Radni zawiadamiają prokuraturę ws. umów z prawnikiem prezydenta

Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. umów miasta z mec. Kamilem Kociołkiem. Radni chcą wyjaśnienia, czy doszło do niegospodarności i fikcyjnego wykonywania usług.

Zawiadomienie o podejrzeniu niegospodarności

Radni Eliza Dydyńska-Czesak i Michał Starobrat z klubu Kraków dla Mieszkańców poinformowali dziś, że Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców złożyło zawiadomienie do prokuratury dotyczące możliwości działania na szkodę gminy Kraków.

Zawiadomienie dotyczy podejrzenia niegospodarności, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz możliwego fikcyjnego wykonywania części usług w związku z umowami zawartymi przez Urząd Miasta Krakowa z mecenasem Kamilem Kociołkiem. 

– Naszym obowiązkiem jako radnych jest reagowanie wszędzie tam, gdzie widzimy, że może dochodzić do nieprawidłowości czy wydawania publicznych pieniędzy w sposób budzący wątpliwości – mówiła radna Dydyńska-Czesak. 

Trzy umowy na ponad 274 tys. zł

Sprawa dotyczy trzech umów zawartych między Urzędem Miasta Krakowa a mecenasem Kamilem Kociołkiem na kwotę ponad 274 tys. zł.

Według informacji uzyskanych podczas kontroli radnych, umowy zostały zawarte bez konkursów, bez przetargu i bez zapytania ofertowego skierowanego do innych kancelarii. Jednocześnie Urząd Miasta zatrudnia 36 radców prawnych, których nie zapytano o świadczenie takich dodatkowych usług.

– Urzędnicy pracujący w Urzędzie Miasta Krakowa nie byli w stanie wskazać nam nawet jednej analizy prawnej, którą podpisałby pan mecenas Kociołek – powiedział wiceprzewodniczący klubu Kraków dla Mieszkańców Michał Starobrat. 

Kontrola radnych: brak dokumentów z podpisem

Skwer przed magistratem
Skwer przed magistratem
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Materiał jest wynikiem kontroli radnych, którą przeprowadzili Eliza Dydyńska-Czesak, Michał Starobrat oraz Aleksandra Owca, a także wcześniejszych doniesień medialnych m.in. z portalu Interia. 

Podczas kontroli, która trwała ponad dwie godziny, radni prosili o wszelkie dokumenty poświadczające wykonywaną pracę – analizy prawne czy ekspertyzy. 

– Niestety nie zobaczyliśmy żadnego takiego dokumentu, gdzie byłaby pieczątka pana Kamila Kociołka, czy cokolwiek poświadczającego, że takie ekspertyzy były sporządzane – relacjonowała Dydyńska-Czesak.

Kontrola wykazała, że wynagrodzenie miało charakter ryczałtowy i było wypłacane niezależnie od konkretnych efektów pracy. Deklarowane godziny były weryfikowane wyłącznie przez prezydenta miasta i przez pracowników Aleksandra Miszalskiego, którzy wcześniej współpracowali z nim w jego biurze poselskim.

Argument: bliskie relacje i dyspozycyjność

Kamil Kociołek przemawia na konferencji prasowej z Aleksandrem Miszalskim | 19.05.2022
Kamil Kociołek przemawia na konferencji prasowej z Aleksandrem Miszalskim | 19.05.2022
Kraków Młodzi Demokraci

Radni usłyszeli, że głównym argumentem dla zatrudnienia mec. Kociołka były bliskie relacje z prezydentem Aleksandrem Miszalskim jeszcze przed objęciem przez niego urzędu oraz to, że miał być dyspozycyjny w godzinach po 15:30, czyli wtedy, kiedy urzędnicy już kończą swoją pracę. 

– Pytaliśmy o te dodatkowe spotkania, udało nam się ustalić, że możliwe, że był na jednym takim popołudniowym spotkaniu. O większej ilości nie wiemy – mówiła radna Dydyńska-Czesak. 

Starobrat dodał, że tego typu umowy na świadczenie usług prawnych nie były zawierane podczas kadencji prezydenta Jacka Majchrowskiego. – Dostałem odpowiedź: nie panie radny, pan prezydent Majchrowski nie podpisywał, czy nie prosił o podpisywanie tego typu umów – relacjonował. 

Urząd: praca w systemie EZD

Urząd Miasta Krakowa w komunikacie opublikowanym 15 maja podkreślił, że głównym zadaniem mec. Kociołka jest bieżące, systemowe wsparcie prezydenta w analizie dokumentów urzędowych trafiających do jego podpisu oraz weryfikacja spraw prowadzonych przez urząd. 

Praca jest realizowana w elektronicznym systemie obiegu dokumentów (EZD). Efektem współpracy jest już obecnie ponad 6 tys. zarejestrowanych spraw, z których każda obejmuje zwykle od kilku do kilkunastu materiałów wymagających zapoznania się, analizy, ewentualnego zgłoszenia uwag lub rekomendacji. 

W wielu przypadkach działania te mają charakter prawny lub opiniodawczy, jednak ze względu na cyfrowy sposób pracy urzędu przyjmują formę komentarzy, adnotacji i decyzji podejmowanych bezpośrednio w systemie elektronicznym, a nie tradycyjnych papierowych opinii.
Przemysław Kułyk, dyrektor Wydziału Organizacji i Nadzoru UMK

Urząd zaznaczył, że zakres i charakter pracy mec. Kociołka jest rozbieżny z pracą radców prawnych zatrudnionych w ramach odrębnych umów, którzy sporządzają opinie prawne oraz zajmują się zastępstwem procesowym.

Umowy z mec. Kociołkiem obejmują okres od 12 sierpnia 2024 roku do końca 2026 roku, a łączna kwota wynagrodzenia za ten czas bez podatku VAT to 223 200 zł, a z podatkiem VAT 274 536 zł. 

Radni: prokuratura powinna zbadać sprawę

– My nie oceniamy, czy doszło do złamania prawa. Uważamy, że prokuratura powinna zbadać, czy doszło do złamania prawa – mówił Michał Starobrat. 

Radni podkreślili, że podsumowanie z kontroli zostało przekazane mec. Kociołkowi przez media społecznościowe X z prośbą o odniesienie się do ustaleń pokontrolnych. – Niestety do dnia dzisiejszego ani Urząd Miasta Krakowa nie dosłał nam nawet jednego dokumentu, który stworzył pan mecenas Kociołek, ani pan mecenas Kociołek nie odniósł się do naszych ustaleń pokontrolnych – dodał Starobrat. 

Kociołek: wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych

Mec. Kamil Kociołek 30 kwietnia odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Skierował wówczas formalne wezwanie do zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych przez radnego Krakowa Łukasza Gibałę.

„Od dłuższego czasu za jego sprawą w przestrzeni publicznej pojawiają się nieprawdziwe informacje na mój temat – sugerujące m.in. brak podstaw do wykonywania przeze mnie usług prawnych na rzecz Gminy Miejskiej Kraków, czy wręcz zarzuty o charakterze koleżeńskich układów” – napisał Kociołek.

Mecenas podkreślił, że nie ma problemu z kontrolą, transparentnością ani z publiczną debatą, ale ma problem z rozpowszechnianiem nieprawdy, która uderza w jego dobre imię i zaufanie do zawodu adwokata.

Wezwał autora publikacji do usunięcia nieprawdziwych treści, zaprzestania dalszych naruszeń oraz opublikowania stosownych przeprosin.

„Jeśli ktoś chce prowadzić debatę publiczną – róbmy to w oparciu o fakty, a nie insynuacje. W przypadku braku reakcji podejmę dalsze kroki prawne” – zapowiedział mec. Kociołek.