Radni zdecydowali. Bilety będą droższe
Podczas środowej sesji radni ponownie zajęli się sprawą podwyżek cen biletów na komunikację miejską. Po burzliwej dyskusji sprzed dwóch tygodni do propozycji urzędników wpłynęło kilka poprawek.
Radny Michał Ciechowski proponował m.in. obniżenie ceny rocznego biletu studenckiego do 365 zł, zgodnie z obietnicami Aleksandra Miszalskiego sprzed wyborów.
– Rzeczywiście chcieli dotrzymać tej deklaracji, jednak realia finansowe okazały się nieubłagane. Mimo to jest duża szansa, że do końca kadencji obietnicę uda się zrealizować – mówi osoba z otoczenia Aleksandra Miszalskiego, znająca kulisy prac nad nowym cennikiem biletów.
Radny PiS wysunął też tezę, że bilet na jedną linię w proponowanej pierwotnie kwocie 90 zł jest nieatrakcyjny i lepiej jest go zlikwidować niż proponować mieszkańcom tak dużą podwyżkę. Liczył na przywrócenie biletów 20- i 40-minutowych.
Radna Aleksandra Owca proponowała utrzymanie niskich cen najpopularniejszych biletów z najkrótszym czasem obowiązywania, a podwyżkę cen tych, które są najczęściej wykorzystywane przez turystów – dobowych, dwudniowych, trzydniowych i tygodniowych. Oczekiwała też m.in. utrzymania cen biletów metropolitalnych i obniżenia cen biletów socjalnych i aktywizujących.
Radna Owca krytykowała prezydencką wersję podwyżek również na środowej sesji 17 grudnia.
– W projekcie jest bilet studencki, który kosztuje o niemalże 100 złotych więcej, niż pierwotnie obiecywał prezydent Miszalski. Apeluję do was, żebyście tego nie popierali. Inaczej prezydent zostanie zapamiętany tak, że pierwsze, co zrobił, to sięgnął do kieszeni tych, którzy mają najmniej – podkreślała.
Grzegorz Stawowy z Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że dla tańszego biletu studenckiego trzeba znaleźć finansowanie w miejskim budżecie.
Dodał również: – Trudno liczyć na to, że podnoszenie ceny biletu dla turystów zrekompensuje wszystkie braki, jakie są obecnie na komunikację publiczną.
Planowaną podwyżkę cen biletów krytykował Ernest Domagała ze Stowarzyszenia Młodzi Razem, uczeń szkoły średniej. Zwrócił uwagę, że już teraz zakup biletu okresowego to znaczący wydatek.
– Kraków jest zadłużony i potrzebuje wpływów do budżetu, ale nie szukajmy ich w kieszeniach mieszkańców – apelował Domagała.
Młodzi uczestnicy sesji zwracali uwagę na cięcia w siatce połączeń komunikacji zbiorowej.
Wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk wyliczał, że jeśli cennik biletów zostanie zmieniony w taki sposób, jak proponują urzędnicy, będzie to oznaczało ok. 60, 65 mln złotych dodatkowych wpływów do miejskiego budżetu.
Wersja prezydenta
Prezydent zmodyfikował pierwotny projekt autopoprawką, choć uwzględnił tylko niewielką część proponowanych zmian. Znalazła się w niej podwyżka cen biletów „dla turystów” i mniejsza niż planowano podwyżka biletu na jedną linię.
Ostatecznie w głosowaniu przyjęta została wersja prezydencka, z autopoprawką.
Ile zapłacimy?
Po zmianach, od marca przyszłego roku, nie będzie już biletów 20-minutowych. W tej samej cenie, za 4 zł, kupimy teraz bilet na 15 minut. Za 30 minut jazdy zapłacimy 6 zł, za 60 minut 8 zł, za 90 minut 9 zł. Bilet jednoprzejazdowy będzie kosztował 6 zł.
Za bilet dobowy trzeba będzie zapłacić 25 zł, 48-godzinny 40 zł, 72-godzinny 55 zł, a 7-dniowy 80, przy czym w przypadku dobowego i tygodniowego jest też tańsza opcja obowiązująca w granicach miasta.
Bilet sieciowy na wszystkie linie będzie kosztował 109 zł, co oznacza podwyżkę o 19 zł. Ten na jedną linię podrożeje o 16 zł, z 64 do 80 zł.
Istotna zmiana dotyczy biletów metropolitalnych, pozwalających na korzystanie z kolei aglomeracyjnej: wersja obowiązująca na terenie miasta podrożeje ze 159 do 193 zł, a ta na wszystkie strefy ze 199 do 241 zł.