Radni dzielnicowi poprawili bezpieczeństwo w Parku Jordana?

Zamknięcie bramy wjazdowej, zakaz wjazdu dla samochodów, czy likwidacja  parkingu przy budynku KS Cracovia. To tylko niektóre z postanowień uchwały mającej poprawić bezpieczeństwo na terenie parku im. dr. H. Jordana. Z decyzji radnych nie jest jednak zadowolony prezes Towarzystwa Parku. Według niego, nowe postanowienia utrudniają poruszanie się m.in. karetkom pogotowia.

Radni Dzielnicy V Krowodrza podjęli w czerwcu uchwałę, dzięki której w Parku Jordana miało zrobić się bezpieczniej. Głównym wprowadzonym postanowieniem był zakaz wjazdu samochodów na teren obiektu. Do swobodnego ruchu urzędnicy dopuścili jedynie pojazdy należące do służb ratunkowych, porządkowych, czy utrzymania terenu. – Na trenie parku zdarzały się potrącenia – mówi Piotr Klimowicz, przewodniczący rady Dzielnicy V Krowodrza. – Nie chcieliśmy czekać na poważne wypadki, ale od razu zapewnić bezpieczeństwoStoimy na stanowisku, że park nie jest miejscem dla samochodów.

Poprawę bezpieczeństwa na terenie Parku Jordana w ostatnim czasie zanotowała straż miejska. Nie wiadomo jednak, czy miało to związek z uchwałą podjętą przez radnych dzielnicy. – Od początku 2013 roku na terenie parku Jordana nałożyliśmy 82 mandaty karne i pouczyliśmy 65 osób – informuje Marek Anioł, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Krakowie. – Głównie były to wykroczenia związane ze spożywaniem alkoholu, paleniem tytoniu w miejscach do tego nieprzeznaczonych, czy zaśmiecaniem. Patrząc na wykroczenia można powiedzieć, że w ostatnich dwóch miesiącach interwencji rzeczywiście było mniej.

Nie wszyscy są jednak zadowoleni z uchwały podjętej przez radnych. Według Kazimierza Cholewy, prezesa Towarzystwa Parku im. dr. H. Jordana nowe postanowienia mogą być poważnym zagrożeniem dla odwiedzających park. –Przez blokadę głównego wjazdu ratunkowego utrudniono dostęp do parku karetkom pogotowia, straży pożarnej i innym służbom – mówi Cholewa. – Aby poprawić bezpieczeństwo należy zablokować wjazd, który prowadzi 200 metrów po chodniku do Bajlandii, a także zlikwidować przywilej zezwalający na poruszanie się w parku gokartów.

Jak twierdzi prezes Towarzystwa Parku, radni dzielnicy nigdy nie troszczyli się o dobro obiektu, a chwilowe zainteresowanie wynika jedynie ze zbliżających się wyborów samorządowych. – Władze dzielnicy uzurpują sobie prawo do tego, by rządzić miejskim parkiem w imieniu prezydenta Krakowa oraz ZIKiT i niszczą Towarzystwo Parku Jordana – mówi Cholewa. – Ich rola jest natomiast wyłącznie opiniodawcza. Nie mają prawa zarządzać nieruchomościami gminy. Gdyby nie Towarzystwo Parku, już dawno powstałby tam lunapark –dodaje.