Tylko jednym głosem przed świętami została przegłosowana rezolucja autorstwa grupy radnych Platformy Obywatelskiej w sprawie reformy edukacji. Jak łatwo się domyślić, samorządowcy z PO byli przeciwni jakimkolwiek zmianom i chcieli pokazać, że cały Kraków myśli podobnie. Teraz jednak wojewoda małopolski uważa, że radni mogli wyść poza swoje kompetencje. Trudno jednak nie wspomnieć, że budżet Krakowa w 1/3 jest przeznaczony właśnie na edukację, a gmina jest organem prowadzącym szkoły oraz przedszkola.
W rezolucji mogliśmy przeczytać, że rada miasta sprzeciwia się wprowadzeniu reformy edukacji i likwidacji gimnazjów i prosi przynajmniej o wprowadzenie jej w sposób spokojny i przygotowany. Nad pismem radni debatowali na specjalnej sesji rady miasta 14 grudnia. Ostatecznie wieczorem została ona przegłosowana. I to szczęśliwie dla radnych PO, ponieważ dwóch członków klubu Prawa i Sprawiedliwości było nieobecnych na sali z powodów osobistych.
Teraz jednak legalność aktu podważa Józef Pilch. W piśmie do rady miasta wyjaśnia, że zapisy rezolucji nie mieszczą się w zakresie spraw wymienionych w ustawie o samorządzie gminnym. Przewodniczący rady miasta ma czas do 5 stycznia, aby rozwiać wątpliwości wojewody w tej sprawie.
Edukacja to sprawa gminy
Co może powiedzieć Bogusław Kośmider wojewodzie Pilchowi? – Rada miasta ma w swoich obowiązkach sprawy związane z edukacją. Więc to nie jest tylko i wyłącznie sprawa rządu, ale też społeczeństwa lokalnego, które my reprezentujemy. A obierania prawa radnym do wyrażania swojego zdania – bo tym przecież jest rezolucja – to jawne ograniczenie w dyskusji – uważa przewodniczący Rady Miasta Krakowa.
– Co ciekawe, może się okazać, że prezydent Andrzej Duda zawetuje ustawę i myślę, że wtedy użyje tych samych argumentów, które znalazły się w naszej rezolucji. Głównym jej wymiarem było to, aby reformę przygotować w sposób spokojny i wyważony – dodaje Kośmider.