Radni PiS nie chcą klastra kultury na Małym Rynku

Radni Prawa i Sprawiedliwości włączyli się do dyskusji w sprawie klastra kultury, który miałby się mieścić w dwóch kamienicach na Małym Rynku. Politycy twierdzą, że fundacje chcą przywłaszczyć sobie nieruchomości należące do miasta.

Przypomnijmy, że klaster kultury w jednej z dwóch kamienic chcą stworzyć fundacje i stowarzyszenia, m.in. Stowarzyszenie Teatr Nowy oraz Fundacja Miasto Literatury (organizuje festiwal Miłosza), Fundacja Tone (odpowiedzialna za festiwal Unsound). W drugiej miałaby się znaleźć Kamienica Noblistów Fundacji Wisławy Szymborskiej, która wystąpiła do miasta o sprzedaż nieruchomości z 95-procentową bonifikatą. Wokół tego tematu wybuchła wrzawa, gdy pojawiła się informacja, że możliwe jest, iż w październikowym przetargu kamienice kupi właściciel klubu ze striptizem.

Wczoraj radni Platformy Obywatelskiej na spotkaniu z przedstawicielami instytucji pozarządowych, chcących stworzyć klaster, zaproponowali inną lokalizację – dawny skład solny przy ulicy Na Zjeździe. Ci jednak nie chcą się zgodzić, a w zaproponowanym budynku ma powstać Dom Literatury.

Radni stanowczo się sprzeciwiają, ale...

Radni PiS nie biorą w ogóle pod uwagę, iż klaster miałby powstać na Małym Rynku. – Wartość kamienic wynosi około 30 milionów złotych, a miasto wydało już 6 milionów, aby przygotować nieruchomości do przetargu – mówi Bolesław Kosior, przewodniczący klubu radnych. Również propozycja dzierżawy na preferencyjnych warunkach budzi niepokój polityków. – Nosi to znamiona niegospodarności – mówią.

Ostrzej wypowiada się radny Krzysztof Durek. – Są to sklecone ad hoc stowarzyszenia. Nie chodzi o rozwój kulturalny młodych ludzi, tylko przywłaszczenie kamienicy. Ograniczamy pieniądze na miejskie instytucje kulturalne, a dajemy na te nieznane? – pytał Durek. Radny Adam Kalita dodał, że klaster kultury jest zamknięty na inne niż liberalno-lewicowe światopoglądy. – Nie można finansować pseudo-sztuki – stwierdził Kalita.  – To powiązania towarzyskie, a nie młodych ludzi – ocenił Krzysztof Durek.

W zamian za to samorządowcy proponują wykorzystanie budynków dawnych szkół. – Prezydent i PO doprowadzili do likwidacji szkół, teraz te budynki stoją puste i generują koszty, więc możne je właśnie w taki sposób wykorzystać – twierdzi Bolesław Kosior.