Przy Kałuży znów posypały się iskry
Kolejne spięcie na linii Piotr Burlikowski–Wojciech Stawowy. Dyrektor sportowy Cracovii i jej szkoleniowiec poróżnili się w kwestii oceny zawodników, którzy zimą dołączyli do składu.
W zimowym oknie transferowym Cracovia pozyskała jak dotąd trzech piłkarzy - napastnika Denisa Rakelsa i dwóch obrońców: Marcela Wawrzynkiewicza i Tomislava Mikulica. Burlikowski nie kryje swojego zadowolenia z podpisania kontraktów z wymienionym tercetem. Zaznacza jednak, że możliwe jest ściągnięcie jeszcze jednego piłkarza. – Kadra być może nie jest jeszcze zamknięta. Okienko transferowe trwa, więc zobaczymy – deklaruje.
Głównym powodem do zadowolenia dyrektora jest Mikulić. To doświadczony 32-letni stoper, który ma wypełnić lukę po wytransferowanym do Belgii Milosu Kosanovicu. Chorwat pojawił się zresztą przy Kałuży z rekomendacji „Kosy”. – Moim zdaniem pozyskaliśmy zawodnika gotowego do zastąpienia Kosanovica na pozycji środkowego obrońcy – zapewnia Burlikowski.
Jedna sprawa, dwie opinie
Sęk w tym, że zupełnie inne zdanie ma w tej kwestii Wojciech Stawowy. – Nie wiem skąd ma tę pewność. Myślę, że dyrektor jest dyrektorem, a nie trenerem, a to trener powinien o tym decydować – ripostuje szkoleniowiec. – Dla mnie Tomislav nie jest jeszcze gotowy, by grać w pierwszym zespole. W meczu z Zawiszą nie będzie go nawet w meczowej osiemnastce – dodaje.
Stawowy uważa, że podstawowym problemem jest w tym przypadku zbyt późna data ściągnięcia Chorwata do Krakowa. Trenuje on z drużyną od zaledwie kilku dni, nie odbył żadnych zajęć taktycznych, a na domiar złego ma spore zaległości fizyczne. – W meczu ligowym muszą grać zawodnicy przygotowani optymalnie, a to może ocenić tylko trener. Zrobiłbym Tomislavowi krzywdę, gdybym go wystawił. Cieszę się, że go mam, bo widzę w nim potencjał, ale nie wolno wykonywać nerwowych ruchów – podkreśla szkoleniowiec.
Kiedy wróci Budziński?
To nie jedyna sprawa, w której panowie mają odmienne zdanie, choć teoretycznie powinni mówić jednym głosem. Różnią się także w temacie rozbratu Marcina Budzińskiego z piłką. Burlikowski twierdzi, że rokowania w sprawie pomocnika są lepsze niż się pierwotnie wydawało i powinien on wrócić do gry przed końcem sezonu. – Rehabilitacja Marcina może potrwać do końca rundy. Wiem to z ust lekarza, który go prowadził. Jest to dla mnie bardzo wiarygodne źródło informacji – twierdzi z kolei Stawowy.
Warto przypomnieć, że konflikt pomiędzy Wojciechem Stawowym i Piotrem Burlikowskim trwa od wielu miesięcy. Ten pierwszy wielokrotnie wytykał dyrektorowi niewystarczającą aktywność na rynku transferowym. Zaś Burlikowski miał być podobno inspiratorem letniego sondowania kandydatów do zastąpienia szkoleniowca.