Radni pokłócili się o sieć rolkowisk. Potem poparli pomysł
Pomysł na sieć rolkowisk
Podczas poniedziałkowej komisji infrastruktury radny Rafał Zawiślak z klubu Kraków dla Mieszkańców przedstawił projekt uchwały kierunkowej zakładającej stworzenie sieci rolkowisk w Krakowie. Jak tłumaczył, inspiracją była inwestycja zrealizowana w ramach budżetu obywatelskiego – rolkowisko Freestyle Płaszów, otwarte w 2024 roku za 280 tys. zł.
Zawiślak argumentował, że tego typu obiekty nie są drogie w budowie, a cieszą się dużą popularnością. Przypomniał, że rolkowisko w Płaszowie przyciąga dzieci, młodzież i dorosłych – nie tylko z okolicy, ale też z innych części miasta, którzy przyjeżdżają tu pojeździć, szlifować umiejętności lub np. rozgrywać zawody w hokeju na rolkach. Radny podkreślał, że wydzielone przestrzenie dla rolkarzy odciążają parki i ścieżki rowerowe.
Radni KO dopytywali o szczegóły
Radni Koalicji Obywatelskiej pytali o szczegóły dotyczące lokalizacji i kosztów. Wskazywali, że w budżecie obywatelskim część projektów rolkowisk została odrzucona z powodów formalnych, w tym braku odpowiednich działek.
Pojawiły się także wątpliwości, czy nowe rolkowiska nie będą oznaczały kolejnego „betonowania miasta” kosztem terenów zielonych. Radni KO oczekiwali, by projektodawca wskazał przykładowe miejsca pod inwestycje lub poprosił o opinie rady dzielnic.
Na niewykorzystanych placach?
Zawiślak odpowiadał, że uchwała ma charakter kierunkowy i nie może wskazywać konkretnych lokalizacji. Jak mówił, rolkowiska można tworzyć na istniejących, niewykorzystanych placach asfaltowych czy przy szkolnych boiskach, bez ingerencji w tereny zielone.
Wsparcia udzielili mu inni radni, którzy zarzucali KO szukanie pretekstów do krytyki. – Szukacie dziury w całym, by znaleźć jakiś argument, by skrytykować pomysł, bo to nie wy zrobiliście. Gdyby radny przedstawił mapę lokalizacji, to byście zapytali, jaki rozmiar tego obszaru ma być w każdej z nich – mówił radny Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości.
Radni Koalicji Obywatelskiej odrzucali takie zarzuty. – Nie wiem, co jest złego w tym, że ktoś zadaje pytania – komentował radny Bartłomiej Kocurek. – Państwo uważają, że skoro napisaliście uchwałę, niepełną, nie do końca przemyślaną, bez wielu szczegółów, to nie wolno dopytywać o konkrety. Jeśli nie lubicie pytań, to przynajmniej uwzględnijcie w uzasadnieniu więcej szczegółów – mówił.
Po tym, kiedy już wszyscy wzajemnie zarzucili sobie upolitycznianie dyskusji, nastąpiło głosowanie, w którym projekt uchwały zyskał jednomyślnie pozytywną opinię komisji. Kolejnym krokiem będzie dyskusja i decyzja na posiedzeniu rady miasta.