Przegląd prasy LoveKraków.pl: 28 listopada. Sprawdź, o czym piszą gazety

O tym, kto jest przeciw rozbudowie al. 29 Listopada, awansie dyrektorki pomimo złych rządów czy ścieżkach rowerowych, które mogą powstać za 150 lat pisze dzisiejsza prasa lokalna. Prezentujemy przegląd czwartkowych dzienników.

DZIENNIK POLSKI: Speckomisja sprawdzi, jak urzędnicy zlecali badania swoim znajomym

„ZIKiT zapłacił setki tysięcy złotych za opracowania dotyczące komunikacji, na których najwięcej skorzystali ich autorzy. Nie milkną echa odwołania Grzegorza Saponia ze stanowiska wicedyrektora Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Nikt oficjalnie tego nie potwierdza, ale jedną z prawdopodobnych przyczyn zmian w tej jednostce miejskiej były kosztowne badania komunikacji. Wykonywało je Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji, w którym działał Sapoń, zanim trafił do urzędu, a także powiązani z SITK naukowcy z Politechniki Krakowskiej. Wszystko zaczęło się w październiku 2011 roku, gdy SITK przygotował za ponad 300 tys. zł kilka wariantów zmian siatki połączeń tramwajów i autobusów, czyli tzw. remarszrutyzację. Jednym z ważniejszych członków SITK był wtedy Grzegorz Sapoń, a wspierał go dr inż. Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej. To oni na konferencjach prasowych prezentowali poszczególne warianty, siedząc u boku ówczesnej dyrektorki ZIKiT Joanny Niedziałkowskiej. (…) Już za jego kadencji, na początku tego roku rozstrzygnięto przetarg na przeprowadzenie badań napełnień wszystkich linii aglomeracyjnych w ramach systemu Komunikacji Miejskiej w Krakowie. Ich łączny koszt to prawie 600 tys. zł. Wygrała Pracownia Planowania Układów Komunikacyjnych System, która należy do... Marka Bauera oraz Andrzeja Szaraty, członka zarządu SITK.”

Aleja 29 Listopada: kto jest przeciw rozbudowie

„Dziś kolejne konsultacje z mieszkańcami w sprawie modernizacji kluczowej drogi, którą wjeżdża się do Krakowa. Urzędnicy namawiają do składania wniosków i uwag. Rozbudowa alei 29 Listopada jest już przesądzona. Ta inwestycja ma bowiem - zdaniem urzędników całkowicie zmienić zakorkowany wyjazd na północ Krakowa. Ma także ułatwić dojazd do nowych osiedli powstających na Prądniku. Nie od dziś wiadomo, że pomysł poszerzenia ulicy budzi nie tylko nadzieje, ale również poważne kontrowersje. Częścią swoich obaw mieszkańcy podzielili się z radnymi podczas poprzedniego spotkania konsultacyjnego. – Najbardziej zaniepokojeni są mieszkańcy Górki Narodowej –  przyznaje Jakub Kosek, przewodniczący Rady Dzielnicy IV Prądnik Biały. –  Obawiają się, że po rozbudowie al. 29 Listopada powstanie podobna sytuacja jak na Ruczaju. Droga podzieli osiedle i nie tylko będzie problem z przejściem na drugą stronę ale także z wjazdem w tę drogę –  podkreśla Kosek. Niepokój mieszkańców spowodowany jest także faktem, że pod inwestycję zostanie przejętych część prywatnych działek. Planowane są także wyburzenia nie do końca ustalonej liczby budynków mieszkalnych oraz gospodarczych.”

Miliony na przebudowę ulicy

Ścieżki rowerowe mogą powstać za 150 lat

„Władze Krakowa po raz kolejny lekceważą potrzeby coraz liczniejszych uczestników ruchu, jakimi są rowerzyści. W projekcie przyszłorocznego budżetu na infrastrukturę rowerową zapisano zaledwie milion złotych. Pod tym względem wyprzedzają nas Łódź, Gdańsk i Wrocław. W lutym tego roku Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę kierunkową dotyczącą przeznaczania 0,3 procent budżetu na infrastrukturę rowerową. W praktyce miało to oznaczać, że z każdej złotówki 1/3 grosza przeznaczana byłaby na "potrzeby" cyklistów. W efekcie w przyszłym roku na inwestycje rowerowe miało być wydanych 10 mln zł. Po przedstawieniu projektu przyszłorocznego budżetu wyszło na jaw, że będzie inaczej. W prezydenckim projekcie zabezpieczono na te cele zaledwie 1 mln złotych. (…)Jeszcze dobitniej problem braku inwestycji rowerowych obrazują wyliczenia wykonane przez Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów. Jeśli budowa podstawowych tras rowerowych będzie kontynuowana w obecnym tempie, ścieżka łącząca Bieżanów z Mydlnikami powstanie najwcześniej w... 2166 roku.”

GAZETA KRAKOWSKA: Źle rządziła szkołą. Mimo to magistrat ją awansował

„Beata Adamus, była dyrektorka ZSO nr 10 przy ul. Dygasińskiego, nie sprawdziła się na swoim stanowisku. Wykazała to dobitnie kontrola przeprowadzona przez magistrat w 2011 r. po serii skarg ze strony nauczycieli. Okazało się, że dyrektorka w raportach przekazywanych do magistratu zawyżała liczbę uczniów i przedstawiała fikcyjną liczbę godzin lekcyjnych. Prezydent Majchrowski zastanawiał się, czy sprawą nieprawidłowości zainteresować prokuraturę. Ostatecznie zrezygnował z tego, ale Adamus dostała z Urzędu Miasta negatywną ocenę pracy. Mimo tego awansowała. Od poniedziałku pełni obowiązki zastępcy dyrektora Zespołu Ekonomiki Oświaty. Będzie...nadzorować pracę innych dyrektorów. Tadeusz Czarny, dyrektor ZEO, nie widzi w tym problemu. Podkreśla, że Adamus została zatrudniona na sześć miesięcy. W tym czasie musi zdać egzamin. – Szybko będę mógł zweryfikować, czy sprawdza sie na swoim stanowisku – zastrzega dyrektor Czarny. Nie przekonuje to Jerzego Lackowskiego, byłego kuratora oświaty. – Ja nie zatrudniałbym na odpowiedzialnym stanowisku osoby, wobec której były poważne zastrzeżenia. To bulwersująca sprawa – mówi. Sama zainteresowana nie ma sobie nic do zarzucenia. – Protokół jedno, a życie –drugie. Nie zgadzam się z protokołem, bo kontrola została przeprowadzona nierzetelnie. Nie chcę tego komentować – ucina.”

Dyrektor Klata zaprasza do teatru, ale nie po to, by się wytłumaczyć

„Wokół Starego Teatru trwa zamieszanie. Przygotowywano tu przedstawienie „Nie-Boskiej komedii” w reżyserii Olivera Frljicia. Pomysł na spektakl był tak skandalizujący, że udziału w nim odmówiło siedmiu aktorów (czyli prawie 40 proc. obsady) (…)  Nie podobało im się to, że – ich zdaniem – spektakl oskarża zmarłego 38 lat temu reżysera Konrada Swinarskiego o antysemityzm oraz szarganie narodowych świętości. Podczas przedstawienia mieliśmy m.in. usłyszeć hymn Polski śpiewany w rytm hymnu niemieckiego, a także intonowany po rosyjsku. (…)Wczoraj dyrekcja Starego Teatru zaprosiła dziennikarzy na konferencję. Nie po to jednak, by rozmawiać o „Nie-Boskiej komedii”, odejściu aktorów – a swoje pożegnanie z tą sceną zapowiedziała też wybitna aktorka Anna Polony, zniesmaczona sytuacją wokół „Nie-Boskiej komedii”. Na konferencji dyr. Klata mówił o najnowszej premierze „Akropolis” w reżyserii Łukasza Twarkowskiego. Na inny temat nie rzekł ani słowa i opuścił salę.”

Stary Teatr wstrzymuje premierę spektaklu i publikuje oświadczenie

Siostry Radwańskie robią „Szlachetną Paczkę”

„Szlachetna Paczka” zatacza coraz szersze kręgi, wspierają ją artyści i sportowcy. Regularnie w akcję włączają się też znane krakowskie tenisistki – Agnieszka i Ula Radwańskie. W tym roku paczka trafi do rodziny z czworgiem dzieci. O godz.19 siostry pojawiły się w Carrefour Plaza. Z uśmiechem ruszyły slalomem między półkami. Zaczęły od przyborów szkolnych – zeszyty, flamastry, później odwiedziły dział ze środkami czystości, kupiły pampersy, pastę do zębów, następnie wrzuciły do koszyka zabawki. Nie zapomniały też o zwierzętach i zdjęły z półek worki z suchą karmą. (…) Po niespełna półgodzinie, z wózkami obładowanymi po brzegi, tenisistki wyszły ze sklepu. Agnieszka wydała 788zł.”

GAZETA WYBORCZA: Mają polisę na bezkarność

„Od 13 lat kupiec z ulicy Rybnej zmaga się z chuliganami, którzy zasmarowują jego sklep nienawistnymi napisami. Nie oszczędzają go też służby porządkowe i towarzystwo ubezpieczeniowe. Kłopotu za to nie ma... spółdzielnia mieszkaniowa, na gruncie której stoi jego pawilon. Dogadała się z pseudografficiarzami. „Matki pejsów są kur..., jeb... żydów maczetami” – takimi napisami oszpecono ścianę sklepu przy ul. Stróża Rybnej w Krakowie. – To było zimą tego roku. Pracownica, która przyjechała rano do firmy, zobaczyła te wulgaryzmy. Próbowałem je zamalować, ale bezskutecznie. Trzeba nałożyć nowy tynk, żeby napisy nie prześwitywały – mówi pan Władysław. Mężczyzna od lat walczy z pseudografficiarzami. Systematycznie tynkuje ścianę i zamalowuje gwiazdy Dawida na szubienicy na własny koszt. (…) Dziś, niemal po dziewięciu miesiącach od zdarzenia, opowiada, jak z ofiary wandali stał się w oczach służb miejskich winowajcą. Gdy oglądamy blok, podchodzi do nas jeden z mieszkańców. – Chcecie wiedzieć, czemu pseudografficiarze upodobali sobie tę okolicę? To popatrzcie na siedzibę naszej spółdzielni i zapytajcie pana prezesa, czemu się na to zgodził – wskazuje. Choć mural widniejący na budynku Spółdzielni Mieszkaniowej „Saska” nieco przysłaniają krzaki, krzykliwe kolory widać z daleka. Nad dwoma „umięśnionymi” rekinami napis: „Wiślackie Południe”. Wchodzimy do siedziby spółdzielni. – Prezesa nie ma, jest dzisiaj na szkoleniu – informuje nas pracownica. Gdy mówimy, o co chodzi, dziwi się, „co to komu przeszkadza”. Pytamy, czy wie, czego symbolem są rekiny (po angielsku „sharks” – symbol kibolskiej bojówki). – Może nie wiem... – odpowiada z ociąganiem rozmówczyni. Zaraz jednak dodaje, że od kiedy dali zgodę na mural, z bohomazami mają spokój. Wskazujemy sklep wysmarowany wulgaryzmami. Na co pani stwierdza, że „to” musiało powstać niedawno.”

Wielkie kino i wielka polityka wokół Andrzeja Wajdy

„W Muzeum Manggha odbyło się wczoraj spotkanie promujące książkę „Andrzej Wajda. Podejrzany” napisaną przez Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetkę. Towarzyszył im sam „podejrzany”. Zaczęło się jednak od prezentacji fragmentów „Człowieka z marmuru”, „Człowieka z żelaza” i „Człowieka z nadziei”. Nieprzypadkowo wybrano te filmy – dotyczą one czasów PRL-u, wokół których toczyła się wczoraj rozmowa z reżyserem. Książka Beresia i Burnetki bowiem nie wiele mówi o twórczości filmowej Andrzeja Wajdy. To nie jest biografia laureata Oscara, lecz raczej opowieść o fragmencie historii Polski widzianym poprzez losy i wspomnienia wielkiego artysty kina. Postać Wajdy ukazana została tu przez pryzmat liczącej ponad tysiąc stron teczki z IPN-u. – Jak ja bym wiedział o tym, że mam ksywę „Luminarz”, no to bym się tym chwalił – żartował Wajda.”