Przegląd prasy, 22 maja: Paradoksalne zarobki w magistracie

Czwartkowe wydania lokalnych dzienników piszą dziś o planach powstania ponad 200 nowych stojaków rowerowych. Ponadto „Dziennik Polski” porusza temat zarobków, jakie otrzymują wiceprezydenci Krakowa – paradoksalnie, ich pensja jest wyższa od pensji prezydenta miasta.

DZIENNIK POLSKI

Ponad 200 nowych parkingów dla rowerów. Powstanie też bike&ride

„Przez niecały miesiąc funkcjonowania wypożyczalni rowerów miejskich skorzystano z nich 6 razy częściej niż w całym ubiegłym roku. Władze Krakowa zaczęły wreszcie dostrzegać potrzeby rosnącej w siłę rzeszy miłośników rowerów. Za 100 tysięcy złotych w całym mieście zostanie zamontowanych 200 nowych stojaków rowerowych. – Niebawem uruchomimy interaktywną mapę, na której wszyscy krakowianie będą mogli zaznaczać miejsca, w których chcieliby, żeby został zlokalizowany parking – mówi Marcin Wójcik, oficer rowerowy w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W pierwszej kolejności nowe stojaki staną w około 40 miejscach, które wskazali mieszkańcy jeszcze przed rokiem. Wtedy nie było jednak wystarczająco pieniędzy, by je zagospodarować. Akcja montażu ma być zakończona przed wakacjami. Wtedy będzie niemal pół tysiąca parkingów dla cyklistów”.

Paradoksalne zarobki w magistracie

„Wiceprezydenci Krakowa otrzymują za swoją pracę w Urzędzie Miasta więcej niż ich zwierzchnik – Jacek Majchrowski. Prezydent Krakowa zarobił w ubiegłym roku 158,5 tys. zł w Urzędzie Miasta. To mniej niż jego zastępcy. Obowiązuje go jednak ustawa kominowa, która ustala górną granicę wynagrodzeń dla prezydentów i burmistrzów miast. Zastępcy nie mają ograniczonych przepisami dochodów. Najwyższą pensję ma w magistracie Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa ds. rozwoju. W ubiegłym roku zarobiła 183 tys. zł. To więcej niż w poprzednim – kiedy jej roczne wynagrodzenie wyniosło 168 tys. (…) Tadeusz Trzmiel, wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje, ujawnił w oświadczeniu majątkowym za ubiegły rok 176 tys. zł z tytułu zatrudnienia w Urzędzie Miasta. Jego pensja wzrosła w ciągu roku o 8 tys. zł, bo wcześniej to zarobił 164 tys. zł. (…)Tadeusz Matusz, wiceprezydent ds. edukacji ma spore oszczędności: 239 tys. zł. Jest właścicielem domu o powierzchni 80 mkw. o wartości 120 tys. zł. Do tego mieszkanie o powierzchni 98 mkw. warte 750 tys. zł. W magistracie zarabia miesięcznie ok. 8 tys. zł netto. (…) Magdalena Sroka, wiceprezydent zajmująca się kulturą, zgromadziła na koncie 20 tys. zł oszczędności i 96 tys. zł w funduszach. Jest właścicielką dwóch mieszkań takiej samej powierzchni 36 mkw. W 2013 roku zarobiła w magistracie 164 tys. zł, w poprzednim 159 tys. zł. Spłaca kredyty na mieszkania. Paweł Stańczyk, sekretarz miasta, zaoszczędził 45 tys. zł. Ma dwa mieszkania: jedno – 33 mkw., drugie – spółdzielcze o powierzchni 98 mkw. W ubiegłym roku zarobił 156 tys. w magistracie”.

Przeciwnicy monitoringu rosną w siłę w internecie

„Inicjatywa „Kraków przeciwko kamerom” twierdzi, że kilkadziesiąt milionów złotych, które ma pochłonąć rozbudowa monitoringu, to pieniądze wyrzucone w błoto. Pół tysiąca osób poparło już inicjatywę społeczną „Kraków przeciw kamerom”. Jej członkowie twierdzą, że władze miasta za wszelką cenę chcą przekonać mieszkańców do zwiększenia liczby kamer. – Nie ma jednak jakichkolwiek badań ani twardych danych pokazujących, jak funkcjonuje obecny system monitoringu w Krakowie i jak wpływa on na bezpieczeństwo w mieście. Mimo to planuje się go rozbudowywać – uważa Krzysztof Śpiewla, inicjator akcji „Kraków przeciw kamerom”. I odsyła do opracowania ekspertów z Uniwersytetu Warszawskiego. – Profesor Paweł Waszkie­wicz, porównując spadek przestępczości w miastach z mo­nitoringiem i bez niego pokazuje, że nie ma statystycznej zależności pomiędzy istnieniem systemu kamer a wskaźnikiem przestępczości – argumentuje założyciel inicjatywy „Kraków przeciw kamerom”.

GAZETA KRAKOWSKA

Szantażują nas igrzyskami

„W debacie o igrzyskach powiedziano już chyba wszystko o korzyściach i kosztach tej imprezy. Z doświadczeń Turynu i Vancouver, wiemy już, że planowane wydatki rosną dwukrotnie, utrzymanie obiektów sportowych kosztuje kolejne miliony, a zyski z imprezy są zawsze mniejsze niż zakładano. Mało się jednak mówi o zasadach, na jakich urzędnicy wciskają nam konieczność organizacji tej imprezy. A to przecież zwykły szantaż. Władze Krakowa twierdzą, że Warszawa, Poznań, Gdańsk i Wrocław zyskały miliardy od rządu i z Unii Europejskiej tylko dzięki Euro 2012. Uważają, że jedynie wraz z igrzyskami Małopolska może dostać podobne pieniądze w latach 2014-2020. – Musimy to zrobić teraz, bo później Unia już nie będzie dawać funduszy – mówiła wielokrotnie wiceprezydent Krakowa Magdalena Sroka. Ale zaraz, zaraz, pieniądze rządu czy Unii należą nam się przecież bez igrzysk. Płacimy podatki, a Bruksela nie warunkuje przyznania dotacji organizacją imprez sportowych. Nie wspiera budowy potrzebnych dla nich obiektów...”.

Mięsożerne rośliny na wystawie w ogrodzie botanicznym

„Ogród botaniczny zaprasza od piątku do niedzieli na pierwszą w historii wystawę roślin mięsożernych. Niektóre egzemplarze mają nawet metr. W godz. 10-18 warto zajrzeć na ekspozycję zorganizowaną przez firmę Carni Sana oraz Ogród Botaniczny UJ - zachęca dyrektor placówki Józef Mitka. W programie wystawy jest nie tylko bogata ekspozycja roślin mięsożernych z całego świata, ale także porady specjalistów i prelekcje tematyczne”.

Tajner: Korzyści z olimpiady? Nieobliczalne

„Atmosfera przed niedzielnym referendum gęstnieje. Wczoraj do swoich racji bardzo mocno próbowali przekonywać zwolennicy olimpiady. Jedną konferencję na temat igrzysk zorganizowało stowarzyszenie posła Ireneusza Rasia „Tak, Kraków”. Uczestników zaskoczył Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, który w pewnej chwili wypalił: „Korzyści z organizacji igrzysk są dla nas nieobliczalne”. Dodał, że zupełnie nie rozumie tych osób, które są przeciwko igrzyskom. Z kolei hokeista Mariusz Czerkawski przekonywał, że dzięki olimpiadzie nasze dzieci pokochają sport i w przyszłości będą nas radować swoimi sukcesami np. na olimpiadach. Poseł Ras zaprosił do agitowania na rzecz olimpiady również Słowaków. Bohus Hlavaty, prezes słowackiej spółki Tatra Mountain Resorts (właściciel ośrodka w Jasnej, gdzie mogłyby odbyć się zawody narciarskie mówił, że Słowacy dysponują nowoczesną infrastruktura narciarską”.

GAZETA WYBORCZA

Kupcy walczą o powrót pod rondo Czyżyńskie. Za mali, by się poddać

„W marcu na polecenie urzędników zburzyli pawilony, które kiedyś sami budowali. Dziś boją się, że pod remontowane rondo Czyżyńskie już nie wrócą. – Zostaliśmy wygnani, oszukani i pozostawieni z niczym – mówią byli właściciele sklepików i zakładów w przejściu podziemnym. Przed rozpoczęciem remontu ronda Czyżyńskiego w podziemnym przejściu dla pieszych funkcjonowało ponad 20 sklepików i punktów usługowych. Już w listopadzie ubiegłego roku Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu prezentował projekt nowego przejścia – bezpieczniejszego i bardziej przyjaznego dla przechodniów. Miało tam powstać 26 pawilonów, na dzierżawę, których przedsiębiorcy – opuszczający swe miejsca pracy na czas remontu – mieliby podpisać nowe umowy. Na listę chętnych na powrót do tunelu wpisało się ponad 20 z nich. – Liczyliśmy się z wyższym czynszem, a nawet byliśmy chętni wykupić te pawilony. Przecież poprzednie punkty też sami budowaliśmy lub odkupywaliśmy od pierwszych właścicieli. Niestety, miesiąc przed opuszczeniem przejścia do wiedzieliśmy się, że takiej możliwości nie będzie – wspomina pani Agnieszka, która pod Czyżyńskim prowadziła salon fryzjerski. Przedstawiciele ZIKiT 25 lutego spotkali się z przedsiębiorcami i poinformowali, że wykonawca przebudowy przejścia nie będzie ani montował, ani budował pawilonów, bo miasto nie ma środków finansowych na urządzenie przestrzeni handlowej”.