Punkt Wisły w klasyku. Mecz niewykorzystanych szans
Trzeci remis w sezonie zanotowała Wisła Kraków. Spotkanie wyjazdowe z Legią mogli wygrać, ale równie dobrze przegrać. Po końcowym gwizdku nie powinni więc narzekać.
Wydarzenie: Gdy przed sezonem pojawił się terminarz ekstraklasy, kibice Wisły chwytali się za głowy. Derby oraz spotkania z mistrzem i wicemistrzem kraju na początek dawały podstawy do obaw, bo zespół był przebudowany i nie do końca zgrany. I choć z czterech ligowych spotkań wiślacy wygrali tylko jedno, to nie jest źle. Krakowianie są pierwszym zespołem, z którym Legia w tym sezonie nie wygrała oraz jednym z trzech - obok warszawian i Pogoni Szczecin - który jeszcze nie poczuł, jak smakuje porażka.
Bohater: Stawiamy na bramkarzy – Dusana Kuciaka i Radosława Cierzniaka. Pierwszy między innymi obronił rzut karny, a drugi znów zagrał na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak z Lechem Poznań.
Rozczarowanie: Słabe nerwy Rafała Boguskiego. Bohater meczu z Lechem Poznań w niedzielę nie wytrzymał ciśnienia i nie wykorzystał najlepszej sytuacji na wyrównanie - rzutu karnego. 31-latek strzelił w lewy dolny róg bramkarza, a Kuciak pewnie to uderzenie obronił. Sędzia podyktował „jedenastkę” za fatalne zachowania kapitana Legii, Jakuba Rzeźniczaka, który zagrał piłkę ręką.
Warto zwrócić uwagę: - Trener Moskal uznał, że nie zmieni zwycięskiego składu ze spotkania z Lechem Poznań i od pierwszej minuty postawił na zawodników, którzy tydzień temu ograli mistrza Polski.
- Mecz kolejki ściągnął na trybuny prawie komplet kibiców. Przy Łazienkowskiej warszawsko-krakowskiej rywalizacji przyglądało się 26141 osób.
- Biała Gwiazda jak tylko mogła utrudniła gospodarzom wyprowadzenie piłki z jej połowy. Wiślacy grali pressingiem, szybko doskakiwali do rywali i kilka razy osiągnęli zamierzony efekt - przejęli piłkę 30-40 metrów od bramki Dusana Kuciaka. Bardzo dobrze wychodziło to do przerwy. Gorzej w tej części gry było jednak ze stwarzaniem sytuacji. Te były, ale głównie do 20-25. minuty, kiedy uderzali Rafael Crivellaro i Wilde-Donald Guerrier.
- Legia wyszła na prowadzenie tuż przed przerwą. Po podaniu Ondreja Dudy piłka trafiła do Dominika Furmana, który bez namysłu zdecydował się na strzał. Być może Cierzniak spokojnie złapałby piłkę, ale interweniujący Arkadiusz Głowacki zmienił jej lot i bramkarz nie miał szans.
- Po przerwie świetnej okazji nie wykorzystali nie tylko goście. Także wicemistrzowie kraju mogą żałować zmarnowanych szans. Niepilnowany Michał Kucharczyk z kilku metrów trafił w słupek, a piłka następnie odbiła się od Cierzniaka. Pojedynek z bramkarzem Białej Gwiazdy przegrał również Nemanja Nikolić i gospodarze mieli tylko rzut rożny.
- Wyrównanie Wisły przyszło kilka minut po zmarnowaniu rzutu karnego. Dośrodkowywał Boban Jović, wysoko w górę wyszedł Guerrier, który wygrał walkę z Łukaszem Broziem i głową pokonał Kuciaka.
- Wisła w Warszawie nie potrafi wygrać od pięciu lat. Ostatni raz zdobyła trzy punkty przy Łazinkowskiej w maju 2010 roku, a hat tricka zanotował Paweł Brożek. W niedzielę znów nie udało mu się wpisać na listę strzelców.
- Wisła ma tylko trzy dni na odpoczynek. W czwartek zagra w 1/16 Pucharu Polski z Ruchem w Chorzowie. O kolejne punkty powalczy w niedzielę, kiedy przy Reymonta podejmie Lechię Gdańsk.
Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:1 (1:0)
Bramki: Furman (44.) – Guerrier (64.).
Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Furman, Makowski - Guilherme, Duda (86. Aleksandar Prijović), Kucharczyk - Nikolić.
Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga - Uryga, Mączyński (90. Cywka) - Boguski, Crivellaro (67. Jankowski), Guerrier - Brożek (71. Denis Popović).
Żółte kartki: Rzeźniczak, Kuciak, Makowski – Guzmics, Burliga.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).