Puchar nie ma być dla Wisły kulą u nogi [Rozmowa]
Biała Gwiazda ostatni raz grała w finale Pucharu Polski siedem lat temu, a nie triumfowała w tych rozgrywkach od 2003 roku. Z obecnej Wisły ten sukces pamiętają Arkadiusz Głowacki oraz Kazimierz Moskal. W czwartek krakowianie zmierzą się w Chorzowie z Ruchem w 1/16 finału. Początek meczu o godzinie 20.
W ostatnich latach Wisła w Pucharze nie odgrywała znaczącej roli. Klub trapiły problemy finansowe, co przekładało się na węższą kadrę. Najważniejsza była ekstraklasa, co pokazał rok temu Franciszek Smuda, wystawiając w 1/16 przeciwko Lechowi Poznań mocno rezerwowy skład. Na byłego już trenera Wisły spadła fala krytyki części środowiska piłkarskiego i dziennikarskiego, że odpuszcza walkę o trofeum, które jest najkrótszą drogą do europejskich pucharów.
Wiśle dostało się między innymi od Zbigniewa Bońka, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, który robi wszystko, by podnieść rangę rozgrywek. Zdecydował, że mecz finałowy będzie jeden (bywały lata, że rozgrywano dwa spotkania) i piłkarze będą walczyć na Stadionie Narodowym w Warszawie.
- Zawodnicy i trener nie mogą zagrać niedziela-środa-niedziela? Żałosne, siatkarze zagrali 13 meczów w 21 dni! – grzmiał Boniek na Twitterze. Na usprawiedliwienie Wisły trzeba przypomnieć, kto był jej rywalem na tym etapie. Lech Poznań – późniejszy finalista Pucharu i mistrz kraju. Niektóre drużyny z ekstraklasy miały łatwiej. Na przykład Legia – zdobywca Pucharu - grała z pierwszoligową Miedzią Legnica.
W tym sezonie losowanie też nie było dla Białej Gwiazdy najszczęśliwsze i już na starcie trafił się jej rywal z ekstraklasy - Ruch. Chorzowianie sięgali po Puchar trzy razy, wiślacy cztery. Ostatni raz krakowianie świętowali wygraną po finałowym dwumeczu z Wisłą Płock. Przy Reymonta przegrali 0:1 po bramce Ireneusza Jelenia, ale na wyjeździe z nawiązką odrobili straty. Bramki zdobyli Marcin Kuźba (dwie) i Maciej Żurawski, dziś skauci klubu. W obu meczach od początku do końca zagrał Arkadiusz Głowacki, dziś kapitan Wisły, a w drugim spotkaniu w 69. minucie na boisku pojawił się Kazimierz Moskal. Dla trenera Białej Gwiazdy było to ostatnie trofeum zdobyte z Wisłą. Po sezonie przeniósł się do Górnika Zabrze.
– Pierwsze spotkanie było jakąś niespodzianką, chociaż w tym dwumeczu byliśmy faworytem tego finału. Miło sięga się po kolejne trofea – mówi po latach Moskal i zapowiada, że mecz z Ruchem traktuje bardzo poważnie.
Nie powtórzy się sytuacja, że „skupiamy się na lidze, a puchar traktujemy mniej poważnie”?
Kazimierz Moskal: Jedziemy do Chorzowa powalczyć o awans. Nie wyobrażam sobie, byśmy inaczej do tego meczu podeszli. Wystawimy taki skład, by skutecznie osiągnąć zamierzony cel. Mamy po meczu z Legią małe problemy zdrowotne i zobaczymy, jak to będzie wyglądać. Na pewno zabraknie Macieja Sadloka oraz od dłuższego czasu kontuzjowanych Michała Miśkiewicza i Emmnauela Sarkiego. Do kadry po wyleczeniu urazu wraca za to Michał Buchalik.
W lidze jeszcze nie przegraliście, a za wami trudne mecze. Satysfakcjonuje pana te pięć punktów?
Po meczu w Warszawie mówiłem, że mam niedosyt. Twardo jednak stąpamy po ziemi, wiemy, że jeszcze wiele elementów jest do poprawy. Cieszy to, że w tych trudnych meczach nie ustępowaliśmy rywalom. Przed nami jednak kilka równie ciężkich spotkań.
Największa rewolucja nastąpiła w drugiej linii. Jest już pan bliższy wyboru najbardziej optymalnego ustawienia? Na początku w wyjściowym składzie grali Tomasz Cywka i Denis Popović, ale w dwóch ostatnich spotkaniach usiedli na ławce a szansę od początku dostali Rafael Crivellaro czy Rafał Boguski.
Jesteśmy świadomi, że czas działa na naszą korzyść i z każdym treningiem zgranie będzie coraz lepsze. Sprowadziliśmy nowych zawodników i ja cały czas na wszystkich liczę.
Z Lechem i Legią zagrał pan dwoma defensywnymi pomocnikami – Krzysztofem Mączyńskim i Alanem Urygą. To ustawienie tylko na te trudniejsze, bardziej prestiżowe mecze?
Skład wybieramy pod przeciwnika, nie jest więc powiedziane, że z innymi rywalami będzie to tak samo wyglądało.
W czwartek mecz z Ruchem, a w sobotę walka o punkty z Lechią Gdańsk, która rozczarowuje.
Mają w tej chwili problem, ale absolutnie nie można ich skreślać. Mają taki skład, że w końcu odpalą. Przed nami na pewno kolejny trudny mecz w ekstraklasie
Adam Delimat, Michał Knura