Przegląd prasy, 13 lutego: Zobaczcie w internecie, czym oddychacie

Jak krakowskie powietrze wypada na tle innych miast? Jakiej jakości powietrzem będziemy oddychać w 2020 roku? – pyta dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej. Ponadto lokalne dzienniki piszą o nieustających kontrowersjach związanych z budową ul. Lema czy o konsekwencjach jazdy na gapę. Zapraszamy na przegląd czwartkowych gazet.

DZIENNIK POLSKI: Urzędnicy każą im się wyprowadzić, ale nie dali pieniędzy na nowy dom

„Lokatorzy zapowiadają, że będą okupować swoje mieszkania. To może zaś zablokować dokończenie ulicy Lema. Mieszkańcy budynku przy al. Jana Pawła II 14 mają do 3 marca opuścić swoje mieszkania. Zostaną one wyburzone, a ich miejsce zajmie końcowy fragment ul. Lema i budowane skrzyżowanie. Sęk w tym, że do dzisiaj mieszkańcy nie dostali odszkodowania i nie mają za co kupić nowego lokalu. Zapowiadają więc, że się nie wyprowadzą i będą blokować inwestycję.

W najgorszej sytuacji jest Beata Wójcik, która mieszka z ponad 80-letnią mamą, wujkiem, ciocią i córką. – W listopadzie dostaliśmy od starosty wielickiego zajmującego się tą sprawą pismo z informacją, jaka przysługuje nam kwota za dom – tłumaczy Beata Wójcik. Jeszcze w tym samym miesiącu kobieta wraz z rodziną wypełniła specjalne druki z wnioskiem o wypłacenie odszkodowania. – Przez kolejne trzy miesiące czekaliśmy więc na decyzję o wypłaceniu pieniędzy i wszystko się przeciągało – wyjaśnia Beata Wójcik. W międzyczasie zaczęła załatwiać formalności z zakupem nowego mieszkania.”

Jazda na gapę nie uchodzi na sucho

„Każdego roku przynajmniej kilka tysięcy osób trafia do rejestru dłużników z powodu niezapłacenia mandatu za jazdę bez biletu w krakowskich tramwajach i autobusach. Wpis na taką listę to jeden ze skuteczniejszych sposobów na odzyskanie pieniędzy od gapowiczów.

Tylko w ubiegłym roku do Krajowego Rejestru Długów (KRD) Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie zgłosiło ponad 4,5 tys. osób. Konsekwencje z tym związane sprawiają, że duża część osób w końcu reguluje swoje długi. – Wpis do rejestru to bardzo uciążliwa sprawa. Osoba, która do niego trafi, nie tylko nie dostanie kredytu, ale też będzie miała trudności choćby z kupnem telefonu na abonament czy podpisaniu umowy na telewizję kablową. To dla wielu osób wystarczająco przekonujący argument – mówi Andrzej Kulik, rzecznik prasowy KRD.

Usunięcie danych z rejestru jest możliwe tylko na dwa sposoby – przez całkowitą spłatę zadłużenia albo odczekanie 10 lat, kiedy dane zostaną automatycznie z systemu usunięte. – Oczywiście, najlepszym i najszybszym wyjściem jest uregulowanie należności. Wtedy informacje o nas znikają z rejestru w ciągu 14 dni – mówi Andrzej Kulik.”

Koniec z kumoterstwem przy prawach jazdy

„Nowe przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy mają uniemożliwić pracownikom Małopolskich Ośrodków Ruchu Drogowego branie łapówek.

Dyrektorzy takich ośrodków w Małopolsce dostali zalecenie, aby nie zatrudniać egzaminatorów, którzy w jakikolwiek sposób są powiązani ze szkołami jazdy, czyli mają na przykład krewnego, który taką szkołę prowadzi. – Do sytuacji, wktórych egzaminujący był wujkiem lub innym krewnym właściciela szkoły jazdy dochodziło często. I prowadziło do patologii, bo zdarzało się, że egzaminy zdawali tylko ci, którzy odbywali kurs w szkole znanej egzaminatorowi – mówi Stanisław Dużyk z krakowskiego ośrodka szkolenia kierowców STACH.

Najbardziej rewolucyjnym pomysłem jest jednak rotacja egzaminatorów w poszczególnych małopolskich miastach. Ci z Krakowa mają być co jakiś czas wysyłani do Tarnowa albo Nowego Sącza i odwrotnie. Ma to zmniejszyć szansę skontaktowania się z nieuczciwymi pracownikami szkół jazdy i z samymi zdającymi.”

GAZETA WYBORCZA: Podgórze też walczy z plagą reklam. Zaczynają od Kalwaryjskiej

„Mieszkańcy starego Podgórza walczą ze wszechobecnymi, paskudnymi reklamami. Na początek chcą zrobić porządek przy swojej głównej ulicy – Kalwaryjskiej. Jak? Nie kijem, lecz marchewką, czyli nie będą zakazywać, lecz edukować i przekonywać. W tej walce wspiera ich magistrat.

Podgórze dla Krakowa, dzielnica ożyła i ludzie zaczęli się nią interesować. Ale zachwyt zachwytem, a rzeczywistość rzeczywistością – mówi Filip Szatanik, szef biura prasowego krakowskiego magistratu. Bo prosto z kładki wchodzimy na Kalwaryjską, a tam... kicz i szpetota, niczym na „zakopiance”, słynnej w całym kraju nie tylko z korków, ale i samo wolnych reklam. Mieszkańcy starego Podgórza, ci najbardziej aktywni (jedni z pierwszych miejskich aktywistów w Krakowie), postanowili upomnieć się o estetykę najbliższego otoczenia. Na początek o Kalwaryjską, bo to główna ulica Podgórza; potem będzie czas na rewolucję przy ul. Limanowskiego. Wymyślili akcję „Ładne Podgórze” – proste hasło, proste działanie (…). Żadnego piętnowania, zamalowywania nocą paskudnych reklam. Raczej dialog, edukowanie i uświadamianie ludziom – chodzi o przedsiębiorców, którzy przy Kalwaryjskiej mają sklepy, prowadzą biznesy mniejsze i większe – że szczelnie przykryta reklamami ulica klientów odstrasza, a nie przyciąga.”

Zobaczcie w internecie, czym oddychacie

„Jak krakowskie powietrze wypada na tle innych miast? Jakiej jakości powietrzem będziemy oddychać w 2020 roku? Portal internetowy o powietrzu w całej Polsce przygotowany przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie pozostawia złudzeń: mieszkańcy Krakowa i Katowic jeszcze długo oddychać będą szkodliwymi pyłami.

2020 rok. Mapa niemal całej Polski zabarwiona na zielono. To znak, że dostosowaliśmy się do unijnych norm, zlikwidowaliśmy niską emisję i zaczęliśmy oddychać powietrzem pozbawionym szkodliwych pyłów PM10. No, może nie wszyscy. Kraków i Katowice wciąż mienią się w kolorach od pomarańczowego do czerwonego. Co to oznacza? Jak łatwo wywnioskować z mapy zamieszczonej na stronie www.po wie trze.gios.gov.pl, to znak, że powietrze w tych miastach wciąż będzie zanieczyszczone pyłami.”

Wielka kasa dla kultury

Zna ne są już wy ni ki wy ści gu kra kow skich instytucji o dotacje zprogramów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wiemy też, ile pieniędzy popłynie na kulturę ztzw. funduszy norweskich i EOG. Są powody do radości, choć – jak zwykle – nie dla wszystkich.

– Proszę sobie wyobrazić lądowanie statku kosmicznego na scenie w trzech wymiarach, pomiędzy widzami. Podróż kosmiczna uruchamiająca wszystkie zmysły, złudzenie uczestniczenia w futurystycznej utopii – to wyzwanie, które chciałbym podjąć w wymiarze inscenizacyjnym – mówi Bartosz Szydłowski, dyrektor teatru Łaźnia Nowa, który otrzymał 200 tys. zł z MKiDN na zakup sprzętu do projekcji 3D. Przełom stycznia i lutego to gorący czas dla twórców kultury w całej Polsce. Wszyscy przebierają nogami w oczekiwaniu na ministerialne dofinansowania. Ze względu na procedurę odwoławczą ostateczną kwotę dotacji z programów MKiDN przeznaczoną dla Małopolski i Krakowa poznamy dopiero na początku marca(…).”