Przewrót na Grzegórzkach. Przewodnicząca odwołana, dwoje radnych składa mandat

Radni z Grzegórzek odwołali w środę przewodniczącą Monikę Firlej i cały zarząd dzielnicy. Z jednej strony padają zarzuty o utrudnianie działania rady, a z drugiej – o polityczny ruch bez uzasadnienia.

Monika Firlej zasiada w radzie dzielnicy po raz drugi, ale dopiero po wyborach z 2023 roku objęła funkcję przewodniczącej, wygrywając wówczas z przewodniczącą z dwóch wcześniejszych kadencji Małgorzatą Ciemięgą. Szersze grono osób poznało ją wcześniej m.in. przy okazji starań o utworzenie Parku Grzegórzeckiego, pod szyldem Zielonych Grzegórzek, a później także w Koalicji Ruchów Krakowskich.

Zapowiadanym kluczem do sukcesu nowej rady miała być współpraca różnych środowisk, ale rzeczywistość okazała się inna. Sytuacja w radzie dzielnicy jest napięta już od dłuższego czasu. W środę przybrało to już formalny wymiar: radni głosowali nad przygotowanym wcześniej projektem uchwały, by odwołać przewodniczącą, a co za tym idzie – cały zarząd dzielnicy.

Lista zarzutów

Pod projektem podpisała się grupa ośmiu radnych, w tym troje członków zarządu dzielnicy z minionej kadencji. Radny Mieczysław Czytajło wyliczał podczas sesji listę zarzutów wobec przewodniczącej, wskazując m.in. niewłaściwy obieg informacji oraz brak terminowej komunikacji z radnymi i mieszkańcami.

Opozycyjni wobec zarządu radni wskazywali na sytuacje, w których informacje o spotkaniach i sprawach były przekazywane z opóźnieniem lub nie trafiały do właściwych osób. Podnosili kwestie braku odpowiedzi na korespondencję czy napięcia we współpracy z komisjami rady

Jednym z punktów zapalnych była kwestia siedziby rady dzielnicy. Radni wytykali przewodniczącej to, że podejmowała działania, by przenieść siedzibę dzielnicy w nowe miejsce, co spotkało się ze sprzeciwem i krytyką.

W uzasadnieniu zwrócono uwagę na brak przekazywania radzie informacji o ważnych inicjatywach. Jednym z przykładów była propozycja współpracy z inną dzielnicą, o której część radnych miała nie zostać poinformowana (chodziło o kwestię ul. Starowiślnej).

W uzasadnieniu znalazło się też bezpośrednie odniesienie do aktywności Moniki Firlej. – W ocenie wnioskodawców Przewodnicząca poświęca zbyt mało czasu pracy w Radzie, koncentruje się na działaniach autopromocyjnych kosztem bieżącej pracy organizacyjnej i merytorycznej, co znajduje odzwierciedlenie w opisanych wyżej problemach z obiegiem informacji i dokumentów oraz w sposobie współpracy z Radą i Komisjami – napisali radni.

Treść uchwały poparli radni z komisji rewizyjnej, stwierdzając, że stawiane przewodniczącej i zarządowi zarzuty są zbieżne z ich doświadczeniem i informacjami, jakie docierały w ciągu pracy rady.

Szybkie głosowanie

Dyskusja podczas sesji nie trwała długo. Po kilku wystąpieniach radni zgodzili się z propozycją, którą wysunął radny Michał Skoczeń – jeden z członków zarządu – by przejść do głosowania, skoro i tak wszyscy przyszli na sesję wiedząc, jak zagłosują.

Tak też się stało. W tajnym głosowaniu 13 radnych zagłosowało za odwołaniem zarządu. To dokładnie tyle, ile było potrzeba, by uchwała została przyjęta.

Gorzkie komentarze

Po głosowaniu padło więcej komentarzy. Radny Karol Kwiatek w odczytanym w imieniu zarządu oświadczeniu nazwał uchwałę działaniem na szkodę stabilności działania rady. – Uchwała jest jedynie pretekstem do zmiany personalnej w zarządzie, a nie troską o interes publiczny – komentował.

W obronie przewodniczącej Moniki Firlej wystąpiła jedna z radnych z poprzedniej kadencji, członkini zarządu spółdzielni mieszkaniowej. – Pracę zarządu ocenialiśmy bardzo wysoko. Pani Monika Firlej wprowadziła nową jakość pracy. Zależało jej na równym podziale środków. Cieszyliśmy się, że wreszcie różne części dzielnicy są zauważane przez radę dzielnicy – mówiła.

– Oczywiste jest dla mnie to, że ten wniosek był czystą personalną rozgrywką. Te argumenty, które dziś padały, sama osobiście podnosiłam. I wtedy od zarządu słyszałam, że te działania są zgodne ze statutem. Wtedy nie były rażące, a teraz są rażące? Nie oparliście tego wniosku na żadnym merytorycznym i zgodnym z faktami punkcie – oceniała.

Zasadności zarzutów broniła radna Eliza Palka-Grochal. Podkreślała, że każdy z nich potwierdzają przyniesione dokumenty. – Na każdy z tych zarzutów mam po kilka przykładów. Jak wszyscy wiedzą, ja ten zarząd początkowo bardzo popierałam, miałam bardzo duże zaufanie i bardzo liczyłam na to, że będziemy wspólnie coś robić. Teraz jestem ogromnie rozczarowana. Trzeba bardzo uważać, żeby walcząc ze smokiem, nie stać się smokiem. Ten zarząd stał się takim smokiem – komentowała.

Radni składają mandaty

– Dziękuję państwu za ostatnie 32 sesje. Jest to moja ostatnia sesja – oświadczyła radna Marta Pogan, jedna z odwołanych członków zarządu. – Jestem w szoku, że jesteśmy jako grupa w stanie przyzwalać na to, żeby działy się tu takie rzeczy, żeby była tu taka forma hejtu, nienawiści, braku szacunku do ludzi – komentowała. – Z ulgą przyjmuję informację o odwołaniu zarządu, bo z czystym sercem mogę stąd odejść.

Złożenie mandatu zapowiedział też wiceprzewodniczący Karol Kwiatek.

W odwrotnym tonie wypowiadał się radny Mieczysław Czytajło. – Niczego nie będę oświadczał, tylko podziękuję radnym, którzy podjęli tę decyzję i skończyli ten cyrk, który się odbywał ostatnio. Mam nadzieję, że następne decyzje, które będą podejmowane, będą podejmowane w takim celu, żebyśmy naprawdę pracowali rzetelnie i pozwolili pracować tym, z którymi się czasem nawet nie zgadzamy – stwierdził.

„Nie zamierzam przepraszać za aktywność”

Monika Firlej nie była obecna podczas z sesji z powodów prywatnych. W rozmowie z nami odrzuca stawiane zarzuty, oceniając je jako oparte na ogólnikach. – Niestety, dla mnie jako osoby, która nigdy nie była w żadnej partii, mimo moich starań, by rada dzielnicy pozostała płaszczyzną współpracy ponad podziałami, Grzegórzki stały się areną politycznych rozgrywek – komentuje.

Jak mówi, i tak ma satysfakcję z efektów, które udało się wypracować od początku kadencji. – Wprowadziliśmy przejrzyste zasady wydatkowania środków, rankingowanie inwestycji oraz równe traktowanie wszystkich jednostek miejskich, bez faworyzowania żadnego podmiotu. Wprowadziliśmy również sprawiedliwy udział radnych w pracach rady i delegacjach, co wcześniej nie było standardem – wylicza była przewodnicząca. Wymienia też m.in. rekordową kwotę w budżecie dzielnicy na zieleń czy aktywizujące inicjatywy i ogólnodostępne wydarzenia w dzielnicy. – Liczę na to, że te dobre pomysły zostaną jako dobra praktyka. My zostawiamy za sobą tę połowa kadencji w poczuciu dobrze wykonanej misji i takiej satysfakcji życzę następcom – stwierdza.

Nie zgadza się też z zarzutem autopromocji. – Nie mam wpływu na to, jak interpretowana jest moja aktywność na rzecz dzielnicy – mówi. Podaje przykład padających zarzutów o zniszczenie trawnika po akcji ukwiecania ronda Grzegórzeckiego tulipanami i żonkilami w ramach wspólnej akcji z miastem i komercyjnym sponsorem. – Nie zamierzam jednak przepraszać za swoją społeczną aktywność na rzecz dzielnicy – komentuje.

Radni muszą teraz wybrać nowy zarząd dzielnicy. Kolejna sesja planowana jest na 21 kwietnia.