspominał sekretarz miasta.
Jednym z nich jest podejście do obiektów handlu wielkopowierzchniowego (wielkich marketów i galerii). Analiza innych polskich miast wykazała brak jednolitego standardu – jedne samorządy bezwzględnie utrzymują te strefy, inne pozwalają na ich przekształcanie. Mimo konsultacji z Miejską Komisją Urbanistyczno-Architektoniczną wątpliwości nie zniknęły.
Kolejną sporną kwestią jest implementacja zapisów z tzw. masterplanów – w tym dokumentów dla obszarów budzących olbrzymie emocje społeczne, jak choćby Rybitwy. Dodatkowo z niektórych już funkcjonujących założeń planistycznych urbaniści chcą się wycofać, inne zamierzają zmodyfikować, jednak – jak zaznaczono – kluczowe jest wcześniejsze przedyskutowanie tych zmian z radnymi.
– Jako planiści chcemy to już kończyć i rozmawiać o tym formalnie – apelował Łasocha.
Na koniec wspomniał o barierach czysto technicznych. Nowy format cyfrowy (pliki GML), w którym obowiązkowo tworzy się plany, generuje ogromne zbiory danych, co utrudnia i spowalnia pracę.
Mimo tych trudności Marceli Łasocha podkreślił unikalność krakowskiego podejścia. Zwrócił uwagę, że w skali całego kraju jedynie Kraków i Warszawa zdecydowały się na tak ścisłą, równoległą koordynację planu ogólnego ze strategią rozwoju. Choć niektóre mniejsze miasta zdążyły już swoje plany uchwalić, to krakowscy urbaniści stoją na stanowisku, że aby dobrze i odpowiedzialnie kształtować przestrzeń, kluczowe jest jednoczesne i spójne wypracowanie obu tych dokumentów.
Plan ogólny kluczowy dla strategii miasta
O tym, dlaczego nie można też opublikować projektu strategii, tłumaczył Rafał Solecki, dyrektor Wydziału Strategii i Funduszy Europejskich. W głównej mierze chodzi o to, że polityka planistyczna, czyli de facto uzasadnienie planu ogólnego, stanowi połowę treści całej strategii.
Dyrektor zaprezentował również wyniki ostatnich ankiet miejskich. Głos Krakowian okazał się jednoznaczny: zieleń jest ważniejsza niż nowa zabudowa, kluczowa jest transformacja energetyczna, a wobec wieżowców i tzw. „bram miasta” istnieje silny opór. Mieszkańcy stawiają na innowacyjną gospodarkę, zrównoważony transport oraz infrastrukturę rowerową (gdzie widzą deficyty). Zamiast masowych imprez centralnych wolą lokalną ofertę kulturalną.
Solecki podsumował, że dopięcie polityki przestrzennej jest kluczowe. – Gdy tylko te dylematy zostaną rozwiązane, nie będzie żadnego problemu, aby opublikować całość dokumentów – zapewnił.
Radni z opozycji chcą publikacji. Już
Łukasz Maślona, reprezentujący klub Kraków dla Mieszkańców, zadeklarował, że radni są gotowi do natychmiastowej pracy, jednak warunkiem koniecznym jest pokazanie aktualnego stanu obu dokumentów, nawet jeśli nie są one jeszcze kompletne. Podkreślił, że bez udostępnienia obecnych wersji wypracowanie jakichkolwiek kompromisów w kwestiach obszarowych czy tematycznych będzie niemożliwe, a zarówno radni, jak i mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na czym stoją.
Radnemu nie podoba się ustalenie z prezydentem Kracikiem, że konsultacje społeczne miałyby ruszyć dopiero we wrześniu, czyli po wyborach. Przypomniał, że ustawowy termin na uchwalenie planu ogólnego mija w sierpniu, dlatego odsuwanie konsultacji w czasie uznał za niezrozumiałe. Podkreślił też, że uwagi z konsultacji mogą zmienić ostateczny kształt dokumentów, a odpowiedź na tysiące wniosków, które spłyną od Krakowian, będzie wyzwaniem logistycznym i czasowym.
Na koniec radny zaapelował o kontynuowanie prac na dotychczasowych, partnerskich zasadach. Zapewnił, że nikt z opozycji nie uchyla się od obowiązków, a rzetelna, wspólna praca nad planem i strategią jest po prostu obowiązkiem władz wobec mieszkańców Krakowa.
Tymczasowi zarządcy miasta bronili swojej decyzji dotyczącej terminów z uwagi na fakt, że przyszły prezydent będzie mógł odrzucić wypracowane dokumenty. – A jeśli zaakceptuje, to konsultacje społeczne będą szybkie – stwierdził Antoni Fryczek.
Z tym nie zgodził się Włodzimierz Pietrus z klubu PiS. Uznał, że radni mogą wziąć odpowiedzialność za ryzyko odrzucenia projektów, choć jego zdaniem takie obawy są na wyrost.
Przeciwko spekulantom i PRS-om
Szef klubu KO Grzegorz Stawowy wyłożył więcej kart na stół niż dotychczas, podkreślając, że nie po drodze było mu z ekspertami wybranymi do realizacji projektów. W kwestii opracowania strategii przyznał, że na jednym ze spotkań rozjechała się wizja jego i jednego z autorów strategii w kwestii rozwoju PRS-ów (najmu instytucjonalnego).
– Uważam, że one łamią zasady podziału miasta, a Krzysztof Görlich twierdził, że to powinno być wpisane jako element kluczowy rozwoju miasta – zdradził Stawowy.
W kwestii planu ogólnego radny stwierdził, że w obliczu odrzucania kolejnych postulatów jego klubu również porzucił pracę nad tym dokumentem. Podkreślił również, że projekt nie został opublikowany, aby uniemożliwić spekulacje gruntami.
– Poza tym nie chciałem, aby było publikowane coś, z czym się nie zgadzam – stwierdził Grzegorz Stawowy.
Dodał też, że prace nad wszystkimi masterplanami zostaną wstrzymane. – To radni zaproponują rozwiązania, a nie masterplan – mówi.
Radny Łukasz Maślona zbagatelizował te powody, twierdząc, że po konsultacjach m.in. z architektami przecieki dotyczące ówczesnych rozwiązań i wersji planu ogólnego, rozchodziły się jak świeże bułeczki.
– Przed spekulacją ochroniłaby pełna przejrzystość – podsumował Maślona.
Projekty dokumentów strategicznych powinny trafić do radnych w ciągu najbliższych kilku tygodni.