Puszcza chce uniknąć lawiny nieszczęść. „Można było spaść taniej”
To już nie ta sama I liga
– Poprzedni rok był jednym z najtrudniejszych w naszej historii – podkreśla prezes Jarosław Pieprzyca. – Wiązaliśmy duże nadzieje z powrotem na własny stadion. Gdybym mógł cofnąć czas, to można było spaść taniej, ale chcieliśmy dać sobie szansę. Mamy o 10-12 mln zł mniej niż w ekstraklasie. Pod względem finansowym teraz I liga jest inna od tej, z której awansowaliśmy. Trzeba się mądrze poruszać. Mieliśmy przykłady innych klubów dla których spadek z ekstraklasy spowodował lawinę nieszczęść – zauważa Pieprzyca.
Mało ruchów
Latem w Niepołomicach był ruch jak na dworcu kolejowym w Krakowie. Zawodnicy odchodzili i przychodzili. Zespół trzeba było zbudować niemal od zera. Zimą odeszło trzech piłkarzy i pojawił się jeden nowy.
Napastnik Adam Basse z Rakowa Częstochowa nie miał wiele okazji do gry i jego wypożyczenie zostało skrócone. Na częstsze występy liczy w Hutniku Kraków, w II lidze. Podobne plany ma defensywny pomocnik Radosław Kanach, który został wytransferowany do Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Do Pogoni Siedlce przeszedł inny pomocnik, Emmanuel Francois. – Zadecydowały sprawy pozasportowe. To zawodnik o dużym potencjale, ale zawsze najważniejsza jest drużyna, a to było zachwiane – tłumaczy trener Tomasz Tułacz.
Wojciech Hajda przepadł w Miedzi
Do Puszczy wrócił Wojciech Hajda, który rozegrał dla niej 46 spotkań w ekstraklasie i rok temu przeniósł się do Miedzi Legnica, by także z nią awansować. Wojciech Łobodziński na wiosnę regularnie korzystał z zawodnika, który w elicie debiutował jako nastolatek w Górniku Zabrze.
Na początku sezonu, a także w sierpniu po zmianie trenera na Janusza Niedźwiedzia defensywny pomocnik głównie grał w rezerwach i w styczniu wrócił w formie wypożyczenia do Niepołomic, by się odbudować i jednocześnie pomóc Żubrom.
Puszcza zacznie drugą część sezonu z sześcioma punktami przewagi nad strefą spadkową.