Przegląd prasy, 23 maja: Kraków - Moskwa

W krakowskich dziennikach poruszany jest po raz kolejny temat referendum i zagadnień, nad którymi będą musieli wypowiedzieć się w niedzielę mieszkańcy naszego miasta.

DZIENNIK POLSKI:

Głos w sprawie igrzysk to decyzja dotycząca przyszłości Krakowa

„W sumie na przygotowanie igrzysk potrzeba ok. 5,6 mld zł. Założenia są takie, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski przekaże 40-45 procent potrzebnych pieniędzy, ponad 30 procent wyłoży nasz rząd, a wszystkie samorządy zaangażowane w projekt łącznie 3 procent. Resztę powinni pokryć sponsorzy. – To pokazuje, że jest to przyciąganie środków do regionu, a nie przeinwestowanie – zaznacza wiceprezydent Sroka. Miasto liczy przede wszystkim na to, że tak jak w przypadku Euro 2012 mocniej inwestowano w Gdańsk, Wrocław czy Poznań, tak dzięki igrzyskom do Krakowa i Małopolski spłyną większe rządowe i unijne środki na budowę dróg i linii kolejowych. Ma to znacznie przyspieszyć inwestycje zaplanowane w budżecie miasta i państwa (m.in. zakopiankę na odcinku Rabka – Nowy Targ, poszerzanie dróg gminnych i powiatowych na Podhalu)”.

Od piątej rano stali w kolejce do przedszkola

„Zgodnie z wykładnią MEN „czas pracy przedszkola powinien być dostosowany zarówno do potrzeb dzieci w nim przebywających, ale także do potrzeb rodziców”. A te potrzeby ostatnio się zmieniły. Coraz więcej rodziców chce zapisywać dzieci do przedszkoli w wakacje, ponieważ nie mają możliwości, aby zapewnić im opiekę przez całe lato. – Dawniej dziećmi zajmowały się babcie, teraz rodzice musieliby wynająć opiekunkę. Opiekunka kosztuje 10 zł za godzinę, tymczasem przedszkole – złotówkę, z czego i tak pięć godzin dziennie jest za darmo – mówi Urszula Kot. Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa ds. edukacji, twierdzi, że na razie gmina nie planuje otwarcia wszystkich przedszkoli w wakacje. – To okres, kiedy mniej dzieci chodzi do przedszkoli. Zawsze jest jednak możliwość otworzenia dodatkowych oddziałów w przedszkolach, jeżeli będzie więcej chętnych – zapewnia Tadeusz Matusz. Decyzje w tej sprawie zapadną pod koniec czerwca. Wtedy okaże się, ile faktycznie dzieci zostało wpisanych na wakacyjne dyżury. Teraz rodzice mogą zgłaszać dzieci do kilku placówek jednocześnie i dopiero po kilku tygodniach zdecydują się, którą wybiorą. Od 2 do 13 czerwca powinny zostać podpisane umowy rodziców z dyrektorem przedszkola pełniącego dyżur. Dziecko można zapisać nie na cały miesiąc, tylko dowolną liczbę dni i zapłacić jedynie za te godziny, które dziecko faktycznie spędziło w przedszkolu. Jeśli jeszcze gdzieś zostaną wolne miejsca, dziecko można zapisać na dyżur nawet w wakacje”.

Przełom w sprawie parku Jalu Kurka, na który czekali mieszkańcy

„Salwatorianie rozpoczęli roz­mowy z władzami miasta w sprawie znajdującego się w centrum Krakowa parku Jalu Kurka, który od lat jest zamknięty dla mieszkańców. – Zarówno salwatorianom, jak i władzom miasta zależy na tym, aby rozwiązać ten problem. Chcemy teraz ustalić, w jaki sposób – mówi pełnomocnik księży i autor projektu rewitalizacji parku Jalu Kurka (nie chce podawać swojego nazwiska). Radny Jerzy Sonik z PO, który przygotował projekt uchwały przewidujący pozyskanie terenu przez miasto, uważa, że są trzy rozwiązania. Według niego, miasto powinno wykupić ten teren, zamienić go na inny lub utrzymywać park. Salwatorianie mają jednak inny pomysł. W części parku chcą postawić dwie, trzy kamienice, w których mieściłyby się mieszkania i biura (3 piętra i poddasze). Pozostały obszar, czyli park z alejkami, mają zamiar udostępnić mieszkańcom. W ten sposób zostałaby zabudowana jedna dziesiąta działki. Problem jednak w tym, że na taką inwestycję nie chce się zgodzić Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. – Kamienice, które chcą wybudować w parku salwatorianie, są za duże. Dlatego projekt został odrzucony przez Wojewódzką Radę Ochrony Zabytków – mówi Jan Janczykowski.”

GAZETA WYBORCZA:

Rzecznik braku odpowiedzialności?

„Krakowski sąd winą za śmierć z głodu Claudiu Crulica obarczył więziennych lekarzy, którzy o wiele za późno podjęli akcję ratowania mu życia. Tylko krakowska izba lekarska wyraziła inną opinię o niewinności zespołu medycznego, który nie ratował Rumuna z szacunku dla praw pacjenta! (...) Crulic trafił do krakowskiego aresztu we wrześniu 2007 roku, był podejrzany o kradzież sędziemu portfela i pieniędzy z bankomatu. Twierdził, że jest nie winny, a że nikt mu nie wierzył, prawie od początku odmawiał jedzenia. Zmarł 18 stycznia 2008 roku „w wyniku wielonarządowej niewydolności organizmu spowodowanej długotrwałą głodówką”. To wykazała sekcja zwłok. I od tego momentu zaczęło się dochodzenie, na kogo spada wina. Lekarze powtarzali, że pacjent od mawiał leczenia, więc nie mogli działać wbrew jego woli. Podkreślali, że 3 stycznia wystąpili do sądu o zgodę na przymusowe leczenie, ale nie prawomocną zgodę uzyskali dopiero 9 stycznia i chociaż mieli czekać tydzień na jej uprawomocnienie się, to 11 stycznia postanowili działać. Niestety, po przypadkowym przebiciu opłucnej podczas zakładania sondy do sztucznego dokarmiania aresztant trafił na oddział chirurgiczny. 18 stycznia zmarł. Prawomocna zgoda sądu na przymusowe leczenie dotarła do aresztu już po śmierci Crulica. Lekarze mocno podkreślali prawo pacjenta do odmowy leczenia”.

Tłumy w I klasach to dopiero będą

„We wrześniu w krakowskich szkołach podstawo wych wystartuje 65 klas pierwszych więcej niż w poprzednim roku. Powód? Sześciolatki.  Te, które zostały odroczone od obowiązku szkolnego, za rok będą się uczyć w jeszcze większym tłoku- alarmują dyrektorzy podstawówek. Magistrat obliczył – we wrześniu po raz pierwszy w ławkach zasiądzie 6846 dzieci, w tym 2421 sześciolatków. Zgodnie z reformą do podstawówek miało pomaszerować 3,5 tys. dzieci urodzonych w pierwszym półroczu 2008 r. Dla prawie tysiąca rodzice postarali się jednak o odroczenie obowiązku. Wydały je poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które przeżywały oblężenie jak nigdy wcześniej. Prawie 2,5 tys. dzieci więcej w pierwszych klasach oznacza większy tłok w szkole. Wiadomo, że w związku z reformą żadna I klasa nie może liczyć więcej niż 25 dzieci, co również powoduje zwiększenie ich liczby”.

Podwyżki zastopowane

„Maszyny nowej sortowni śmieci w Baryczy ruszyły. Nowoczesna instalacja umożliwi przetworzenie 150 tys. ton odpadów rocznie. Dzięki temu mieszkańcy Krakowa nie będą na razie narażeni na podwyżki opłat za ich wywóz. Do żółtych pojemników nie zawsze trafiają śmieci posegregowane, a już niebawem dościgną nas unijne przepisy znacznie podwyższające wskaźnik odzyskanych do sprzedaży surowców wtórnych. – W blokach nie wszyscy mieszkańcy sprawnie segregują odpady, dlatego sortownia nastawiona w pierwszej fazie na odpady zmieszane była Krakowowi niezbędna – ocenia Henryk Kultys, prezes Miejskie go Przedsiębiorstwa Oczyszczania. – Gdyby ostrożnie przyjąć, że produkujemy tylko 300 tys. ton odpadów, które powinny podlegać recyklingowi, to w 2020 roku będziemy musieli z nich wydobyć i sprzedać ok. 75. tys. ton surowców wtórnych, a Unia szykuje podwyższenie wskaźnika. W ubiegłym roku zbyliśmy ok. 30 tys. ton. Bez sortowni nie byłoby szans zbliżyć się do tej liczby.Jej budowa kosztowała 51 mln zł

GAZETA KRAKOWSKA

Anna Raźny. Krakowska profesor blisko ks. Rydzyka, Rosji i Putina

„Cała Polska obwinia Putina, a ona, jako jedna z nielicznych go broni. Nie będzie już uczyć na UJ. Swoich poglądów, zwykle podczas debat i odczytów, prof. Raźny nigdy nie kryla. O zaangażowaniu polskich polityków w konflikt w Gruzji mówiła tak: Tusk i Kaczyński zrobili wszystko, by pogorszyć nasze stosunki z Rosja”. Jej zdaniem bezsensownie naraziliśmy się wtedy Rosji. Jest przekonana o szkodliwości amerykańskiego imperializmu: Amerykańscy politycy zaplanowali rozpad Federacji Rosyjskiej na 2011 rok. No to się przeliczyli” – mówiła na jednym z odczytów. Znana jest również z mocno konserwatywnych poglądów w dziedzinie obyczajowej. Była członkiem LPR, starała się o mandat poselski z ramienia tej partii w 2005 roku (nie uzyskała go), zasiadała także we władzach tej partii (przewodnicząca Rady Politycznej LPR w latach 2008–2010)"