Przegląd prasy LoveKraków.pl: 11 grudnia. Sprawdź, o czym piszą gazety

Zapraszamy do środowego przeglądu krakowskiej prasy. Dziś m.in. o informatycznych kłopotach MORD-u, feralnym kursie taksówkarza oraz o coraz bardziej prawdopodobnym odejściu z Wisły Kraków Patryka Małeckiego.


DZIENNIK POLSKI

Czy krakowski MORD przestanie prowadzić testy na prawo jazdy

„Za niecały miesiąc Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Krakowie może zostać bez systemu informatycznego potrzebnego do obsługi nowych egzaminów teoretycznych na prawo jazdy. Oznaczałoby to, że do testu przez wiele tygodni nie będą mogli przystępować przyszli kierowcy. Wszystko przez to, że wygasa umowa z właścicielem systemu, a nie wiadomo kiedy nowy dostawca zostanie wybrany. Marek Dworak, dyrektor MORD przyznał w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”, że teoretycznie istnieje ryzyko zawieszenia przeprowadzania egzaminów. Zapewnia jednak, że robi wszystko, aby tak się nie stało. – Nie biorę nawet pod uwagę, aby egzaminów nie było. Jestem pewien, że załatwimy tę sprawę – mówi Dworak.”

Wiele hałasu o nowe ekrany akustyczne przy rondzie Grzegórzeckim

„Jeszcze kilka dni temu prace przebiegały zgodnie z harmonogramem. Przeciwnikom budowy ekranów akustycznych pomógł przypadek, a właściwie niedopatrzenie urzędników. W miejscu, gdzie niebawem miała stanąć kolejna konstrukcja, operator koparki odkrył rury gazociągu. – Rzeczywiście, niespodziewanie wykonawca natrafił na rurociąg. Jego przełożenie byłoby zbyt kosztowne i wymagałoby nowego pozwolenia na budowę– potwierdza Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Teraz są tylko dwie możliwości: przesunąć ekrany bliżej budynku albo zrezygnować z ich budowy.”

Wszystko wskazuje na to, że zimą Patryk Małecki odejdzie z Wisły

„Mały” jest mocno zdeterminowany, żeby pożegnać się z Wisłą. Piłkarz nie znalazł wspólnego języka ze Smudą i ma dość współpracy z tym szkoleniowcem. Małecki poinformował już władze „Białej Gwiazdy”, że chce w zimie zmienić klub. Rozstanie nie powinno być wielkim problemem, bo zawodnik ma kontrakt, który jest ważny jeszcze tylko przez pół roku. Umowa na pewno nie zostanie przedłużona. Klub, który będzie chciał go pozyskać, nie będzie musiał zatem wydać dużych pieniędzy. (…) Z naszych informacji wynika, że menedżer piłkarza już intensywnie szuka mu nowego klubu. W grę mają wchodzić zarówno drużyny polskie, jak i zagraniczne. Ponoć ciągle chętnych na jego usługi nie brakuje.”


GAZETA WYBORCZA

Rachunek (nie)ekologiczny

„Krakowianie chcący zrezygnować z pieców węglowych najchętniej podpięliby się do miejskiej sieci ciepłowniczej, bo jest najtańszą alternatywą. W praktyce zostaje im gaz lub prąd. Dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej podłączenie większości mieszkańców na razie jest nieopłacalne. (…)Choć według statystyk MPEC dostarcza ciepło do 70 proc. krakowian, na mapie miasta doskonale widać, że w wiele miejsc sieć sięga pozornie lub wcale. Jedynymi dzielnicami, które sieć oplata dokładnie, są osiedla Nowej Huty i Krowodrzy – w większości budowane w okresie PRL. Stare Miasto i Podgórze, w których dymi najwięcej kominów, choć znajdują się w pobliżu ciepłociągów, z tego dobrodziejstwa nie korzy stają. – W okolicach Starego Miasta bardzo trud no jest ciągnąć sieć ciepłowniczą. Utrudnia to zwarta, zabytkowa zabudowa. Wszystkie działania wymagają pozwoleń konserwatorskich – tłumaczy Renata Krężel, rzeczniczka MPEC. Miejskiej sieci brakuje jednak i w nowszych częściach miasta: na Górce Narodowej, w Ruczaju czy na jednorodzinnym Zwierzyńcu.”

Będzie jak z Okęciem

„Dyskusja nad budową dodatkowych torów na blisko 5,5-kilometrowym odcinku Kraków Główny – Kraków Bieżanów trwa od lat, bo inwestycja wymaga ogromnej ingerencji w krajobraz. Obawy dotyczą szczególnie zwartej zabytkowej zabudowy w rejonie Hali Targowej, chociażby średniowiecznego kościoła św. Mikołaja przy ul. Kopernika, narażonego na uszkodzenia w związku z ruchem kolejowym. – Dzisiaj nie mamy problemu z przepustowością, bo liczba połączeń nie jest duża. Po uruchomieniu Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej jednak znacznie się zwiększy. W godzinach szczytu na odcinku z Płaszowa do Dworca Głównego tylko SKA ma kursować co 15 minut. A trzeba będzie liczyć jeszcze ruch to warowy i dalekobieżny – zauważa wicemarszałek województwa Roman Ciepiela.”

Taxi do kradzieży

„Łukasz B. jest taksówkarzem od czterech lat. Tydzień temu w nocy odebrał z centrali swojej sieci taksówkarskiej wezwanie. – Przed 1 w nocy dostałem zlecenie na ul. Białoruską. Klienci czekali pod klatką, było ich trzech. Po prosi li, że bym otworzył bagażnik, i zaczęli pakować flizy. Jeden z nich wsiadł ze mną, wrzuciłem jedynkę, no i się zaczęło – relacjonuje taksówkarz. – Policjanci nadbiegli z każdej strony, trzymali pistolety. „Nie ruszać się, nie dotykać, wy siadać” – opisuje Łukasz B. Trzech „pasażerów” policjanci szybko obezwładnili i zabrali na komendę. – Ja zostałem przez wzgląd na samochód. Policjanci nie słuchali tłumaczeń. Nie interesowało ich oklejone logo sieci auto ani to,bże feralne zlecenie wciąż miałem wyświetlone na służbowym radiu – mówi rozgoryczony pan Łukasz. – Pozwolili mi się skontaktować z kolegą, by zabrał auto, bo groziło mi odholowanie go na policyjny par king – tłumaczy.”


GAZETA KRAKOWSKA

Królewski Kraków jest na rauszu

„Kraków – obok Warszawy – to miasto mające najwięcej punktów sprzedających alkohol w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Ustalany przez radnych limit wynosi u nas 2,5 tys. punktów i nie jest jeszcze wyczerpany. Na chętnych czeka 161 wolnych miejsc. W ciągu zaledwie miesiąca otwarto dziewięć nowych punktów. Popularne na osiedlach całodobowe „Planety” powstają jak grzyby po deszczu. Alkohol można kupić praktycznie wszędzie i o każdej porze. – Nic dziwnego, ze młodzież zaczyna pic coraz wcześniej – komentuje Bolesław Kosior, szef klubu PiS w Radzie Miasta. –Tak to jest, kiedy liczy sie tylko wolny rynek i pieniądze – podsumowuje.”

W procesie kiboli świadek „stracił” pamięć. Tylko jego dziewczyna nie bała się zeznawać

„Niespodziewany zwrot w sprawie kiboli oskarżonych o atak 14 czerwca br. na przechodnia na ul. Teligi. Pokrzywdzony Przemysław K., który otrzymał cios maczeta w plecy i był bity metalowymi rurkami po głowie, przed sądem radykalnie zmienił swoje zeznania. – Nie pamiętam, bym był bity. Ktoś mnie tylko przewrócił na ziemię – opowiadał. Sędzia Magdalena Wąsikiewicz dopytywała świadka, czy ktoś mu groził. 23-latek zaprzeczał. (…)– Dziś lepiej pamiętam, wtedy może mówiłem to pod wpływem adrenaliny– nie krył. Zaprzeczył, by ktoś mu groził, dodał, ze nie obawia się oskarżonych. Jednego z nich, Michała M., ps. Machu, rozpoznał na sali rozpraw, bo kiedyś chodzili do jednego gimnazjum. – Gdyby był wśród napastników na ul. Teligi, to bym go poznał, ale jego twarzy tam nie widziałem – powiedział. Pytany przez sad potwierdził, że nie chciał współpracować z policja, bo „nic mu się nie stało” i nie był zainteresowany prowadzeniem tej sprawy.”